07 września 2021

Co ma wspólnego system notatek zettelkasten Niklasa Luhmanna z metaforą kłącza Gillesa Deleuze'a i Feliksa Guattariego?

Metafora kłącza Gillesa Deleuze'a i Feliksa Gauttariego nie daje się łatwo definiować czy opisać. Jest jednak wciąż ciekawym pomysłem do opisu tego, jak funkcjonuje system hipertekstowy czy w ogóle sieć komputerowa. Co to jednak ma wspólnego z systemem notatek zettelkasten Niklasa Luhmanna?

Jakiś czas temu pisałem o tym, co łączy metodę zettelkasten z pojęciem gramatologii Jaquesa Derridy →, a także jak wygląda relacja tej metody z hipertekstową organizacją wiedzy →. Wszystko i tak sprowadza się do czterech zasadniczych kwestii: myślenia, pamięci, tekstu i połączeń.

Myślenie i pamięć możemy właściwie traktować tożsamo. I w jednym i drugim przypadku musimy użyć najlepszego narzędzia, jakie kiedykolwiek było nam dostępne -- naszego umysłu (czy też -- jeśli ktoś lubi bardziej anatomiczne terminy -- mózgu). To, jak działa nasz mózg, jak zapamiętujemy i myślimy, to dość złożone zagadnienie i z pewnością jeszcze wiele badań przed nami, aby to zrozumieć.

Równie ciekawe jest też to, jak piszemy i jak poprzez pismo myślimy, a także -- do czego właśnie zmierzam -- jak różne teksty, czy też myśli utrwalone w formie tekstu, łączą się ze sobą.

Z pewnością stanowiło to jedno z głównych zagadnień namysłu Niklasa Luhmanna. I -- jak się okazuje, co zresztą nierzadko tutaj wskazuję -- nie tylko jego -- wcześniej i później.

Metafora kłącza

Otóż poszukując kolejnych idei, które pojawiają się -- lub pojawiać mogą -- w kontekście metody zettelkasten, trafiłem na metaforę, którą znam już od lat, a która nieco zawieruszyła się w mojej pamięci. Dlatego tym chętniej do niej wracam. Chodzi mi mianowicie o metaforę kłącza (rhizome, rhisome -- stąd nierzadko można trafić na terminy 'rizomatyczny' czy 'rizomatyczność').

I od razu drobne wyjaśnienie: przeglądając literaturę naukową i popularnonaukową w miejscach, w których spodziewałem się występowania odwołań do metafory kłącza, odniosłem wrażenie, że obecnie badacze nie traktują tej koncepcji już tak poważnie, jak być może 20 czy 30 lat temu. Może to jednak tylko moje wrażenie.


Problemem może być zniechęcenie postmodernistyczną retoryką lat 60. czy 70. ubiegłego wieku oraz próbą odejścia od filozoficznych czy literaturoznawczych koncepcji powstałych przed erą internetową.

Jak pisze Urszula Pawlicka, odwoływanie się do dwudziestowiecznych teorii literatury -- głównie, jak się spojrzy, do postrukturalizmu czy dekonstrukcjonizmu -- jest charakterystyczne dla pierwszego etapu rozwoju teorii literatury cyfrowej (Pawlicka 2017: 58).

I tak na przykład George P. Landow pisze o hipertekście jako kłączu (Landow 2006: 58), ale -- co ciekawe, z tego co do tej pory rozpoznałem, polscy badacze odwołują się nie do jego książki Hypertext (bez znaczenia, czy to będzie Hypertext z 1992, Hypertext 2.0 z 1997 czy Hypertext 3.0 z 2006 roku, czy już nawet Hyper/Text/Theory z 1994 roku), tylko do tekstu zamieszczonego w polskiej książce wieloautorskiej Ekrany piśmienności (Gwóźdź 2008) [niestety obecnie nie mam jak dotrzeć do tego tekstu i sprawdzić szczegółów, a z książki korzystałem dawno temu] -- pomijam już fakt, że wspominając motyw kłącza nie sięgają do Deleuze'a i Guattargiego -- też o zdecentralizowanej wiedzy (Landow 2006: 130), co już sięga daleko do rozprawy doktorskiej Deleuze'a z 1968 roku [L6].


W każdym razie metafora kłącza [z42] wciąż jest ciekawym sposobem opisu tego, jak informacje -- zwłaszcza w środowisku cyfrowym -- łącza się ze sobą. I moim zdaniem jest to lepsza metafora niż metafora pajęczej sieci [z40] czy metafora drzewa [z42.1] -- również w odniesieniu do systemu notatek zettelkasten.

Kłącze to nie drzewo

Zettelkasten tworzy bowiem specyficzną strukturę i wykorzystuje szczególny rodzaj relacji pomiędzy poszczególnymi notatkami. Nie chodzi tu bowiem o sztywną hierarchię i porządek dyktowany odgórnie stworzonymi kategoriami, z silnymi ośrodkami, które wyznaczają jakiekolwiek kierunki myślenia.

Zettelkasten, choć może posiadać główny indeks, nie ma centralnego punktu wejściowego, nierzadko nie ma nawet definitywnego punktu wyjściowego. To znaczy możemy -- a nierzadko nawet jesteśmy do tego zachęcani -- wejść w dowolnym punkcie i nawigować dalej, właściwie bez końca, co zależy tylko od liczby zebranych notatek i ich połączeń. Podobnie jak w przypadku hipertekstu.

Kłącze z kolei, jak pisali Deleuze i Guattari w książce "Tysiąc plateau" (polskie tłumaczenie tej książki z 1980 roku ukazało się w 2015 roku), "może i musi w dowolnym punkcie połączyć się z jakimkolwiek punktem innego kłącza" (Deleuze i Guattari 2015: 7) [z42]. Zresztą, zaraz po tym stwierdzeniu, autorzy piszą wprost, że tak rozumiane kłącze funkcjonuje zupełnie inaczej niż drzewo czy korzeń, "które ustawiają punkt, porządek" (Deleuze i Guattari 2015: 7).

Porządek to nie tylko hierarchia

Jednak, aby to nieco doprecyzować: porządek rozumiany jest tutaj jako hierarchia, a nie jako coś, co określa miejsce, ponieważ w kłączu czy w zettelkasten -- tak, jak rozumiem -- wszystko jest na swoim miejscu, jest uporządkowane, ale nie hierarchicznie. Wymagałoby to więc nieco dokładniejszego języka, ponieważ choć hierarchia oznacza porządek, to nie każdy porządek musi być oparty na hierarchii.

Dlatego też sądzę, że Scott Scheper, który w swoim podkaście The Daily Scott Scheper ↗, opowiadając o zettelkasten i drzewiastej strukturze wiedzy (tree-based knowledge), z jednej strony ma rację, mówiąc o tym, że notatki rozrastają się, wyrastają nierzadko jedna z drugiej, tworząc odnogi, nowe odrosty i tak dalej [zob. m.in. Scheper 2021.08.28, odc. 221], z drugiej jednak strony nie ma racji, mówiąc o tym, że notatki są jak drzewo [z41.1; por. też opisanie hipertekstu jako kłącza i zestawienie go z drzewem w: Regiewicz 2015: 186]. To znaczy nie do końca są jak drzewo. Moim zdaniem są jak kłącze. I to właśnie kłącze, do którego nawiązywali Deleuze i Guattari w "Mille plateaux" (Deleuze i Guattari 1980: 13).

Kłącze a korzenie i kolonie

Kłącze rozrasta się, żyje właściwie (metaforycznie) własnym życiem, nie odnosi jednak do określonego punktu centralnego, czy startowego. Owszem, pewnie wyrasta z jakiegoś miejsca (biologicznie tak), ale tak naprawdę trudno je wskazać, zwłaszcza wtedy, gdy system kłącza (kłączy?) jest rozbudowany. Przypomina to bardziej rozbudowany system korzenny, niż las. W lesie, nawet tym najgęstszym, łatwo wskazać poszczególne drzewa. Ich wzajemne splątanie być może przebiega bardziej na poziomie koron niż pni. Za to pod ziemią, na poziomie korzeni, jest już zupełnie inaczej.


Pamiętałem, że istnieje na świecie jakiś organizm -- nie pamiętałem tylko jakiego rodzaju -- który zajmuje ogromną powierzchnię, który rozrasta się i trudno wskazać, gdzie tak naprawdę się zaczyna, a gdzie kończy. No i sprawdziłem i za największy organizm uznaje się topolę osikową o nazwie Pando ↗. Ciekawym przykładem jest również grzybnia opieńki ciemnej znajdująca się w Górach Błękitnych w stanie Oregon. W obu przypadkach interesujące jest również pojęcie kolonii. Nie szukałem konkretnych informacji na ten temat, opieram się tylko na popularnonaukowym tekście z wortalu crazynauka.pl ↗.


Pod tym względem -- jak sądzę -- drzewem byłby raczej ten tekst, ten, który właśnie piszę, ponieważ on wyrasta z korzeni różnych notatek, które do tej pory stworzyłem, wyrasta z różnych tekstów, które przeczytałem, z różnych myśli i informacji. Zasadniczo tworzy osobny twór, odrębny organizm, jednakże nie "żyje" w próżni, ponieważ łączy się z innymi.

Metafory to kwestia drugorzędna

Dlatego nie do końca odrzucam metaforę drzewa, wciąż wydaje mi się pomocna i interesująca, ale bardziej skłaniam się do metafory kłącza, którą chętnie jeszcze bardziej zgłębię, bo wciąż wydaje mi się niejednoznaczna, a do tego -- przyglądając się opisom biologicznym -- wymagającą doprecyzowania.

Jednakże -- już podsumowując -- nie jest ważne, jak opisujemy system zettelkasten i jakimi metaforami się posługujemy, ponieważ w ostatecznym rozrachunku istotna jest skuteczność tej metody, a więc swego rodzaju kompatybilność tekstu, czy też pisma, z naszą pamięcią, czy też umysłem.

W przeciwnym razie wszelkie systemy i metafory zdadzą się na nic. Mogą jedynie wypełniać kanały treści różnych twórców internetowych, których obecnie jest wielu i wielu wypowiada się na ten temat (ja zresztą też).

---

Postscriptum.

Ponadto wreszcie usprawniłem pisanie tekstu do Biblionetoteki od strony technicznej. To znaczy mogę napisać tekst w Markdown i nie muszę potem robić tak wielu rzeczy, aby opublikować tekst na blogu. Po prostu mogę wyeksportować plik `.md` do pliku `.html`, następnie otworzyć go w edytorze, np. Visual Studio Code, skopiować odpowiednią cześć kodu, a następnie wkleić ten fragment do edytora w Bloggerze.

Wówczas wszystko wyświetla się tak, jak powinno, a nie muszę potem poprawiać chociażby hiperłączy czy nagłówków. Wystarczy tylko parę dodatkowych prac, np. dodać strzałki przy linkach, ale to nie jest najważniejsze.

W każdym razie kolejny krok usprawniający moją pracę został wykonany.

04 września 2021

Blogi o kulturze cyfrowej i literaturze elektronicznej

Kiedy dawno temu trafiłem na blog Grand Text Auto, myślałem, że to już martwy blog. Jak się jednak okazało, to dość aktywne miejsce. Rzecz w tym, że -- jak często zresztą -- problemem był inny adres, niż ten, który kiedyś poznałem. Dlatego postanowiłem jeszcze raz zobaczyć, jakie blogi -- poświęcone kulturze cyfrowej i literaturze elektronicznej -- można aktualnie znaleźć w sieci.

Kontekst: Grand Text Auto

Nie pamiętam kiedy dokładnie trafiłem na GTxA po raz pierwszy. Jednakże pamiętam, że odniosłem wrażenie, że ta strona należy już do historii. I właściwie nic dziwnego, skoro nawet w bazie EMLCIP ↗ podany adres to http://grandtextauto.org, który -- przynajmniej u mnie -- nie odpowiada.

Jeremy Norman's HistoryofInformation.com ↗ również podaje ten adres. Za to jednak hasło w Wikipedii, poświęcone Nickowi Monfortowi ↗ podaje już prawidłowy adres, czyli: https://grandtextauto.soe.ucsc.edu ↗ .

Pomyślałem jednak, by przy tej okazji przygotować małe zestawienie innych blogów, bo od momentu, kiedy ostatni raz przyglądałem się temu zagadnieniu, minęło wiele czasu.

Wyjaśnienie

Zacznę od wyjaśnienia. Zestawienie jest subiektywne oraz opiera się na wątpliwej metodologii. Dlatego jeśli ktoś chciałby tutaj kompleksowej i wyczerpującego zbioru, który oparty jest na solidnych kryteriach, niech poszuka dalej lub sam przygotuje taką listę. Ja postanowiłem opracować to jedynie w formie roboczej, w wolnej chwili. Dlatego może pozostawiać wiele do życzenia.

Jeśli jednak ktoś chce się czymś podzielić, coś dodać, to chętnie poznam nowe miejsca i zaktualizuję zestawienie.

Zestawienie przygotowałem na podstawie dwóch baz, dostępnych w sieci: ELMCIP↗: weblog ↗, blog↗, blogging↗ i CELL↗: blog ↗. Przy czym druga baza korzysta z tej pierwszej, więc wiele wyników się powtarza.

Pod uwagę brałem nie pojedyncze wpisy, tylko całe strony. To znaczy, jeśli dany rekord z bazy danych jest oznaczony jako wpis blogowy (weblog lub blog), a po sprawdzeniu okazywało się, że to wpis blogowy poświęcony kulturze cyfrowej czy literaturze elektronicznej, jednakże umieszczony na blogu, który ma inny charakter, to wówczas nie brałem tego pod uwagę.

Starałem się brać pod uwagę tylko te strony, których charakter od razu zdradzał to, że są poświęcone kulturze cyfrowej lub literaturze elektronicznej. W wielu przypadkach pominąłem również aktualizowane strony, przypominające blogi, jednakże niefunkcjonujące jak blogi. Czasami, jeśli na stronie znajdował się tak zwany blogroll, to przeszukiwałem polecane blogi.

W wielu przypadkach zarówno wygląd, jak i język bloga, nie pozwalały mi skutecznie określić, czy: a) strona to blog; b) jeśli blog, to czy jest aktualizowany; c) jeśli jest aktualizowany, to jak często; d) jeśli jest aktualizowany, to kiedy został opublikowany ostatni wpis. W przypadkach bardzo wątpliwych nie uznawałem strony za blog.

Możliwe też, że w wielu sytuacjach się pomyliłem – również w drugą stronę. Zatem w zestawieniu może są strony, które nie są blogami, a może nawet zwiodły mnie na tyle, że nie są nawet poświęcone kulturze cyfrowej.

Aktywność bloga określałem na podstawie daty publikacji ostatniego wpisu (na stan z 4 września 2021 roku). Jeśli wpis został opublikowany co najmniej w 2021 roku, określałem blog jako aktywny. Jeśli wpis został opublikowany w 2020 roku, określałem blog jako semiaktywny, czyli półaktywny. Jeśli wpis został opublikowany w 2019 roku lub wcześniej, określałem blog jako anaktywny, czyli nieaktywny.

Metodologicznie nie jest to precyzyjne. Jednakże to nie jest badanie naukowe, tylko krótki przegląd i wybiórcze zestawienie. Mam nadzieję, że tabela będzie pomocna. A jak wspominałem, jeśli ktoś ma coś do dodania, chętnie dorzucę do tego zbioru.

Blogi o kulturze cyfrowej i literaturze elektronicznej

Zestawienie przygotowałem w formie tabeli. Przygotowywałem ją sobie w edytorze tekstu -- zacząłem w Obsidianie, jednak on przy dłuższych liniach nie wyświetla tekstu, dlatego dokończyłem całość w TextEditorze -- przy użyciu składni Markdown. Następnie przekonwertowałem ↗ na język HTML, dodałem trochę stylów w Visual Studio Code, aby tutaj jakoś to wyglądało. Niestety i tak wizualnie nie wygląda to najlepiej. Dlatego lepszą tabelę można przejrzeć w pliku PDF →, który umieściłem na Dysku Google.

Przyznaję, nie chciało mi się przygotowywać typowej listy, ponieważ musiałbym robić to samo kilka razy, a efekt wciąż pozostawiałby wiele do życzenia. Mam jednak nadzieję, że i tak to jest czytelne. Postarałem się ułożyć blogi wg daty publikacji ostatniego wpisu.


---
Nazwa Autor/Autorzy URL Aktywność
Biblumliteraria. Literatura electrónica Félix Remírez http://biblumliteraria.blogspot.com aktywny; ostatni wpis z 4 września 2021 roku
CULTURE NUMÉRIQUE le blogue de marcello vitali-rosati Marcello Vitali-Rosati http://blog.sens-public.org/marcellovitalirosati/ aktywny; ostatni wpis z 2 września 2021 roku
Biblionetoteka Michał Wilk https://biblionetoteka.blogspot.com/ aktywny; ostatni post z 2 września 2021 roku
Jerz's Literacy Weblog (est. 1999) Dennis G. Jerz https://jerz.setonhill.edu aktywny; ostatni wpis z 1 września 2021 roku
ELMCIP news --- https://elmcip.net/news aktywny; ostatni wpis z 26 sierpnia 2021 roku
Mark Bernstein Mark Bernstein https://www.markbernstein.org aktywny; ostatni wpis z 25 sierpnia 2021 roku
Grand Text Auto Noah Wardrip-Fruin, Andrew Stern, Scott Rettberg, Nick Montfort, Michael Mateas, Mary Flanagan https://grandtextauto.soe.ucsc.edu aktywny; ostatni post z 9 sierpnia 2021 roku
Post Postion Nick Monfort https://nickm.com/post/ aktywny; ostatni wpis z 9 sierpnia 2021 roku
Machine Vision in Everyday Life Jill Walker Rettberg https://www.facebook.com/machinevisionresearch/ aktywny; ostatni wpis z 1 sierpnia 2021 roku
LEONARDO FLORES Leonardo Flores https://leonardoflores.net aktywny; ostatni wpis z 22 czerwca 2021 roku
jill/txt Jill Walker Rettberg https://jilltxt.net aktywny; ostatni post z 26 marca 2021 roku
lapsus linguae J.R. Carpenter http://luckysoap.com/lapsuslinguae/ semiaktywny; ostatni wpis z 27 grudnia 2020 roku
loriemerson Lori Emerson https://loriemerson.net/blog/ semiaktywny; ostatni wpis z 12 listopada 2020 roku
Electronic Literature Review Daniele Giampà https://www.facebook.com/elr.page semiaktywny; ostatni wpis (udostępnienie) z 6 kwietnia 2021 roku, ale przed ostatni z 17 lipca 2020 roku
ElektroLitera Michał Wilk https://www.facebook.com/ElektroLitera/ anaktywny; ostatni wpis z 15 lutego 2021 roku, ale przedostatni z 15 czerwca 2020 roku - zresztą to mój blog, wiem, że jest nieaktywny i z jakiego powodu
Machine Vision Jill Walker Rettberg https://machinevisionineverydaylife.tumblr.com semiaktywny; ostatni wpis z 17 marca 2020 roku
Literatura Electrónica Juan José Díez http://webliter.blogspot.com anaktywny; ostatni wpis z 24 grudnia 2019 roku
Libros y bitios José Antonio Millán http://jamillan.com/librosybitios/ anaktywny; ostatni wpis z 23 grudnia 2019 roku
Netartery Andy Campbell, Chris Funkhouser, Chris Joseph, Christine Wilks, Eugenio Tisselli, Gregory Whitehead, Jason Lewis, Jhave Johnston, Jim Andrews, Leonardo Flores, Regina Celia Pinto http://netartery.vispo.com anaktywny, ostani wpis z 28 sierpnia 2019 roku
Electronic Literature Review Daniele Giampà https://electronicliteraturereview.wordpress.com anaktywny; ostatni wpis z 21 grudnia 2018 roku
I Love E-Poetry Leonardo Flores http://iloveepoetry.org anaktywny; ostatni wpis z 30 marca 2018 roku
Elektroblog - techsty i okolice Mariusz Pisarski http://techsty.ehost.pl/elektroblog/ anaktywny; ostatni wpis z 26 marca 2020 roku, ale przedostatni z 10 sierpnia 2017 roku
x-o-x-o-x.com Erik K Rzepka http://xoxoxcom.blogspot.com anaktywny; ostatni wpis z 17 sierpnia 2016 roku
Matthew G. Kirschenbaum Matthew G. Kirschenbaum https://mkirschenbaum.wordpress.com anaktywny; ostatni wpis z 8 czerwca 2016 roku
Hypercompendia Susan Gibb http://susangibb.net/blog2/ anaktywny; ostatni wpis z 9 lipca 2015 roku
Interdisciplinaridade Bruno Ministro https://hypomnematadigital.wordpress.com anaktywny; ostatni wpis z 1 grudnia 2013 roku
CultureNet @ CapilanoU Nick Fulton https://culturenet.wordpress.com anaktywny; ostatni wpis z 13 lipca 2011 roku
Afsnit P Christian Yde Frostholm http://afsnitp.dk/plogultra/ anaktywny; ostatni wpis z 14 grudnia 2009 roku
---

Stan na 4 września 2021 roku.

02 września 2021

Globalny indeks rzeczowy i osobowy

 Poznawszy osobę Paula Otleta, chciałem sprawdzić, czy pojawia się on w publikacjach na temat literatury elektronicznej, do których mam dostęp. Najlepszym sposobem było więc przejrzenie indeksu osobowego w każdej z publikacji. Jednakże przejrzenie każdorazowo indeksu kilkudziesięciu czy nawet kilkunastu książek to dość czasochłonne zajęcie. Tak narodził się pomysł stworzenia indeksu globalnego.

Indeks rzeczowy i indeks osobowy

Moim zdaniem każda publikacja powinna mieć swój indeks, zarówno osobowy, jak i rzeczowy.

Książka bez indeksu to jak mapa bez legendy, jak urządzenie bez instrukcji – trudno nawigować po takim tekście*, zwłaszcza, że często trzeba odszukać jakieś pojęcie, hasło, dane zagadnienie. Zrobienie tego bez indeksu jest niemal niemożliwe. Co więcej, samodzielne wykonanie indeksu jest czasochłonne, a ponadto uciążliwe. [o4]

To znaczy da się to wszystko zrobić, można również wykonać samodzielny indeks -- trzeba tylko poświęcić na to trochę czasu. Jednakże przy tak ogromnej liczbie i ilości publikacji oraz treści, jakie obecnie się ukazują, zarówno drukiem, jak i cyfrowo, trzeba szukać rozwiązań ułatwiających pracę. W końcu dzięki temu możemy się rozwijać i budować solidne naukowe podstawy.

Owszem, w przypadku treści cyfrowych łatwiej jest przeszukiwać publikację nawet zwykłą komendą przeszukiwania, wywoływaną skrótem Ctrl(Cmd)+F, jednakże ma to swoje drobne negatywne strony.

* W końcu lektura tekstu naukowego to nie jest lektura tekstu beletrystycznego, to nie narracja mająca swoją kolejność, w której elementy świata przedstawionego mają swój porządek. Co prawda w tekście naukowym też wszystko powinno być na swoim miejscu, jednakże nierzadko wraca się nie do całego tekstu, tylko do fragmentu, szuka się czegoś konkretnego, nierzadko nawet pomijając spore fragmenty, które są istotne w wielu innych sytuacjach. Wiele zależy od celu, do którego mierzymy.

Paul Otlet

Do postaci Paula Otleta jeszcze z pewnością powrócę. Ciekawi mnie jego znaczenie dla rozwoju nie tylko nauki o zasobach naukowych, dokumentacji, czy bibliologii, ale także informatyzacji i hipertekstu. Chciałbym się mu przyjrzeć od tej strony nieco dokładniej.

Przywołuję go tutaj jednak dlatego, że Małgorzata Góralska pisze, że był on osobą, "która jako jedna z pierwszych dostrzegła problem obfitości dostępnego piśmiennictwa i trudności w ogarnięciu stanu aktualnej wiedzy z różnych dziedzin" (Góralska 2012: 57).

Moim zdaniem nie był pierwszym, ponieważ już Conrad Gessner, tworząc w XVI wieku Bibliotekę Universalis [z22; (trms 2020)(Krajewski 2011)] próbował zebrać informacje na temat tego, co dotychczas napisano (nawet nie tyle opublikowano, ponieważ instytucja wydawnictw, publikacji dopiero się wówczas rodziła). Praca obu naukowców jednak znacznie się różni.

Wysiłek Otleta był znaczący. Szkoda tylko, że został zniweczony przez okropieństwa drugiej wojny światowej.

Indeks globalny

Myśląc jednak o Otlecie i o jego dziele, pomyślałem, że poza wielkim światowym katalogiem publikacji, takim jak na przykład WorldCat ↗, przydałby się nam wielki, światowy -- globalny nawet -- indeks osobowy i rzeczowy. Czyli coś, co pojawia się na końcu dobrej książki naukowej, ale coś, co obejmowałoby wszystkie dotychczas wydane publikacje.

Coś takiego trochę jak Unionpedia ↗, jednakże nieco inaczej skonstruowana i dopasowana do publikacji różnego rodzaju, głównie książek czy czasopism.

Taki indeks globalny byłby więc pomocnym narzędziem w monitorowaniu miejsc, w których pojawiło się dane nazwisko, zagadnienie czy pojęcie. Dzięki temu moglibyśmy szybciej docierać do wielu informacji.

I od razu mała uwaga -- nie wiem, czy taki indeks istnieje, czy jego istnienie ma w ogóle jakąkolwiek zasadność. Możliwe nawet, że istnieją takie lub podobne narzędzia, lecz ja w swojej ignorancji o tym nie wiem. Mam przeczucie nawet, że pewnie są takie bazy danych i wyszukiwarki, które pozwalają na tego typu operacje, jednakże ja ich jeszcze nie odkryłem.

Być może nawet standardowe bazy danych czy katalogi na to pozwalają, tylko muszę przyjrzeć się ich zaawansowanym właściwościom...

Jeśli jednakże takich baz danych nie ma, zastanawiam się więc, dlaczego ich nie stworzono? Dlaczego nie podjęto chociaż próby stworzenia takiego globalnego indeksu w odniesieniu do najważniejszych publikacji z danej dziedziny lub obszaru wiedzy?

Póki co zawieszam problem w powietrzu, szukam rozwiązania, może nawet sam coś wymyślę...

---

Postscriptum.

Przygotowuję małe podsumowanie moich doświadczeń z systemem zettelkasten. Swoją niezwykłą przygodę rozpocząłem na początku lipca, chciałbym więc nieco uchwycić to, czego do tej pory się nauczyłem. Przy okazji dzieląc się niektórymi informacjami, a także tworząc swoisty raport, dzięki któremu po pewnym czasie będę mógł spojrzeć wstecz i mieć punkt odniesienia.

Wiele przez ten czas się zmieniło. Wiem, że jeszcze wiele się zmieni. Sporo się w tym temacie uczę. Sporo też ulepszam, ponieważ na początku kompletnie inaczej do tego podchodziłem, przez pierwsze dni to nawet zupełnie nieprawidłowo.

Postpostscriptum.

Zaczyna mnie również irytować pisanie postów w Bloggerze. Możliwe, że o tym wspominałem, jednak to toporne narzędzie. Moim zdaniem zupełnie nieprzystające do tego, jak obecnie powinien działać internet, a już zdecydowanie nieprzystające do tego, jak działa mój umysł, chcący uchwycić niektóre pomysły.

Czuję, że Blogger mnie ogranicza. Jego interfejs mnie irytuje, a nie widzę, by cokolwiek miało się zmienić. Nie da się tutaj też wiele spersonalizować. Czas jednak pokaże. Póki co tutaj zostaję.

---

Biblionetografia

Góralska, Małgorzata. 2012. Piśmienność i rewolucja cyfrowa. Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.

Krajewski, Markus. 2011. Paper Machines: About Cards & Catalogs, 1548-1929. Cambridge–London: The MIT Press.

trms. 2020. The Man Who Organized All Knowledge ↗.

31 sierpnia 2021

Wtyczka przeglądarkowa WorldBrain's Memex - zapisuj zaznaczenia i twórz notatki do stron internetowych

Memex to nie tylko urządzenie obmyślone przez Vannevara Busha w latach 40. ubiegłego wieku. To również -- jak się okazuje -- wtyczka przeglądarkowa, umożliwiająca nam zapisywanie zaznaczeń przeglądanych stron, komentowanie czytanej treści, czy nawet dzielenie się tym z innymi.

Memex ↗ -- wcześniej bodajże WorldBrain's Memex (wordlbrain.io) -- to wtyczka przeglądarkowa z otwartym kodem źródłwym (open source) -- nazywana "rozszerzeniem cyfrowego mózgu" (digital brain extension ↗) autorstwa Oliviera Sautera ↗.

An open-source, privacy-focused browser extension to search, annotate organize and share your online research. (WorldBrain.io 2019)

Powstała w 2013 roku i wyrosła z projektu Verifiying the Internet-Project (zresztą kontekstem powstania wtyczki jest [debunkowanie nieprawdziwych informacji ↗] i szukanie rzetelnych źródeł.)

Wtyczka pozwala na tworzenie zakładek, tworzenie kolekcji stron, etykietowanie stron, zaznaczanie tekstu na stronie, zachowanie zaznaczenia, komentowanie zaznaczonych fragmentów czy całej strony, przeszukiwanie stron pod kątem zachowanych zaznaczeń czy komentarzy, a także dzielenie się wynikami swojej pracy z innymi. Umożliwia również pracę z dokumentami PDF.

Wtyczka jest dostępna również jako aplikacja mobilna Memex GO (App Store ↗, Google Play ↗).

Kanał na YouTube ↗:

- krótki przewodnik po wtyczce ↗ (1:41) -- nagranie z 2017 roku, wygląda na niezbyt aktualne;

- długi przewodnik po wtyczce i jej możliwościach ↗ (9:31) -- nagranie z maja 2021 roku, pokazujące wszystkie główne możliwości wtyczki.

---

O wtyczce Memex dowiedziałem się oglądając film Santiego Youngera ↗ Memex App - Bookmarks For Power Users - App Overview ↗ (od 4:05).

Na ten film z kolei trafiłem, przeglądając jego kanał, ponieważ chciałem sprawdzić, od czego zaczynał i o czym nagrywał swoje filmy na początku. Z kolei na jego kanał tym razem -- bo znałem jego filmy wcześniej -- trafiłem, ponieważ widziałem jego komentarz sprzed roku pod filmem Bryana Jenksa ↗ Vimwiki Plugin For Vim Research Management on Arch Linux ↗ na temat tworzenia osobistej wiki w programie [[Vim]] przy użyciu wtyczki Vimwiki.



Z kolei na ten temat trafiłem kolejno od filmu DistroTube ↗ A Few Vim Plugins That Have Impressed Me Recently ↗ i Brodiego Robertsona ↗  I Should Have Just Used Vimwiki From The Start ↗.

Zatem tak wyglądała moja droga dotarcia do wtyczki: DistroTube -> Brodi Robertson -> Bryan Jenks -> Santi Younger -> WorldBrain's Memex.

29 sierpnia 2021

Literatura bityczna

Literatura bityczna to literatura, której autorem nie jest człowiek, tylko komputer. Jej historię przedstawia zespół badaczy pod kierunkiem Juana Rambellaisa. Wyniki ich badań odnajdziemy w "Wielkości urojonej" Stanisława Lema.

"Historia literatury bitycznej"

W 2009 roku wydawnictwo Presses Universitaires w Paryżu opublikowało wydanie drugie rozszerzone "Historii literatury bitycznej" w pięciu tomach, pod redakcją prof. dr J. Rambellaisa. Pierwsze wydanie ukazało się trzy lata wcześniej. Autorem książki jest zespół naukowy złożony z następujących badaczy: Juan Rambellais, Jean-Marie Annax, Eino Illmainen, Stewart Allporte, Giuseppe Savarini, Yves Bonnecourt, Herman Pöckelein, Alois Kuentrich i Roger Gatzky.

"Wielkość urojona" Stanisława Lema

Nas jednak najbardziej będzie interesował Stanisław Lem. Dlaczego? Dlatego, że jest autorem książki zatytułowanej "Wielkość urojona", wydanej w Warszawie nakładem Wydatwnictwa Czytelnik w 1973 roku. Publikacja zawiera między innymi wstępy do nieistniejących książek, w tym również do "Historii literatury bitycznej" pod redakcją Rambellaisa.

I choć wspomniana publikacja naukowa jest fikcyjna, to przedmiot jej zainteresowania – czyli literaturę bityczną – można potrakaktować za jak najbardziej realną. Tym bardziej, że pojawia się w opracowaniach naukowych poświęconych literaturze elektronicznej czy szerzej – kulturze cyfrowej.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od podania definicji pojęcia literatury bitycznej i przywołania paru dodatowych terminów z nim związanych.

Literatura bityczna i bitystyka

Rambellais właściwie już w pierwszym zdaniu pierwszej części Wstępu do "Historii literatury bitycznej", a więc w Uwagach ogólnych, pisze, że "pod literaturą bityczną rozumiemy wszelki wytwór nie ludziego pochodzenia, to jest taki, którego autorem właściwym nie był żaden człowiek" [Rambellais 2009: 3; Lem 1973: 45; por. też: Lem 2000: 271; Wojda 2019]. Dyscyplinę zajmującą się tym rodzajem literatury nazywa się bitystyką.

Uwspółcześniając, można stwierdzić, że jest literatura bityczna to literatura stworzona przez komputer [Marecki 2017], tym bardziej, że Lem również używa terminu komputera. Nie używa jednak pojęć sztucznej inteligencji, choć możliwe, że to, co przez nią współcześnie rozumiemy, mógł mieć na myśli. Porusza bowiem temat uczenia się urządzenia, naśladowania ludzkich zachowań, a nawet zyskiwania pewnego rodzaju świadomości. Odnosi się również do zagadnień automatyzacji i generatywności.



Biteratura

W literaturze anglojęzycznej funkcjonuje odpowiedni termin – biterature (bitic literature), o czym pisze Peter Swirski w książce zatytułowanej "From literature to biterature: Lem, Turing, Darwin, and explorations in computer literature, philosophy of mind, and cultural evolution" [Swirski 2013].

Co jednak ciekawe, szukając dodatkowych informacji na ten temat, można trafić do angolojęzycznego słownika terminologii potocznej – Urban Dictionary, w którym biterature ↗, czyli biteratura, to literatura-przekąska, obejmująca teksty niewielkich rozmiarów, taka mikroliteratura, flash fiction ↗, literatura papierosowa (cigarette stories ↗).

Peter Swirski - From Literature to Biterature ↗


Czym tak właściwie zajmuje się bitystyka?

Bitystyka – jak już wskazałem – zajmuje się literarturą bityczną, czyli taką twórczością, za którą nie stoi istota ludzka, a komputor (computhor), czyli komputerowy autor (Swirski 2013: 7, 33). Z kolei w przypadku literatury bitycznej nie chodzi wyłącznie o bity, rozumiane jako "jednostki informacji niesemantycznej" [Rambellais 2009: 9; Lem 1973: 51].

Zresztą, po przeczytaniu wstępu do "Historii..." odnoszę wrażenie, że bitystyka zajmuje się nie tylko literaturą, nawet w dość szerokim znaczeniu, ale również językiem. Sama "Historia..." to nie tyle historia, co przede wszystkim teoria literatury bitycznej. Poza tym literatura bityczna nie dotyczy tylko literatury fikcjonalnej czy naukowej, literatury rozumianej jako komunikacji, ale wszelkiej działalności językowej czy w ogóle myślenia. We wstępie do "Historii..." czytamy bowiem, że źródłem tej literatury były "relaksacyjna wytwórczość maszyn" (Rambellais 2009: 8; Lem 1973: 50), "maszynowe sny" (Rambellais 2009: 9; Lem 1973: 51), "produkcja bityczna" (Rambellais 2009: 9; Lem 1973: 51). Dlatego termin "literatury" może być trochę mylący.




Podział literatury bitycznej i bitystyki

Bityści wyróżniają trzy zasadnicze działy literatury bitycznej (Rambellais 2009: 6-7; Lem 1973: 48-49), odpowiadające jej trzem okresom rozwoju – fazom:

  1. homotropię;
  2. intertropię;
  3. heterotropię.

Badacze wyróżniają również dwie podstawowe prowincje bitystyki (Rambellais 2009: 10; Lem 1973: 52):

  1. cis-humana (twórczość od-człowiecza, zrozumiała przez człowieka);
  2. trans-humana (twórczość komputerowa, niezrozumiała przez człowieka).

W tak zaprezentowanym podziale można dokonać kolejnego, w którym wskazuje się na cztery kulminacje literatury bitycznej (Rambellais 2009: 13; Lem 1973: 55):

  1. homotropia (monoetyka), czyli najwcześniejsza faza bityzmu ("przedproże bitystyki" (Rambellais 2009: 16; Lem 1973: 58)), obejmująca okres wdrażania maszynom reguł słowotwórstwa (Rambellais 2009: 14; Lem 1973: 56) -- w tej częśc odnajdziemy następujące rozdziały: paraleksykę, semautykę i semolalię; znajdziemy tam takie przykłady słowotwórcze, jak: glistonosz -- dżdżowinista -- [ptak, karmiący pisklęta] czy też rachuś -- liczydlę -- cyfrant [komputer] (Rambellais 2009: 57; Lem 1973: 57);
  2. mimeza właściwa (mimeza), będąca dziedziną twórczości bitycznej, "która ujawniła nam nie znane dotąd mechanizmy kreacji umysłowej, stając się też zaiste potężnym wtargnięciem w świat duchowych wytworów człowieka" (Rambellais 2009: 17-18; Lem 1973: 59-60), a najpopularniejszym przykładem jest powieść "Dziewczynka" ("Diewoczka") autorstwa Pseudodostojewskiego; mimeza jest uzupełnieniem luk w przestrzeni semotworów, czyli dotyczy utwórow, które mają wypełnić braki w kreacji ludzkiego autora, w przeciwym razie komputer tworzy teksty wtórne (Rambellais 2009: 22; Lem 1973: 64), tutaj więc chodzi o to, że komputer może stworzyć to, czego człowiek nie zdołał lub nie zdążył stworzyć;
  3. zofokryza (krytyka filozofii systemowej), czyli strefa przejściowa między bitystyką cis-humana i bitystyką trans-humana, która zajmuje się rekonstrukcją pism filozoficznych (Rambellais 2009: 24; Lem 1973: 66);
  4. bityczna kreacja (apostaza), dzieląca się ponadto na dwa piętra (państwa): dolne i górne, przy czym tylko to dolne jest dostępne człowiekowi (Rambellais 2009: 26; Lem 1973: 68) i wyróżnia się w nim: antymatkę, terafizykę i ontomachię (Rambellais 2009: 27; Lem 1973: 69).

Zagadnienia apostazy

Jednym z zagadnień dolnego piętra apostazy jest paradoks Cogito (Rambellais 2009: 27; Lem 1973: 69), który dziś moglibyśmy opisać teorią osobliwości. Co ciekawe, w tym przypadku dochodzi jeszcze do refleksji samej sztucznej inteligencji nad tym, czy człowiek jest "obdarzony świadomym rozumem" (Rambellais 2009: 29; Lem 1973: 71).

Antymatyka stanowi dział "koszmarnej matematyki", z kolei terafizyka dział "fizyki potwornej" (Rambellais 2009: 30; Lem 1973: 72) -- obie z kolei postulują "nieusuwalny zrost myśli i świata" (Rambellais 2009: 30; Lem 1973: 72).

Jedną z hipotez terafizyki jest hipoteza Poliversum, zakładająca dwudzielność Kosmosu (Rambellais 2009: 30-31; Lem 1973: 72-73), w którym my zamieszkujemy bradywersum, czyli połowę powolną, dla której granicą jest prędkość światła, po przekroczeniu której można przejść do połowy szybkiej, czyli tachywersum (Rambellais 2009: 31; Lem 1973: 73).

Elemenentem charakterystycznym dla tachywersum są tachjony, czyli cząsteczki, które "poruszają się tylko z nadświetlnymi chyżościami" (Rambellais 2009: 31; Lem 1973: 73). Właściwie to -- jak pisze Rambellais -- istnieje tylko jedna taka cząsteczka i ona tworzy własnie tachywersum, do tego tachjon przebywa wszędzie naraz (Rambellais 2009: 31; Lem 1973: 73). Tachjon spowolniony zyskuje energię, a w ostateczności eksploduje i tworzy bradywersum, jednakże z perspektywy tachywersum nigdy nie nastąpiła (i nastąpić nie może) taka eksplozja, ponieważ "nie istnieje żaden czas nadrzędny" (Rambellais 2009: 32; Lem 1973: 74).

Interesującym wątkiem tutaj jest stwierdzenie, że "logika określonego uniwersum [...] jest pojęciem sensownym tylko wtedy, jeśli możliwe jest jej [...] uprawianie" (Rambellais 2009: 32; Lem 1973: 74), dlatego matematyka "ma granice, dane nieprzekraczalnymi barierami istnienia materialnego, ponieważ mówić o naszej matematyce w świecie o innych prawach, niż prawa naszego świata, to mówić nonsensy"(Rambellais 2009: 33; Lem 1973: 75).

Dlatego Rambellais na końcu Wstępu wydania pierwszego -- przywołując jeszcze temat eksperymentalnej kosmogenetyki (ontomachii?), czyli "technologii sporządzania światów, »bytowo porządniejszych« od naszego" -- pisze, że na pytanie, czy mamy tu do czynienia z fikcją logiki czy logiką fikcji, nie udzieli odpowiedzi, ponieważ jej nie zna (Rambellais 2009: 33; Lem 1973: 75).

Literatura teobityczna – biteratura teologiczna

We wstępie do wydania drugiego "Historii literatury bitycznej" redaktorzy książki postanowili dodać "piśmiennictwo z zakresu szeroko pojmowanej metafizyki i religioznawstwa, które łącznie nazywa się literaturą teobityczną" (Rambellais 2009: 34; Lem 1973: 76), które znajduje się w tomie piątym.

Wyróżnia się trzy teobitystyki:

  1. teologia informatyczna, prezentująca wniosek mówiący o tym, że "postulowany przez Kościół kontakt człowieka-mistyka z Bogiem nie zachodzi jako proces, w którym człowiek zyskuje ponadzerową informację" (Rambellais 2009: 36; Lem 1973: 78);
  2. teologia matematyczna, w której przedstawia się "model Boga sinusoidalny i tym samym oscylacyjny" (Rambellais 2009: 36; Lem 1973: 78), w którym Bóg jest procesem naprzemiennym, a nie stanem niezmiennym (Rambellais 2009: 37; Lem 1973: 79); w tej teobitystyce znajduje się również studium agregatów "proponujące jako Boga -- komputer nieskończony lub nieskończony program" (Rambellais 2009: 38; Lem 1973: 80);
  3. teologia fizykalistyczna, zajmująca się "uwikłaniem Sprawcy lub Stwórcy bytu w materię" (Rambellais 2009: 38; Lem 1973: 80), w której również odnajdziemy "bityczną humorystykę", czyli koncepcję mówiącą o tym, że "Wszechświat wygląda tak, jak wygląda, ponieważ we wszystkich galaktykach działający astroinżynierowie usiłują »przeczekać ten Kosmos«" (Rambellais 2009: 39; Lem 1973: 81); astroinżynierami są roboty "lokomocyjno-temporalne", czekający na fazę Uniwersum godną kolonizacji (Rambellais 2009: 40; Lem 1973: 82).

---

Sygnatura tekstu: oA6.

Biblionetografia

Lem, Stanisław. 1973. Wielkość urojona. 1st ed. Warszawa: Czytelnik.

Lem, Stanisław. 2000. Apokryfy. Wyd. 2. Kraków: Znak.

Marecki, Piotr. 2017. “Od Literatury Bitycznej, Przez Demoscenę, Po Uncreative Writing: Instrukcja Obsługi e-Literatury.” https://culture.pl/pl/artykul/piotr-marecki-od-literatury-bitycznej-przez-demoscene-po-uncreative-writing-instrukcja-obslugi-e-literatury-wywiad ↗

Rambellais, Juan (red.). 2009. Historia literatury bitycznej. Paryż: Presses Universitaires.

Swirski, Peter. 2013. From Literature to Biterature: Lem, Turing, Darwin, and Explorations in Computer Literature, Philosophy of Mind, and Cultural Evolution. Montreal: McGill-Queen’s University Press.

Wojda, Dorota. 2019. „Mimeza bityczna: gra w Lema w Apokryfach Stanisława Lema”. S. 221–34 w Apetyt na literaturę, zredagowane przez D. Kozicka, Ł. Tischner, M. Urbanowski, i J. Jarzębski. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.




26 sierpnia 2021

Co łączy metodę zettelkasten Niklasa Luhmanna z pojęciem gramatologii Jaquesa Derridy?

Podróżowanie przez różne tekstowe krainy potrafi zaskoczyć. Zwłaszcza wtedy, gdy trafia się na znaki i miejsca, które zdawały się dobrze znane, a ostatecznie okazują się całkiem nowe. Tak było i tym razem, kiedy trafiłem na stwierdzenie, które łączy metodę Zettelkasten z pojęciem gramatologii.

Żeby jednak nieco naprawadzić Was na ten trop i zbudować mały kontekst, trzeba przywołać parę informacji.

Gramatologia to pojęcie zaproponowane przez Jaquesa Derridę w wydanej w 1967 roku książce *De la grammatologie*, czyli *O gramatologii* [Derrida 1999]. Pojęcie to tłumaczy się jako naukę o piśmie [Markowska 2008: 5, 21].

Jest przedstawiana jako "nauka nauk – projekt systematycznej refleksji nad całym dotychczasowym umiejscowieniem problemu języka, znaku, relacji między mową i pismem oraz wynikających z stąd [sic!] kryteriów naukowości" [Markowska 2008: 21], a "jej wysiłek polega de facto na wydobyciu pytania, którego stłumienie umożliwiło rozwój metafizyki obecności (źródło pisma i języka), oraz rozwój współczesnego językoznawstwa." [Markowska 2008: 22] [oSg1].

Z kolei metoda Zettelkasten to metoda notowania opracowana przez Niklasa Luhmanna, określana przez niego również jako drugi mózg [z16; Luhmann b.d.; Fasel 2015] czy też zewnętrzna pamięć [z16; Ruchniewicz 2017], stanowiąca właściwie metodę karteluszkową [z34] czy też metodą kartoteki (Ruchniewicz 2016), czyli tak naprawdę zbiór notatek z gromadzonych w pudełkach czy szufladkach katalogowych — w przypadku Luhmana to były karty formatu A6, a dokładnie DIN-A6, czyli 105 mm na 148 mm (4.13 × 5.83 inches) [Luhmann b.d.: bn2; por. też: Scheper 2021.07.28., odc. 190].

Luhmann rozpoczął pracę nad tą metodą na początku lat 50. ubiegłego wieku (Schmidt 2016: 290), opisał jej niektóre elementy, takie jak przede wszystkim komunikację z notatkami [z8], w artykule Kommunikation mit Zettelkästen. Ein Erfahrungsbericht w 1981 roku (Luhmann 1981). Wspomina tam, że nie można myśleć bez pisania, a przynajmniej myśleć w sposób wymagający (Luhmann 1981: 222; por. też: Luhmann b.d.: bn1; Ahrens 2017: bn1].

Zatem to, co łączy pojęcie gramatologii i metodę Zettelkasten, to połączenie pisma i myśli [z6b; z6b.1], czy też stwierdzenie, że nie ma myślenia bez pisania [L5]. Podobnie zresztą pisze się w przypadku samego procesu notowania — to znaczy notowanie to myślenie [z6; z23/1; z23/1b], czy też dobre, skuteczne notowanie to określony sposób myślenia [o6].

To wszystko z kolei otwiera przed nami bramy do wielu, naprawdę wielu interesujących zagadnień, o których jeszcze w Biblionetotece wspomnę. Bądźcie więc ze mną.

---

Postscriptum.

Skoro Luhmann stwierdził, że nie ma myślenia poza pismem, to obecnie w kontekście pojęć gramatologii [z6b] i -- przede wszystkim -- leksji [z21b, z32] myślę, że można stwierdzić, że nie ma myślenia⤵ poza hipertekstem [z6c]. Co prawda problem w tym, że hipertekst ściśle ogranicza się do komputera [z6cb], może więc nie należy stwierdzać, że nie ma myślenia poza hipertekstem, tylko, że nie ma myślenia poza hipertekstową organizacją wiedzy? A może nie ma myślenia niehipertekstualnego? [z6cb]

Zastanawiam się jeszcze -- a zgłębienie tematu przede mną -- co to znaczy myślenie hipertekstualne (i czy istnieje myślenie tekstualne?) [z6cc].

→ To znaczy jest myślenie poza hipertekstem [z6c1]. Zresztą hipertekst, czy określone sposoby notowania, takie jak zettelkasten, odwzorowują, naśladują nasz sposób myślenia [z1], czy też funkcjonowanie naszego mózgu czy też pamięci [z20.1c.1b, z20.1c.1c, z21]. Stąd więc może wyciągam wniosek, że zależność przebiega w odwrotnym kierunku...

---

Postpostscriptum.

Właśnie ten wpis pokazuje, jak po napisaniu, czy w trakcie opracowywania notatek dochodzi do ich rozszerzania, dodawania kolejnych informacji, sprawdzania pewnych informacji, szukanie odpowiedzi na postawione pytania, próba zmierzenia się ze swoimi wątpliwościami.

Właściwie wiele z tych rzeczy nie były zamierzone, czy zaplanowane. Po prostu w trakcie pisania pojawiały się w głowie nowe myśli.

24 sierpnia 2021

Synapsen i "papierowe maszyny", czyli o notowaniu i środowisku cyfrowym raz jeszcze

Przeglądając dziś po raz kolejny stronę Zettelkasten.de ↗, postanowiłem poczytać o jednym z jej autorów – Saschy Fascie ↗, tak trafiłem na program Synapsen. A poznawszy jego autora, powinienem na to trafić właściwie wcześniej...

Sascha Fast pisał o programie ↗, który stara się naśladować system Zettelkasten Niklasa Luhmanna.

There are even apps that try to mimic the Zettelkasten of Luhmann.

Tym programem jest Synapsen ↗ autorstwa Markusa Krajewskiego. Co ciekawe, Krajewski jest autorem książki Paper Machines: About Cards & Catalogs, 1548-1929 (Krajewski 2011), którą cytował trms w swoim filmie o Konradzie Gessnerze ↗ (trms 2020), który oglądałem już jakiś czas temu.

Nie sprawdzałem wtedy wielu szczegółów. Jednakże to, co warte odnotowania, to fakt, że Krajewski pisał o historii notowania i gromadzenia wiedzy, przechowywania notatek przede wszystkim w czasach, kiedy nie mieliśmy takiej możliwości dzięki urządzeniom elektronicznym. Chętnie jeszcze do tego wrócę...

Synapsen nawiązuje do metody Zettelkasten. Program powstał w 1996 roku jako hipertekstowe zettelkasten (Ein hypertextueller Zettelkasten ↗), czyli narzędzie ↗ do tworzenia cyfrowych kart indeksowych (indeks card) oraz organizer bibliografii (refference organizer). (Zob. też: (Krajewski 2016: 329, 333)).

http://www.verzetteln.de/synapsen/_images/SynShot02.png


Informacja ta pobudziła mnie do zastanowienia między innymi o tym, jak naukowcy budują i budowali programy komputerowe służące do notowania i gromadzenia wiedzy, nie tylko przy użyciu metody Zettelkasen, ale również w ogóle. Powoli gromadzę takie przykłady i informacje na ich temat. Chętnie kiedyś podzielę się tym, co udaje mi się zebrać...

Na marginesie dodam, że co ciekawe, tytuł książki Paper Machines (Krajewski 2011) przypomina mi projekt Papier Machine, o którym pisałem w Biblionetotece →. To jednak zupełnie inne rzeczy, nie mają ze sobą właściwie nic wspólnego.

Na koniec podzielę się jeszcze jednym odkryciem, które akurat przy okazji dzisiejszych poszukiwań pojawiło się na moim ekranie. Chodzi o stronę ⦗ℍ𝕪𝕡𝕖𝕣𝔱𝔢𝔵𝔱: h0p3⦘ ↗autorstwa użytkownika h0p3, która -- z tego co się zorientowałem -- została wykonana przy użyciu TiddlyWiki ↗, innego narzędzia wykorzystywanego do tworzenia osobistych wiki, czy też notatek Zettelkasten.



13 sierpnia 2021

Notatki indeksowe Umberto Eco i metoda zettelkasten Niklasa Luhmanna

 Odnajduję coraz więcej ciekawych koncepcji, które nie tylko pojawiają się wokół metody zettelkasten, co ją poprzedzają. Właściwie to nic dziwnego, metoda karteluszkowa Luhmanna nie jest niczym rewolucyjnym. To bardzo prosty i uniwersalny sposób. Ale pewnie przez to budzący tyle zachwytu.

Otóż czytając tekst Zettelkasten for Writers ↗ Evy Deverell (Deverell 2020), w sekcji tekstów do przeczytania ↗, trafiłem na tekst abramdemskiego, zatytułowany The Zettelkasten Method ↗ (abramdemski 2019), w którym z kolei trafiłem na informację, że Umberto Eco proponował przechowywać swoje notatki z myślami (idea notes) i notatki literaturowe (reading notes, literature notes) w osobnych pudełkach, czy też zestawach notatek. Z kolei notatki są określane jako notatki indeksowe (index cards).

Umberto Eco similarly advises keeping idea notes and reading notes on separate sets of index cards (abramdemski 2019)

Poszedłem więc dalej tym tropem. W końcu abramdemski cytował tekst Dana Shefflera Reading Notes ↗ (Sheffler 2015). I tam od razu trafiłem na informację, że Eco pisał o tym w książce How to Write a Thesis (Eco 2015), wydanej oryginalnie w języku włoskim, jako Come si fa una tesi di laurea: le materie umanistiche w 1977 roku. Po polsku ta książka ukazała się jako Jak napisać pracę dyplomową. Poradnik dla humanistów w 2008 roku.

Na marginesie tylko dodam, że Sheffler napisał swój tekst w październiku 2015 roku. Z kolei w maju tego samego roku napisał tekst My Zettelkasten in Sublime ↗, w którym -- napiszę to bardzo skrótowo, ponieważ nie przeszedłem jeszcze przez wszystko -- opisuje, jak robi swoje notatki w programie Sublime Text ↗, przygotowując je korzystając z języka znaczników Markdown ↗ i zapisując je jako pliki .md. Przypomina mi to też to, co pokazywał Christian Adleta w swoim filmie How My Cheap ZettelKasten Works Ep. 1 ↗.

W związku z tym to bardzo interesujące, jak ten pomysł funkcjonował znacznie wcześniej, niż wielu osobom, które to wszystko obecnie opisują, się wydaje. Oczywiście moda na aplikacje do notowania, notowanie metodą zettelkasten i tworzenie tekstów przy użyciu Markdown, pojawiła się w zeszłym roku -- tak mi się wydaje -- jednakże musiała się skądś wziąć. Dlatego tym chętniej przeszukuję źródła i doszukuję się właśnie takich informacji, jak ta, o której tutaj piszę.

Jeszcze nie przeczytałem i nie przemyślałem tych wszystkich tekstów porządnie. Dzielę się póki co tylko świeżym spostrzeżeniem. Ponadto chcę zajrzeć do książki Eco, która -- muszę przyznać -- już kiedyś pojawiła się przed moimi oczami. Możliwe, że nawet na studiach czytałem jej fragmenty. Ale czy ja wtedy poważnie o tym wszystkim myślałem? Pora do tego wrócić.

Podsumowując jednak, metoda opisana przez Eco różni się od metody Luhmanna przede wszystkim tym -- z czego do tej pory zrozumiałem -- że nie kładzie aż tak wielkiego nacisku na relacje między notatkami i proces linkowania. Jednakże to, co dla obu wspólne, to notowania na pojedynczych kartkach, na karteluszkach, które następnie funkcjonują w określony sposób, a także tworzenie rzetelnych indeksów, które pozwalają nawigować pomiędzy gromadzonymi notatkami i poprzez gromadzone notatki.

Jest więc sporo solidnej wiedzy, z której warto skorzystać. Z kolei Sönke Ahrens w swojej książce (Ahrens 2017) o tym nie wspomina. Niewielu też youtuberów o tym wspomina. Jeszcze mniejsza ich liczba pokazuje, jak ten system u nich działa. W większości to takie podglądowe prezentacje, mające raczej charakter encyklopedyczny. Ale to już temat na inny raz.

08 sierpnia 2021

Guru produktywności wymyślają produktywne koło na nowo

Do stwierdzenia, że wymyślamy rzeczy wciąż na nowo, doszedłem jakiś czas temu. Jednakże stwierdzenie, że guru produktywności wymyślają produktywne koło na nowo, przyszło mi do głowy w kontekście projektu Second Brain.

Znając różnicę między PKM (Personal Knowledge Management) i PIM (Personal Information Management), chciałem znaleźć jakieś materiały na temat tego drugiego. Niestety nakarmiłem mój algorytm na YouTube wieloma rzeczami związanymi z produktywnością i zarządzaniem wiedzą, więc siłą rzeczy większość rekomendacji dotyczyła PKM i -- co gorsza -- budowy drugiego mózgu, czyli Second Brain.

Second Brain

Sama idea drugiego mózgu to nic nowego. Asocjacje między mózgiem a komputerem są tak stare, jak sam komputer. Dlatego ciekawi mnie, jaką drogą do Tiago Forte -- twórcy projektu Second Brain ↗ -- przyszła ta myśl.

Oglądałem już wcześniej wiele różnych materiałów wideo na ten temat. Jednak im więcej ich oglądam, tym bardziej mnie irytują.

Po pierwsze dlatego, że sugerują, jakby to były oryginalne i przełomowe koncepcje -- wiele osób pisze, że to zmienia ich życie, że nagle są produktywni, więcej i lepiej się uczą i wreszcie ogarniają swoje życie.

Po drugie dlatego, że odnoszę wrażenie, że opisywane metody są niefortunne. To znaczy starają się uchwycić problem i go rozwiązać, jednak robią to -- moim zdaniem -- z niewłaściwej strony.

Najpierw Pierwszy Mózg

W trakcie oglądania bardzo syntetycznego wyjaśnienia, czym jest Second Brain, w wykonaniu jednego z guru produktywności w tym obszarze, Ali Abdaala ↗, doszedłem do wniosku, że idea drugiego mózgu jest szkodliwa, ponieważ zwalnia nas z zapamiętywania i przechowywania wiedzy w głowie.

> Przypomina to trochę starożytną obawę, wyrażaną przez Platona, że pismo zwolni nas od zapamiętywania, a tym samym cofnie nas w rozwoju intelektualnym. Podobnie potem patrzono trochę na druk i książki →, potem pewnie na komputery i internet (spr. zagadnienie cyfrowej demencji ↗ czy też relację wiedzy i środowiska cyfrowego →). Jednak za każdą taką obawą stoją konkretne przesłanki, które należy uwzględnić.

Nie twierdzę, że należy wszystko zapamiętywać. Twierdzę jednak, że powinniśmy ćwiczyć pamięć i w pierwszej kolejności używać własnego mózgu, a nie bezgranicznie i bezkrytycznie polegać na nowych technologiach, bez względu na to, jak wszechmocne i pożyteczne są.

> Dlatego podoba mi się komentarz Akshay Shetye, mówiący o tym, że jeśli nie stać cię na drugi mózg, użyj pierwszego, jest darmowy. Ja bym to nawet rozszerzył i nie odnosił sie tylko do wymiaru ekonomicznego i kosztów, tylko do wymiaru praktycznego i osiąganych wyników. Uzywaj pierwszego mózgu, ponieważ bez niego nawet tysiąc innych ci nie pomoże.



Abdaal, nawiązując do nawyku przechwytywania informacji czy pomysłów (capture habit), stwierdza, że nasz mózg jest od wymyślania, a nie od przechowywania pomysłów ↗. Brzmi to może chwytliwie, jeśli jednak się nad tym dobrze zastanowimy, to przecież brzmi to jak traktowanie naszego umysłu jednowymiarowo, raczej powierzchownie. 

Jak wymyślać pomysły, bez zapamiętywania ich?

Zresztą, fakt, że jest to jedna z zasad Second Brain, świetnie też pokazuje inną rzecz. Mianowicie to, że zasady, metody, techniki czy programy, opisywane przez osoby związane z tym obszarem, nie są niczym nowym i przełomowym. To znaczy, wiele z nich było już pomyślanych dawno temu.

Dlaczego więc entuzjaści budowy drugiego mózgu o tym nie wspominają? Może nie wiedza, ponieważ nie zachowali tego w swoich drugich mózgach, a ich własne mózgi są od wymyślania nowych pomysłów? Więc wymyślają i wymyślają, tylko że nowe koło, które stara się bardziej koliste od poprzedniego...

Personal Information Management Software z lat 80.

Dlatego szukałem dalej i szukając tak, dotarłem do materiału, który po raz kolejny udowodnił mi istotną sprawę: należy w pierwszej kolejności zobaczyć, co już wiemy, co już pomyślano w przeszłości i jak możemy to wykorzystać dziś.

Pokazał mi też to, że współczesne projekty i programy, przedstawiane jako rewolucyjne, nowe, oryginalne, jako coś, co zmienia nasze życie, myślenie i tak dalej, to tylko kolejne formy tego samego, co już kiedyś funkcjonowało, tylko wraz ze zmianami, wynikającymi z rozwojem technologicznym i przemianami społeczno-polityczno-gospodarczymi, mogły -- i większości przypadków zostały -- zapomniane.

Trafiłem bowiem na program The Computer Chronicles ↗, produkowany od lat 80. ubiegłego wieku, a dokładnie na odcinek zatytułowany Personal Information Management Software ↗ (zob. Nichols 1989), dostępny także na YouTube ↗.

Oglądałem więc, jak grupa osób -- między innymi Denise Crisci, Rob Davis, John Friend, Andrew Hammond, M.H. McKinney, Robert Yamashita -- przedstawia funkcjonowanie programów do zarządzania informacją osobistą, na przykład takich jak Tornado Notes, AskSam, GrandView Symantec, Lotus Agenda; a więc programów powstałych w latach 80. ubiegłego wieku, działających jeszcze w systemach operacyjnych DOS.

Jestem pod wrażeniem, jak wiele wspólnych elementów można odnaleźć między tym, a wszelkimi nowoczesnymi materiałami o wielu innych programach, chociażby takich jak Notion czy Obsidian.

Owszem, możliwości -- głównie pod względem interfejsu -- są nieporównywalne. Dziś mamy też komputery z większą mocą obliczeniową i pojemnością dysków, możemy wszystko prezentować graficznie. Chodzi mi jednak o koncepcję i sposoby rozwiązywania głównego problemu -- czyli kwestii, jak przechowywać i przetwarzać tak wiele informacji, zwłaszcza w kontekście urządzeń elektronicznych i środowiska cyfrowego?

A przecież opisywane kwestie to nie jest też wynalazek lat 80., tylko jeszcze odleglejsza historia -- warto przypomnieć Memex, Xanadu czy oN-Line System. W każdym razie to ciekawe zagadnienie, pokazujące, jak wiele inspirujących i przydatnych rzeczy powstało kiedyś, a obecnie jakby bez tej świadomości powstają nowe. Powiedziałbym nawet więcej, jak wiele dobrych rozwiązań zostało zapomnianych i niezastosowanych.

Czytaj więcej…

Zotero 7 Update

Najnowszy update Zotero, czyli wersja programu oznaczona numerem 7, to doprawdy wielka nowość, mimo że zakres wprowadzonych zmian nie jest t...

Możesz przeczytać jeszcze…