Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obsidian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obsidian. Pokaż wszystkie posty

22 lipca 2024

Skąd wzięły się wikilinki?

Próbując zrozumieć, na jakich podstawowych rozwiązaniach opiera się program do gromadzenia i przetwarzania wiedzy Obsidian (czyli na formatowaniu Markdown, YAML i łączeniu plików wikilinkami), zadałem sobie pytanie, skąd w ogóle wzięły się tak zwane wikilinki i kiedy to było?

Jak się okazało, odpowiedź nie była taka oczywista i prosta do znalezienia. Wikilinki to wcale nie jest wynalazek Wikipedii, choć wiąże się z nią dość istotnie. Po długich poszukiwaniach stwierdziłem, że należy się wyjaśnienie i odnotowanie tego wszystkiego, aby mogło posłużyć w przyszłości, może także komuś jeszcze.

Zacznę od tego, że nazwa wikilinków słusznie odwołuje się do technologii wiki — i tutaj Wikipedia odgrywa rolę pośrednią. Otóż wiki to forma hipertekstu, a tym samym stron internetowych, które są edytowalne i mogą być w łatwy sposób zmieniane przez ich użytkowników [zob. Anderson Jennifer 2011: 44].

W połowie lat 90. ubiegłego wieku, dokładnie 25 marca 1995 roku, Ward Cunningham uruchomił stronę WikiWikiWeb, mającą z założenia umożliwić wymianę myśli pomiędzy programistami.

Strona dała podstawy do stworzenia oprogramowania wiki (nazywanego też silnikami wiki), które stało się elementem napędzającym wiele innych projektów, tak zwanych klonów Wiki, czyli WikiWikiClones, na przykład UseModWiki autorstwa Clifforda Adamsa.

Zanim przejdziemy do tego ostatniego, ponieważ jego osoba jest tu kluczowa, to należy odnotować, że na podstawie UseModeWiki powstała Wikipedia. Szybko jednak inny programista, Magnus Mansko, tworzył MediaWiki, która następnie stała się silnikiem Wikipedii. Oba rozwiązania swój początek wzięły jednak z pomysłu Cunninghama [zob. Anderson Jennifer 2011: 40].

Dlatego można dojść do wniosku, że choć Wikipedia wykorzystuje technologię wiki, to nie każda wiki to Wikipedia, nawet jak ujmuje to sam Cunningham, z kolei Wikipedia to nie Wiki. Wikipedia nie ma charakteru Wiki, jedynie wykorzystuje niektóre z jej mechanizmów, np. możliwość edytowania artykułów przez jej użytkowników.

Co jednak ma to wspólnego z linkami? Otóż pierwotnie wiki wykorzystywała linkowanie przy użyciu odpowiednio zapisanych wyrażeń. Już po zapisie samych nazw można domyślić się, że chodzi o łączenie wyrazów i zapisanie ich w konwencji CamelCase. Tak wyglądały (i wciąż wyglądają w WikiWikiWeb) hiperłącza.

W 2001 roku Clifford Adams doszedł jednak do wniosku, że taki zapis jest nieczytelny i powoduje nierzadkie problemy, np. w przypadku długich linków, ale przede wszystkim jednowyrazowych, np. Demokracja (Democracy). Adams zauważył, że chcąc podlinkować ten wyraz, najpierw sprawdzał, czy ktoś już tego nie zrobił i jeśli tak, to w jaki sposób, gdyż link mógłby wyglądać następująco: DemoKracja (DemoCracy), DemokracjA (DemocracY) lub DeMokracja (DeMocracy). Różne konwencje stosowane przez różne osoby prowadziły do zamieszania.

W efekcie Adams zastosował inne rozwiązanie, jego zdaniem prostsze i czytelnijesze — podwójny nawias kwadratowy, czyli [[]], który ponadto pozwalał na umieszcanie w linku cyfr i znaków dodatkowych. Swoje linki nazwał FreeLinks, czyli wolnymi linkami (wolnymi łączami).

Zmianę wprowadził 16 lutego 2001 roku w wersji 0.91 UseModWiki: https://www.usemod.org/cgi-bin/wiki.pl?UseModWiki/OldVersions

Rozwiązanie przyjęło się i obecnie jest dość powszechnie stosowane w plikach wykorzystujących formatowanie Markdown czy Org.

Na marginesie dodam, że pewną standaryzacją formatowania wiki było wprowadzenie języka Creole, mającego uspójnić różne konwencje stosowane w wiki [zob. Sauer, Smith, Benz 2007].

Zatem, podsumowując, Wiki Linki, nazywane pierwotnie FreeLinks, pojawiły się na początku 2001 roku w Wikipedii, a właściwie w UseModeWiki Clifforda Adamsa, jako odpowiedź na nieczytelne linki CamelCase wykorzystane przez Warda Cunninghama, autora oprogramowania wiki, służące do budowania stron internetowych w stylu Wiki.

Obsidian korzysta więc z trzech rozwiązań, które pojawiły się na długo przed nim — wikilinki 2001, YAML 2001, Markdown 2004. Aktualnie program jest dodatkowo wyposażony w canvas, czyli obszary pozwalające rozmieszczać różne elementy i tworzyć z nich coś na wzór map myśli.

|

11 maja 2024

Moje początki z Emacsem i porzucenie Obsidiana

Zastananawiałem się nad tym, kiedy poznałem Emacsa i od kiedy tak naprawdę zacząłem z niego korzystać. Ciekawi mnie moje przejście w pracy z tekstem od Obsidiana (którym się zachwyciłem w połowie 2020 roku i porzuciłem jeszcze przed wydaniem wersji 1.0) do Emacsa (który realnie usprawnił wiele zadań, zwłaszcza korzystanie z klawiatury).

Nie odnotowałem tych faktów dokładnie, lecz jak już pisałem na początku roku we wpisie z 2024-01-01, w Emacsie zacząłem logować na początku listopada 2022 roku (loguję tu do dziś). Próbowałem prześledzić drogę pisania na temat Emacsa w Obsidianie, bo tam wówczas gromadziłem większość swojej wiedzy.

Z pewnością na Emacsa wpadłem w połowie 2022 roku. Zaczęło się od zainteresowania Vimem, z którym zacząłem eksperymentować w swojej pracy jesienią 2021 roku, kiedy zaciekawiła mnie obecność skrótów klawiszowych Vima w Obsidianie. Siłą rzeczy, szukając informacji i porad na temat Vima, trafiłem na teksty poświęcone sporom między użytkownikiami Vima i Emacsa — mnie to jednak niezbyt obchodziło, postanowiłem wypróbować też Emacsa.

Ostatecznie do tego programu przekonały mnie właściwie dwie rzeczy.

Po pierwsze, byłem wtedy pod wielkim wrażeniem pracy Protesilaosa Stavrou, znanego jako Prot, który używa Emacsa i popularyzuje wiedzę na jego temat, a także udostępnia swoje materiały i zasoby (notabene dzięki niemu korzystam z fontu Iosevka oraz ciemnego motywu). Zwróciłem szczególną uwagę na jego program Denote, służący właśnie do notowania i gromadzenia wiedzy.

Po drugie, w wyniku czytania o klawiaturach odkryłem i zacząłem oglądać materiały Xah Lee (co ciekawe, trafiłem na niego na Twitterze, czytając wpisy Marcina Wicharego, który pracował wtedy nad książką poświęconą historii klawiatur — Shift Happens). Dodatkowo to, że mogłem oglądać kogoś kto rzeczywiście pracuje z klawiaturą Kinesis Advantage2 i w Emacsie, a nie tylko o tym mówi i nagrywa mało zrozumiałe tutoriale, wydało mi się bardzo ożywcze.

Muszę przyznać, że pomimo swojej ekscentryczności, transmisje Xah Lee są bardzo intrygujące i nierzadko zawierają mnóstwo mało znanych informacji. Poza tym stanowią autentyczne sesje pracy, a nie wyreżyserowane filmy, tak popularne na YouTube, z których ostatecznie niewiele wynika.

Dzięki niemu poznałem tryb pracy w Emacsie jego autorstwa, czyli xah-fly-keys. I to było odkrycie!

Dzięki temu nie tylko przekonałem się do Emacsa, ale też usprawniłem swoją pracę z klawiaturą i w końcu odczułem ulgę w bólu towarzyszącym przy długotrwałych sesjach pisania. Pomogła w tym też klawiatura Ergodox EZ — która nie jest doskonała i optymalna, jednak to najlepsza klawiatura, na jaką mnie obecnie stać, a której używam od początku 2022 roku — oraz program Karabiner Elements.

To wszystko (i pewnie parę innych spraw) złożyło się, że zacząłem poważniej pracować w Emacsie, a także coraz rzadziej zaglądać do Obsidiana, za rozwojem którego już nie nadążałem i którego popularność zaczęła mnie irytować (sam nie wiem dlaczego).

Ostatecznie przejście od Obsidiana do Emacsa nastąpiło na przełomie jesieni i zimy 2022 roku, kiedy postanowiłem zbudować Biblionetotekę, do tego jednak w formie HTML. Emacs wydał mi się do tego doskonałym narzędziem. I tak już zostało.

Do Obsidiana jednakże mam spory sentyment.

W końcu spędziłem w nim mnóstwo czasu, poświęciłem mu wiele uwagi i napisałem większość rozprawy doktorskiej przy jego użyciu, co było tym przyjemniejsze, wiedząc, że autorzy programu inspirowali się pracą Douglasa Engelbarta, który mnie wtedy bardzo fascynował.

Górę jednak wzięła codzienna praktyka. Pisanie tekstu w stabilnym edytorze, który w pełni umożliwia korzystanie wyłącznie z klawiatury, jest dla mnie ostatecznym argumentem za Emacsem. Jednak nie zmienia to faktu, że Obsidian to świetne narzędzie, warte uwagi.

Kiedyś na pewno napiszę szczegółowo, dlaczego wybrałem Emacsa i porzuciłem Obsidiana (choć wciąż z niego korzystam, bo przeglądam starsze notatki i gromadzę zaznaczenia z Hypothes.is), tym bardziej, że na ten temat zacząłem notować już rok temu (i na co ja jeszcze czekam?!).

Zajęcia akademickie z metody Zettelkasten

W Instytucie Filozofii i Socjologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie odbywają się zajęcia akademickie z metody Zettelkasten. Myślę, że to ciekawa sprawa i warty odnotowania fakt.

Już jakiś czas temu zauważyłem, że w ofercie APS znajdują się zajęcia fakultatywne o nazwie „Stwórz sobie drugi mózg. Metoda Zettelkasten w praktyce dla studiów pierwszego stopnia”. Prowadzącym zajęcia jest dr Jarosław Maciej Janowski.

Choć o samych zajęciach trudno napisać coś więcej na podstawie opisu przedmiotu, to warto zwrócić uwagę chociażby na pojawiające się odwołania do terminów takich jak Drugi Mózg (Second Brain), czyli koncepcji Tiago Forte, Inteligentne Notatki (Smart Notes), czyli koncepcji opisanej przez Sönke Ahrensa, programu Obsidian, no i oczywiście do tytułowej metody Zettelkasten, czyli metody notowania i gromadzenia wiedzy przypisywanej Niklasowi Luhmannowi.

Interesuje mnie nie tyle sama treść zajęć - tutaj właściwie możemy się domyślać wpisania w popularny trend dotyczący gromadzenia wiedzy, stanowiący mieszankę różnych podejść (tak naprawdę Zettelkasten i Second Brain nie stoją zbyt blisko siebie, choć często są ze sobą kojarzone) - ile rzeczywiste efekty i opinie wśród studentów.

Według mnie studenci powinni docenić takie zajęcia, nawet jeśli to niezobowiązujący fakultet. Pamiętam, że mnie w trakcie studiów brakowało konkretnych informacji i przykładów dotyczących warsztatu badawczego, nawet pomimo takich przedmiotów, jak nauki pomocnicze czy metodologia badań.

Pewnie to też tylko jednostkowy przykład, jednakże napawający nadzieją, że gdzieś ktoś kogoś uczy tego, jak sprawnie uczyć się samemu i zdobywać wiedzę, która posłuży dłużej niż do najbliższej sesji egzaminacyjnej.

Na koniec jeszcze muszę odnotować, że (chyba) poza tokiem akademickiego nauczania o notowaniu i zdobywaniu wiedzy mówi też dr Joanna Karolina Skurzak na swoim kanale YouTube Filozofia jest kobietą. Nawet jeśli robi to po godzinach pracy, to domyślam się, że jako prowadząca zajęcia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie z przedmiotu „Warsztat cyfrowego humanisty” i tak wspomina o różnych podejściach i narzędziach notowania.

18 grudnia 2023

Obsidian. Od bazy wiedzy do aplikacji do pisania

Obsidian zmienił swój opis i slogan na przestrzeni lat.

Z programu do tworzenia bazy wiedzy (knowledge base), drugiego mózgu (second brain), opartego na plikach Markdown (plain text Markdown files), przez rozszerzalny (extensible) program oparty na plikach niesformatowanych (plain text files), stał się najpierw aplikacją do notowania (note-taking app), a następnie aplikacją do pisania (writing app), dostosowującą się do sposobu naszego myślenia (adapts to the ways you think), mającą wyostrzać myślenie (sharpen thinking).

Pierwszy opis Obsidiana, 27 maja 2020 roku.

A second brain, for you, forever.
Obsidian is a powerful knowledge base that works on top of a local folder of plain text Markdown files.

Po opublikowaniu pełnej wersji programu (1.0.0), 13 października 2022 roku.

A second brain, for you, forever.
Obsidian is a powerful and extensible knowledge base that works on top of your local folder of plain text files.

Kolejna zmiana 2 czerwca 2023.

Sharpen your thinking.
Obsidian is the private and flexible note‑taking app that adapts to the way you think.

Aktualny (2023-12-18) opis pozostaje na stronie od 4 września 2023 roku.

Sharpen your thinking.
Obsidian is the private and flexible writing app that adapts to the way you think.

Według mnie to istotna zmiana, determinująca nie tylko to, jak funkcjonuje program, ale przede wszystkim to, co dzięki niemu osiągamy, do czego służy i jak go rozumiemy.

Oczywiście można te zmiany uzasadnić rozwojem aplikacji a także rozszerzaniem jej właściwości, a także tym, że dostrzeżono nowe możliwości i trzeba było się do tego dostosowywać. Mnie jednak zastanawia co innego, z powodu czego właśnie zwracam na to uwagę.

Otóż Obsidian przestał być edytorem tekstu, pozwalającym na budowanie bazy wiedzy, który wykorzystuje w głównej mierze pliki niesformatowane, choć wykorzystujący składnię formatowania Markdown.

Obecnie nie dość, że stał się czymś więcej niż zwykłym edytorem, to dodatkowo Markdown odszedł w cień, ponieważ poprzez wykorzystanie takich właściwości jak dataview oraz canvas program opiera się na JavaScripcie. Co z tego, że pisząc tekst, mogę korzystać ze stylów Markdown, skoro i tak rozszerzam możliwości programu i poszczególnych plików wtyczkami implementującymi właściwości, których nawet już nie potrafię poprawnie opisać.

Obsidian nie jest już edytorem tekstu. Z tego powodu też widzę często w komentarzach pod tutorialami opinie, że ludzie nie rozumieją tego, jak ten program działa, jak go wykorzytać, jak z nim pracować i tak dalej.

Co jednak ciekawe, w dokumentacji programu czytamy, że obsidian to zarówno edytor Markdown (Markdown editor), jak i aplikacja do zarządzania bazą wiedzy (knowledge base app), którą można wykorzystać w bardzo podstawowy sposób, jednak największa siła leży w zarządzaniu właśnie gęsto usieciowionej bazy wiedzy (networked knowledge base).

Obsidian is both a Markdown editor and a knowledge base app.
Used in the most basic way, you can edit and preview Markdown files. But its true power lies in managing a densely networked knowledge base.

17 maja 2023

Graf w Org-Roam w Emacsie

Jakiś czas temu zastanawiałem się, czy widok grafu - ten spopularyzowany przez Obsidian, który tak bardzo działa na wyobraźnię wielu osób - jest możliwy w Org-Roam, czyli adaptacji trybu Org-Mode, dostosowanego do notowania inspirowanego programem Roam Research, w Emacsie.

Jako że nie znam tego trybu i jego możliwości, to nie wiedziałem tego i musiałem sprawdzić.

I jak się okazuje - jest to możliwe i wygląda całkiem nieźle.

Widok grafu w Org-Roam w Emacsie; zrzut ekranu pochodzi z nagrania An overview of how I add nodes to emacs org-roam z kanału Marka Olsona

Nie znam jednak szczegółów, ponieważ nie korzystałem z tego, a poniższy film tylko przejrzałem, chcąc sprawdzić, jak wygląda ten graf. W każdym razie nie tylko Obsidian posiada takie atrakcyjne właściwości jak widok grafu gromadzonych notatek.

28 kwietnia 2023

Szablon pliku generującego w Obsidianie adnotacje z Hypothes.is

Poniżej znajduje się opis mojego szablonu dla pliku wtyczki Obsidian Hypothes.is Plugin, która pobiera adnotacje z Hypothes.is. Dalej prezentuję cały szablon, a na końcu przedstawiam domyślny szablon, który znajduje się po uruchomieniu wtyczki, na podstawie którego przygotwałem własną wersję.

Ogólna struktura szablonu

    Mój szablon składa się właściwie z trzech części:
  • nagłówka, zawierającego tytuł i źródło adnotacji;
  • szablonu dla adnotacji do strony (page notes w terminologii Hypothes.is);
  • szablonu adnotacji w ogóle (annotations).

Zasadniczo nie ma większej różnicy między adnotacjami do strony (page notes) czy adnotacjami w ogóle (annotations). Po prostu adnotacje do strony dotyczą jej całej (sprawdzają się jako miejsce na ogólny komentarz, czy streszczenie całości), a adnotacje w ogóle dotyczą poszczególnych elementów na stronie. W tych pierwszych nie pojawiają się zaznaczenia (cytaty) z treści, w tych drugich tak.

Problemem jest więc terminologia stosowana przez Hypohtes.is, ponieważ w Hypothes.is każdy element to adnotacja (annotation), czy to jest zaznaczenie (highlight), komentarz (annotation), odpowiedź (reply) czy notatka do strony (page note).

Jednakże w szablonie rozróżnione są adnotacje dla strony i adnotacje w ogóle. W tych drugich bowiem pojawia się element pobierający zaznaczenia (highlight), ponieważ w adnotacjach do strony nie dodaje się zaznaczenia.

Szablon został napisany w składni Nunjucks dla języka JavaScript, o której można przeczytać w oficjalnej dokumentacji (dostępnej w języku angielskim). Tam gdzie między linijkami kodu pojawia się wielokropek, czyli , oznacza to, że opuszczam jakąś partię kodu.

Poszczególne elementy szablonu

Nagłówek
{% if is_new_article %}
# {{title}}
{% if url %}{{url}}{% endif %}
#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}}
{% endif %}

I tak poszczególne elementy wyglądają następująco. Najpierw podaję kod, a następnie opis, wyjaśniający, co wykonuje.

{% if is_new_article %}
# {{title}}
{% if url %}{{url}}{% endif %}
#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}}
{% endif %}

{% if is_new_article %} sprawdza, czy to jest nowy artykuł, jeśli tak, to zwraca to, co jest między tymi elementami, jeśli nie jest to nowy artykuł, to nie robi nic.

{% if is_new_article %}
# {{title}}
{% if url %}{{url}}{% endif %}
#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}}
{% endif %}

# {{title}} zwraca tytuł strony (artykułu), a następnie formatuje go jako nagłówek pierwszego stopnia, ponieważ znajduje się tu znak #. Ważne, aby po tym znaku znajdowała się spacja, w przeciwym razie wygeneruje się tag. Więcej o składni Markdown można przeczytać np. w przewodniku, który zawiera podstawowe elementy tej składni.

{% if is_new_article %}
# {{title}}
{% if url %}{{url}}{% endif %}
#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}}
{% endif %}

{% if url %}{{url}}{% endif %} sprawdza, czy strona posiada adres url. Jeśli jest url, a raczej jest, to zwraca url strony.

{% if is_new_article %}
# {{title}}
{% if url %}{{url}}{% endif %}
#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}}
{% endif %}

#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}} zwraca domenę strony, czyli jej podstawowy adres. Do tego zamienia (replace) kropki i spacje na podkreślnik, ponieważ tutaj domena zostaje zamieniona na tag, poniewż znajduje się tutaj znak #. Zatem jeśli nasza adnotacja znajduje się na stronie Wikipedii, a więc pod adresem pl.wikipedia.org, to w efekcie, po wygenerowaniu pliku w Obsidianie, otrzymamy następujący tag: #pl_wikipedia_org.

Adnotacje

Dla obu rodzajów adnotacji szablon wygląda bardzo podobnie, różnica polega tylko na tym, że w tym drugim rodzaju pojawia element zawierający cytat (highlight), czyli zaznaczenie ze strony.

Dla adnotacji do strony (page notes) cały blok kodu wygląda następująco:

{% for highlight in page_notes %}
---
### {{highlight.updated}}
#{{highlight.updated | truncate(4, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(7, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(10, true, "")}} #{{highlight.group | replace(" ", "-")}} {% for tag in highlight.tags %} #{{tag | replace(" ", "_") | replace(".", "_")}}{% endfor %}

{% if highlight.annotation %}{{highlight.annotation}}{% endif %}

{{highlight.incontext}}
{% endfor %}

Dla adnotacji w ogóle (annotation) cały blok kodu wygląda następująco:

{% for highlight in highlights %}
---
### {{highlight.updated}}
#{{highlight.updated | truncate(4, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(7, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(10, true, "")}} #{{highlight.group | replace(" ", "-")}} {% for tag in highlight.tags %} #{{tag | replace(" ", "_") | replace(".", "_")}}{% endfor %}

> {{highlight.text}}

{% if highlight.annotation %}{{highlight.annotation}}{% endif %}

{{highlight.incontext}}
{% endfor %}

Zatem poszczególne elementy szablonu prezentują się następująco:

{% for highlight in page_notes %}
…
{% endfor %}

Element obejmuje adnotacje do strony, czyli tych, które nazywane są page notes, czyli w tym elemencie definiujemy to, jak wyświetlą się adnotacje.

{% for highlight in highlights %}
…
{% endfor %}

Element obejmuje adnotacje do zaznaczeń i komentarzy, czyli tych, które są nazywane annotations, czyli w tym elemencie definiujemy to, jak wyświetlą się adnotacje.

Dla obu adnotacji poniższy element jest taki sam, zatem opisuję go raz.

### {{highlight.updated}}

Zwraca pełną datę i godzinę ostatniej aktualizacji (update) adnotacji w formacie ustawionym w ustawieniach, w moim przypadku YYYY-MM-DD HH:ss. Następnie całość formatuje się na nagłówek trzeciego stopnia, ponieważ pojawiają się trzy znaki #.

#{{highlight.updated | truncate(4, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(7, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(10, true, "")}}

Tutaj również zwraca datę aktualizacji adnotacji, tylko jednak w szczególny sposób i tworzy ponadto zagnieżdzone (dziedziczone) tagi.

Zatem na początku zwraca 4 cyfry daty, czyli rok, np. 2023, następnie zwraca 7 cyfr daty, czyli rok i miesiąc, np. 2023-04, a na końcu zwraca 10 cyfr daty, czyli rok, miesiąc i dzień, czyli 2023-04-27. Dzięki temu powstaje trójstopniowy zagnieżdzony tag w formacie: #YYYY/YYYY-MM/YYYY-MM-DD. W pliku daje to jeden tag, czyli #2023/2023-04/2023-04-27, ale w liście tagów pozwala na stworzenie struktury drzewiastej, czyli:

2023
--2023-04
----2023-04-27

Może to wyglądać nienajlepiej, bo w pliku tworzy długi ciąg znaków, oraz może wydawać się bez sensu, ale wyświetlając tagi w Obsidianie w panelu z tagami, możemy przeglądać poszczególne adnotacje z podziałem na rok, miesiąc czy dzień, dzięki temu możemy tak sortować treści, widzieć ile adnotacji wykonaliśmy w danym okresie i nawigować pomiędzy stronami odwiedzanymi w poszczególnych okresach.

#{{highlight.group | replace(" ", "-")}} 

Zwraca nazwę warstwy, czy też grupy, w której znajdują się adnotacje, np. Public, Private, czy jakąkolwiek jeszcze mamy. Zamienia też ewentualne spacje w nazwie na podkreślnik.

{% for tag in highlight.tags %} #{{tag | replace(" ", "_") | replace(".", "_")}}{% endfor %}

Zwraca listę tagów adnotacji, ponadto zamienia spacje i kropki na podkreślnik. Zatem jeśli w Hypothes.is mamy tag w postaci media społecznościowe, to w Obsidianie będzie wyglądał następująco: #media-społecznościowe.

> {{highlight.text}}

Zwraca zaznaczenie, cytat, czyli to, co zaznaczamy na stronie, korzystając z Hypothes.is, formatuje to jako cytat, ponieważ znajduje się znak >.

{% if highlight.annotation %}{{highlight.annotation}}{% endif %}

Sprawdza, czy są komentarze, czyli notatki do tego zaznaczenia, jeśli tak, to zwraca je tutaj.

{{highlight.incontext}}

I na końcu: zwraca link do adnotacji w kontekście, a więc podaje stronę źródłową z zaznaczeniem, dzięki czemu możemy udostępniać nasze adnotacje (jeśli to warstwa publiczna, lub warstwa, do której ktoś ma dostęp).

Mój aktualny pełny szablon

{% if is_new_article %}
# {{title}}
{% if url %}{{url}}{% endif %}
#{{author | replace(".", "_") | replace(" ", "_")}}
{% endif %}

{% for highlight in page_notes %}
---
### {{highlight.updated}}
#{{highlight.updated | truncate(4, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(7, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(10, true, "")}} #{{highlight.group | replace(" ", "-")}} {% for tag in highlight.tags %} #{{tag | replace(" ", "_") | replace(".", "_")}}{% endfor %}

{% if highlight.annotation %}{{highlight.annotation}}{% endif %}

{{highlight.incontext}}
{% endfor %}

{% for highlight in highlights %}
---
### {{highlight.updated}}
#{{highlight.updated | truncate(4, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(7, true, "")}}/{{highlight.updated | truncate(10, true, "")}} #{{highlight.group | replace(" ", "-")}} {% for tag in highlight.tags %} #{{tag | replace(" ", "_") | replace(".", "_")}}{% endfor %}

> {{highlight.text}}

{% if highlight.annotation %}{{highlight.annotation}}{% endif %}

{{highlight.incontext}}
{% endfor %}

Informacje lub ustawienia autora wtyczki

Repozytorium GitHub z wtyczką: https://github.com/weichenw/obsidian-hypothesis-plugin

Domyślny szablon

{% if is_new_article %}
# {{title}}

## Metadata
{% if author %}- Author: [{{author}}]({{authorUrl}}){% endif %}
- Title: {{title}}
{% if url %}- Reference: {{url}}{% endif %}
- Category: #article
{% endif %}

{%- if is_new_article %}
## Page Notes
{% for highlight in page_notes -%}
{{highlight.annotation}}
{%- if highlight.tags | length %}
Tags: {% for tag in highlight.tags -%} #{{tag | replace(" ", "-")+" "}}{%- endfor %}
{% endif %}
{% endfor %}
{%- endif -%}

{%- if is_new_article -%}
## Highlights
{% for highlight in highlights -%}
- {{highlight.text}} — [Updated on {{highlight.updated}}]({{highlight.incontext}})
{%- if 'Private' != highlight.group %} — Group: #{{highlight.group | replace(" ", "-")}}{% endif %}
{% if highlight.tags | length %}    - Tags: {% for tag in highlight.tags %} #{{tag | replace(" ", "-")+" "}}{% endfor %}
{% endif -%}
{% if highlight.annotation %}    - Annotation: {{highlight.annotation}}{% endif %}
{% endfor %}
{% endif %}

27 kwietnia 2023

Od zaznaczeń Hypothes.is do sejfu Obsidiana

Hypothes.is służy mi jako zakreślacz i miejsce do zostawiania komentarzy. Nadaje się też do tworzenia zakładek stron, które chce zgromadzić w określonej kategorii.

Ponadto dzięki temu, że niekiedy w warstwie publicznej ktoś coś komentuje, czy dodaje od siebie coś więcej, traktuję to jako przestrzeń do poszerzania wiedzy. Sam raczej nie będę zostawiał za wiele w warstwie publicznej, gdyż w niej wszystko się miesza, a w prywatnej mam tylko swoje adnotacje i łatwiej mi się rozeznać w moich zaznaczeniach.

Następnie wtyczka w Obsidianie pobiera informacje na temat moich adnotacji i same adnotacje również. Pobiera je do specjalnie stworzonego sejfu do Obsidiana i tak oto mam dostęp do adnotacji, do tego lokalnie, bo na komputerze, a dzięki temu, że umieściłem sejf w iCloud, z którego korzystam, mogę teraz przeglądać zaznaczenia właściwie z dowolnego urządzenia.

Postanowiłem stworzyć osobny sejf, aby mieć łatwiejszy dostęp tylko do adnotacji z sieci, a także dlatego, że włączyłem opcję grupowania zaznaczeń w folderach według domen, zatem jest to dość rozbudowana struktura folderów. To rozwiązanie wydaje mi się lepsze, pozwala zachować porządek i przejrzystość, a ponadto gromadzić dodatkowe materiały do poszczególnych stron, jeśli akurat zechcę zapisać, dajmy na to, jakiś obrazek.

Jednakże w swoim dotychczasowym sejfie, gdzie właściwie mam wszystko, całą swoją biblionetotekę, również pobieram zaznaczenia, dzięki czemu właściwie mam je w dwóch niezależnych miejscach. A jak zechcę, to mogę stworzyć kolejne z innymi ustawieniami. Pod tym względem nic mnie nie ogarnicza.

Adnotacje synchronizują się tylko w jedną stronę, a więc zmiany lokalne nie wpływają na te w usłudze Hypothes.is. Poza tym po zmianach, przy ponownej synchronizacji, dane się nadpisują. Mogą więc tworzyć się duplikaty zaznaczeń. Uważam to jednak za zaletę, choć początkowo myślałem, że to może być problem. Po prostu będę mógł prześledzić swój proces myślenia, bo może zauważę, co zmieniłem i dlaczego. A poza tym to dość dobra metoda na taki backlog. Jeśli usunę coś zbyt pochopnie w Hypothes.is, mam dostęp lokalny - jeśli oczywiście doszło do synchronizacji, w przeciwnym razie przepadło, gdyż Hypothes.is nie ma takiej opcji, jak cofanie swoich akcji.

Pliki nie są ciężkie, zatem całość nie zajmuje wiele przestrzeni dyskowej. Obecnie przy 694 zaznaczeniach dla 210 źródeł (niestety, ze względu na błędy na niektórych stronach, np. samego Hypothes.is, co jest doprawdy ironiczne, nie mam wszystkich adnotacji, których obecnie mam już 888), całość waży 408KB, co jest doprawy żadnym problemem.

Dzięki temu, że pliki są w formacie Markdown, właściwie mam do nich dostęp także w Emacsie, dzięki czemu mogę z nich korzystać w swobodny sposób. Obsidian służy mi tylko jako narzędzie do pobierania adnotacji i ich wyświetlania - trochę jak przeglądarka. W Obsidianie bowiem mogę wyświetlać adnotacje tak, że wyglają lepiej i ich przeglądanie jest wygodniejsze. Z pewnością więc jest to lepsze rozwiązanie od zmurszałego już interfejsu Hypothes.is.

Zatem mój obecny proces wygląda tak: czytam coś w sieci, zaznaczam, taguję i komentuję w Hypothes.is, następnie przeglądam to (po automatycznej synchronizacji, którą mogę wymusić ręcznie, ale nie ma takiej potrzeby) w Obsidianie, a jeśli chcę coś wykorzystać, to droga wolna, mogę otwierać w edytorze, np. Emacsie i pracować.

A nawet mogę załączać poszczególne pliki do Zotero, jeśli zechcę mieć je także tam. Z czasem zobaczę, co jeszcze mogę z tym zrobić.

Wkrótce też, jak tylko opracuję to dokładniej, podzielę się procesem konfiguracji całości, a także przygotowanym przeze mnie szablonem (bo trochę czasu mi to zajęło, gdyż nie znam się na programowaniu). Możliwe, że nawet udostępnię wstępnie skonfigurowany sejf Obsidiana, czemu nie.

A jeśli będę na tyle ogarnięty, to może nawet zmodyfikuję całą wtyczkę, aby np. pobierała więcej metadanych do sekcji frontmatter, a może coś jeszcze się wymyśli.

Póki co nie mam kompletnie pojęcia, jak to działa, ale najważniejsze, że działa.

20 kwietnia 2023

Hypothes.is i Obsidian

Zintegrowałem Hypothes.is z Obsidianem (przy użyciu wtyczki Obsidian Hypothesis), gdyż nie potrafiłem tego zrobić w przypadku Emacsa.

Teraz powinno to działać tak, że każde zaznaczenie i komentarz będzie pobierał się jako plik tekstowy w formacie Markdown do odpowiedniego folderu w sejfie Obsidiana, do którego zresztą i tam mam dostęp w Emacsie, bo to przecież normalny folder z plikami tekstowymi.

Zatem technicznie rzecz ujmując, to Obsidian pobiera dane z Hypothes.is a w Emacsie i tak mogę czytać i pisać w tych plikach. Zatem właściwie to jest świetne rozwiązanie. Tyle tylko, że Obsidian musi być włączony, a to trochę zajmie pamięć komputera. Zobaczę, jak to działa z czasem, czy synchronizacja przebiega sprawnie i czy może w dwie strony.

Za to ma to jeszcze dodatkową zaletę, polegającą na tym, że mając zaznaczenia i notatki w formie pliku, mogę je dołączać jako załącznik do Zotero, jeśli akurat dane źródło mam tam dodane. Nie muszę już pojedynczo kopiować notatek, choć w Zotero akurat ta funkcja i tak jest udręką. Jak i trochę sam program, który do najszybszych nie należy.

10 marca 2023

Notowanie i dokumencja - w jednym czy wielu plikach?

Zastanawiałem się nad efektywnością prowadzenia calej dokumentacji notatek i w ogóle gromadzenia wszystkich informacji w jednym pliku.

Oczywiście w przypadku niektórych typów informacji czy danych może to być kłopotliwe, czy wręcz niemożliwe, jednakże w przypadku samego tekstu…? Bo ile linijek tekstu można tak zgromadzić? Ile stron, znaków i tak dalej? Nawet jeśli dokument ważyłby kilkanaście czy kilkadziesiąt MB, to przecież wciąż jest do użycia i wykorzystania, nie staje się bezużyteczny z powodu swojego ciężaru czy braku mobilności.

Wówczas poszczególne notatki są odnajdywalne prostym poleceniem wyszukaj, a ponadto można je przemieszczać w obrębie dokumentu wedle potrzeby, dopisywać określone inforamcje tam, gdzie się chce, a niekoniecznie na kolejnej wolnej stronie. Czyli tak, jak w pierwotnym commonplace book, tylko w wersji elektronicznej. Zresztą commonplace book zakłada, że materiał jest rozłożony nie wg kolejności, tylko tematu, a więc pomiędzy tematami są strony, które są do wykorzystania, jeśli tylko pojawi się nowy wpis do dotychczasowego tematu, czy nowy temat.

Moja rozprawa doktorska, licząca - w swojej surowej wersji - z przypisami, ale bez biblionetografii, łącznie 368 824 znaków, 46 631 słów, mieszcząca się na 90 stronach, może wydawać się ogromna, ale tak naprawdę nie jest, plik odt z tą surową wersją waży jedynie 145 kb. To nie jest więc wiele. Co ciekawe tekst w formacie txt waży 377 kb, tyle samo w formacie md.

Z kolei, wg danych, jakie wyświetla mi Obsidian (dzięki wtyczce Novel Word Count), moje wszystkie notatki, z okresu 2021-06-06-2022-11-05 zawierają 850 355 znaków, a cały sejf, to znaczy notatki, tylko pliki md, bez załączników i innych dokumentów, zawierający łącznie 667 plików, waży 881 kb.

W sumie więc, ogólniając, miałbym plik ważący jakieś trochę ponad 1 megabajt, zawierający trochę ponad milion dwieście tysięcy znaków. Możliwe, że zmieściłoby się to na 3,5 calowej dyskietce. Choć oczywiście wziać należy pod uwagę potrzebę dodawania wszelkich dodatkowych materiałów.

Aktualna wersja Biblionetoteki, zawierająca 145 plików (nie są to jednak wszystkie pliki, ponieważ część jest rozproszona po całym dysku, nie wszystko znajduje się w katalogu głównym), głównie plików html, waży 571 kb (rozszerza się jednak wraz z tym, jak piszę ten tekst).

Zatem w odniesieniu do możliwości dzisiejszych dysków, a nawet kart sd czy pamięci usb, to są śmiesznie małe wielkości. Jednak nie rozstrzyga to jednak kwestii, czy lepiej notować w jednym pliku (lub plikach o określonym zakresie, np. dziennik osobno, notatki na temat literatury osobno i tak dalej), czy może każda notatka, nawet dwa trzy zdania, w osobnym pliku. A pliki łączyć albo wikilinkami, wykorzystując np. Obsidian czy inne programy (np. Org-Mode w Emacsie), czy po prostu pisząc ich nazwy czy identyfikatory (tutaj metoda łącznia notatek ma drugorzędne znaczenie).

Traktuję to jednak jako hipotezę i eksperyment. Zapewne ktoś już zadawał to pytanie, ktoś na nie odpowiedział, a te odpowiedzi są różne, sprzeczne i wykluczające się. Dlatego nie liczę na rozstrzygnięcie, tym bardziej w ogóle, może bardziej co do tego, co ja sam robię, a więc muszę sam to rozważyć, choć obecnie pracuję z wieloma plikami.

Prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem będzie kompromis - kilka średnich plików. Duże pliki na szerokie zakresy, ale jednak pogrupowane, czy ustrukturyzowane modułowo, tak, aby zawierać sporo informacji, ale nie obciążać nawigacji, tak jak mam to na przykład z weblogiem, newsletterem - w których mam osobne rejestry, ale za to są dość długie, dzięki czemu z jednej strony wszystko co dotyczy tego konkretnego kontekstu, jest zebrane w jednym miejscu, a przy tym nie miesza się z innymi. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby niektóre takie rejestry się ze sobą łączyły.

Choć to też kwestia tego, jak są odczytywane, czy też wyświetlane takie pliki. Zatem to już jest kwestia do indywidualnego rozstrzygnięcia, gdyż zależy do sposobu pracy z plikami i zawierającymi je danymi. Bo czy jeśli ktoś słucha całych albumów muzycznych potrzebuje każdego utworu w osobnym pliku? A jeśli ktoś słucha tylko wybranych utworów lub robi sobie składanki, to czy wygodnie mu mieć albumy lub dyskografię artysty w jednym pliku?

15 stycznia 2023

Może coś jeszcze z Biblionetoteki tutaj będzie?

Biblionetotekę, jako bloga, stworzyłem w grudniu 2017 roku. Minęło już więc pięć lat, odkąd właściwie cokolwiek staram się tutaj robić. Niestety ani robię to wystarczająco dobrze, ani tak, jakbym tego chciał. Gdybym był konsekwentny, to miałbym to co najmniej dwa razy więcej wpisów.

Zaczynam może jednak myśleć o tym miejscu, jako rzeczywistym weblogu, a więc internetowym dzienniku, a nie jako stronie internetowej, serwisie czy czymkolwiek tam jeszcze, co nie może mieć osobistego charakteru. Nie wiem, kiedy i z jakiego powodu zalęglo we mnie to myślenie, że nie mogę tu pisać swobodnie i w ogóle o czymkolwiek tylko zechcę, że to musi być bardzo rzetelne i naukowe.

Obecnie nieco zmienia we mnie myślenie to, że niemal symultanicznie pracuję nad Biblionetoteką, jako określonym systemie (kiedyś opisywałem to jako system technoepistemologiczny) gromadzenia i przetwarzania wiedzy, w formie statycznej lokalnego hipertekstu. Może kiedyś będę w stanie umieścić to na jakimś serwerze.

Chodzi mi więc o to, że piszę (jak na przykład teraz) w lokalnym pliku HTML (notabene, pracuję w Emacsie, dzięki czemu uczę się obsługi tego programu oraz przy okazji języka HTML; o tym, dlaczego nie korzystam już z Obsidiana, to może jeszcze napiszę, bo to też ciekawy przypadek), w którym prowadzę weblog, a następnie mogę po prostu skopiować dany fragment (to znaczy konkretny wpis z danego dnia), nawet wprost z tagami HTML, aby wkleić go potem w edytor bloggera, dzięki czemu omijam też bardzo toporny proces pisania w bloggerze, który od lat się nie zmienia i wciąż jest niemal do niczego.

Ale bloga założyłem tutaj, ponieważ w 2006 lub 2007 roku, kiedy zakładałem pierwszego bloga w życiu (żałuję, że straciłem te miejsca, bo chyba w jakimś afekcie pousuwałem wszystko, a wówczas nie myślałem o czymś takim, jak kopia zapasowa), to była platforma, którą poznałem i która wówczas była wystarczająca. Niestety, przez te lata nie zdołałem ogarnąć niczego lepszego, choć różne były przygody z tym związane. Dziś może postawiłbym coś na własnej domenie, w oparciu o jakiś generator stron statycznych coś, sam nie wiem. Tylko trochę mi szkoda tego miejsca… To znaczy tego adresu, bo pewnie wpisy i wszystko inne dałoby się migrować.

Wiem, że mógłbym pisać normalnie w tekście niesformatowanym, np. Markdown, a potem sobie wszystko wyeksportować i tak dalej. Jednak dla mnie to wydaje się za wiele zmieszania, a to jednak ja to robię, że nawet jeśli wydaje się, że to jest pod górkę, czy na około, to chyba taki już mój styl pracy.

Dlatego postaram się jednak coś tutaj dodawać. Choć już niejednokrotnie składałem sobie różne obietnice i nie zawsze wynikały z nich dobre rzecży, to tutaj po prostu nic nie stwierdzę. Będzie to, co będzie.

20 września 2021

Jak wygląda mój dotychczasowy system notatek zettelkasten? Przykłady i wyjaśnienia

Postanowiłem, że pierwszą próbę napisania paru zdań na temat mojego zastosowania metody zettelkasten przygotuję po przekroczeniu 100 notatek. I oto jestem. Właściwie w chwili pisania tego wpisu mam już 116 notatek w swoim systemie.

Jeśli interesuje Cię proces zdobywania wiedzy i notowanie -- szczególnie metodą zettelkasten, a do tego chcesz poznać konkretne zastosowanie tej metody, koniecznie przeczytaj ten tekst.

Dzielę się w nim własnym doświadczeniem i zdradzam -- wydaje mi się, że dość sporo -- na temat tego, czego nauczyłem się do tej pory i jak obecnie pracuję przy użyciu metody zettelkasten i jej modyfikacji.



1. Pretekst

Zacznę od tego, że jakiś czas temu zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę dopiero uczę się tej metody -- w ciągu ostatnich dwóch miesiący wielokrotnie zmieniałem sposób robienia notatek. Wiem, że jeszcze wiele przede mną.

Dlatego niniejszy raport nie będzie nawet próbą wyczerpania tematu. Po prostu chciałem uchwycić pierwszy wyraźniejszy moment, w którym mój system notatek nabiera ciężkości i odsłania swoją mechanikę. Wydaje mi się, że dopiero teraz zaczynam rozumieć, co to znaczy nawigowanie po notatkach, myślenie notatkami, komunikowanie się z notatkami i tak dalej.

To bardzo ciekawa i zajmująca przygoda.

Wcześniej już przygotowywałem notatki ręczne, nie jest tak, że to dla mnie nowość -- w końcu chodziłem do szkoły, na studia, pisałem przy użyciu ołówka czy długopisu -- jednak chyba nigdy wcześniej nie sądziłem — czy też nie odczułem aż tak bardzo — aby to było coś, co może tak bardzo angażować -- samo w sobie, na poziomie organizacyjnym, a nie z jakiegoś powodu, np. nauki do egzaminu czy pracy nad pracą dyplomową.

Podobną metodę -- dokładnie metodę fiszkową -- stosowałem bowiem przy pisaniu pracy licencjackiej i magisterskiej. Zbierałem wtedy rozproszone informacje, pojawiające się w różnych dziełach literackich, które czytałem i analizowałem. Musiałem zbierać informacje w ten sposób, aby móc z łatwością do nich w dowolnym momencie powrócić, gdyby się okazało, że trzeba coś zweryfikować.

Ponadto moja przygoda z metodą zettelkasten łączy się z faktem, że na poważnie zacząłem 1) korzystać z menadżera bibliografii Zotero, który był wcześniej obecny w mojej pracy, ale podchodziłem do niego po macoszemu; oraz — jak już pisałem — 2) używać programu Obsidian jako osobistej wiki, a więc programu do Personal Information Management, a nie Personal Knowledge Management, do czego — moim zdaniem — Obsidian się nie nadaje (dlatego z niego nie korzystam w ten sposób).

To wszystko złożyło się na to, że notowanie wielu różnych przemyśleń i poźniejsza praca z nimi (z przemyśleniami, notatkami) stało się zajęciem bardziej interesującym, nierzadko podobnym do wykopalisk, w których pod warstwą kurzu i pyłu odkrywamy coś cennego, coś zapomnianego, coś, co trzeba odsłonić i podziwiać. Nie bez powodu zresztą coraz częściej o swoim podejściu do nauki myślę jako pewnego rodzaju archeologii myśli.


2. Dodatkowy kontekst

W ogóle ukułem sobie termin archeozofii na określenie namysłu nad tym, co ludzie kiedyś już wiedzieli [z43], ponieważ sądzę, że wiele idei zostało zapomnianych czy porzuconych.

Dlatego lubię czasem docierać do takich reliktów przeszłości i odkrywać, że pewne innowacyjne rozwiązania, jakie współcześnie się proponuje, wynikają z czegoś, o czym już myślano dekady czy nawet wieki temu. Wiedza bowiem nie jest zawieszona w próżni, a nie brakuje wizjonerów czy myślicieli, których odkrycia zostały zignorowane i zapomniane.

I jak na ironię mój niby wymyślony wyraz okazał się już wymyślony...

Problem więc w tym, że termin archeozofii (archeosophy) kilkadziesiąt late temu wymyślił już Tomasso Palamidessi, włoski ezoteryk, założyciel szkoły ezoterycznej Associazione Archeosofica. I z tego co zrozumiałem, dla niego archeozofia była nauką o przeszłej wiedzy, sięgającej początków czy podstawowych zasad [z43.1]. Dla mnie jednak to po prostu namysł nad tym, co ludzie kiedyś wiedzieli, a więc trochę taka filozoficzna historia idei (zresztą historia idei, jako odrębne pojęcie istnieje na opisanie dyscypliny badającej przemiany ludziej myśli).

Pojęcia wydają się tożsame, ja jednak nie mieszam w to ezoteryki.

Ponadto gest archeologa, odkopującego szczątki, wydaje mi się bardzo sugestywny, tym bardziej, że istnieje również dziedzina nazywana archeologia mediów|archeologią mediów. Pomyślałem więc o pewnego rodzaju pokrewnej postawie, ale bardziej abstrakcyjnej, wpisujacej się w archeologię informacji czy myśli.

Zatem przeglądając różne wyrazy, oddające to, co mam na myśli, pomyślałem, że archeozof, a więc filozof sięgający do tego, co było wcześniej, do dawnej myśli, byłby najlepszym określeniem. Co prawda sam archeolog powinien wystarczyć, głównie ze względu na odniesienie do logosu, ale ze względu na to, że jednak archeologiem jest ktoś, kto prowadzi wykopaliska i bada dzieje ludzkości na podstawie śladów materialnych, a logos nie jest materialny, to sprawa się pokomplikowała.

Podobnie zresztą miałem z kartografią, ponieważ dla mnie to nie tylko nauka o sporządzaniu map, ale rejestr notatek, czy właściwie kart z informacjami [L2].


3. Tekst właściwy

Wracając jednak do systemu notatek zettelkasten czy metody tak nazwanej, muszę jeszcze dodać, że wciąż uczę się tego, jak rozumiał to sam Niklas Luhmann i jak rozumieją to współcześni ludzie (nie brakuje sporów co do tego, jakie są zasady dotyczące tworzenia notatek, głównie w kontekście wielu narzędzi cyfrowych).

Używam tego terminu, choć nie mam pewności, czy tworzę notatki zgodnie z jakąkolwiek metodologią, którą można tak określić. Być może tworzę właśnie swój własny system. Używam tego terminu jako terminu pomocniczego, pozwalającego się zorientować co do określonego zbioru refleksji na temat notowania i zdobywania wiedzy.

Właściwie mógłbym też używać określenia 'metoda karteluszkowa' [z34], ponieważ notatki powstają i funkcjonują na karteluszkach, czyli niewielkich kawałkach papieru. Metoda zettelkasten jest również nazywana metodą kartoteki (Ruchniewicz 2016).

3.1. Początek rejestrowania

Rejestrować swoje notatki -- na potrzeby tego raportu w formie listy, a więc zapisując numer notatki, jaka pojawiła się w systemie -- zacząłem 11 sierpnia, mając włąściwie już kilkadziesiąt notatek w systemie. Skończyłem rejestrować notatki 31 sierpnia, a więc po 21 dniach w ogóle, a 11 dniach notowania, ponieważ nie codziennie pojawiały się nowe notatki. Pisząc tu o rejestrze mam na myśli zwykły spis notatek, które powstały w czasie, kiedy chciałem sprawdzić ile notatek tworzę.

Mała uwaga: moje przemyślenia, które tutaj zapisuję, dotyczą nie tylko tego konkretnego okresu, dotyczą całego dotychczasowego czasu, który poświęciłem na robienie notatek metodą zettelkasten. Wskazany okres jest jedynie punktem odniesienia i pewną miarą, pozwalającą określić, ile i jak tworzyłem notatki.

Ponadto dzięki temu mogłem sobie przypomnieć chociażby to, że dzień wcześniej stworzyłem notatkę [z6cc], która jest gdzieś w środku całości, a jej odnalezienie wymagałoby przeszukanie niemal całego zbioru, jeśli akurat nie pamiętałbym jej treści. Nie jest bowiem łatwo zapamiętać ciąg cyfr składających się na adres notagraficzny (o tym poniżej). Jednakże rzadko jest tak, że staram sobie przypomnieć "notatkę z wczoraj", po prostu raczej wiem, czego dotyczy notatka i trafiam tam inną drogą.

W tym czasie -- czyli od 11 do 31 sierpnia 2021 -- stworzyłem 51 notatek. Nie uwzględniam notatek indeksowych (tych obecnie mam 73), a więc kart z hasłami czy nazwiskami, ponieważ one funkcjonują zupełnie inaczej. W trakcie przygotowania notatek stwierdziłem bowiem, że posiadanie osobnego indeksu rzeczowego i osobowego będzie dobrym pomysłem. I przyznaję, wielokrotnie dzięki temu udało mi się szybciej odnaleźć to, co chciałem, ponieważ pamiętałem termin, hasło lub nazwisko, a nie identyfikator notatki.

Średnio więc w tym czasie tworzyłem 4,63 notatki dziennie -- uwzględniam tylko dni, w których wprowadzałem notatkę w systemie, nie biorę pod uwage notatek tymczasowych, które wymagają jeszcze przepracowania i wprowadzenia do systemu. Przepracowanie polega tu na przepisaniu jej w zwięzłej formie na odpowiedniej karcie (zdarza mi się, że w pierwszej kolejności notuję na byle czym i bardzo niewyraźnie) oraz nadaniu identyfikatora.

W tym czasie stworzyłem więc następujące notatki:

Data Identyfikator
11 sierpnia 2021 z20.1c.1; z20.1c.1b; z20.1c.1c; z20.1c.2
13 sierpnia 2021 z29; z22a; z22b
16 sierpnia 2021 z20.1d; z4.1; z4.1b; z4.1c
17 sierpnia 2021 z8b; z15b; z15ba; z15c; z30; z30b; z30ba; z30c; z31; z31.1
18 sierpnia 2021 z23/2b
19 sierpnia 2021 z32; z21b; z25c; z33
25 sierpnia 2021 z24b; z34; z34.1; z34.1b; z35; z36; z37; z38; z31.2
27 sierpnia 2021 z6c; z6cb; z6cc; z6c1; L5
29 sierpnia 2021 z39; z39b
30 sierpnia 2021 z33b, z23/2c; z40; z23/2e; z23/2eb; z23/2ec; z23/2f
31 sierpnia 2021 z16.1; z16.1b

Najwięcej notatek jednego dnia w tym okresie pojawiło się w moim systemie 16 sierpnia, a najmniej 18 sierpnia. Nie ma tu jakiejś zasady, nie ma też regularności, ale to nie na tym polega.

Poza tym to, że jakaś notatka pojawia się w systemie w danym dniu, nie oznacza, że dana myśl przyszła mi do głowy akurat w tym czasie. To oznacza, że wtedy przepracowałem daną notatkę i dodałem ją do systemu. Dlatego wystarczy, że w ciągu tygodnia stworzę 10 notatek tymczasowych, a w weekend siądę i wszystkie wprowadzę do systemu. Na przykład notatka [z31.1], którą dodałem do systemu 17 sierpnia, tak naprawdę powstała 30 lipca (co mogę odczytać po zapisywanej dacie). Jak widać, tyle czasu zajęło mi (ponad dwa tygodnie!), aby się nią zająć i dodać ją do systemu.

Nierzadko też podczas wprowadzania notatek tymczasowych do systemu powstają kolejne notatki, ponieważ akurat pomyślę o czymś szerzej, może przypomnę sobie coś, o czym nie pomyślałem w chwili tworzenia notatki, a może po dowiedzeniu się czegoś nowego w tym czasie, mogę rozszerzyć daną myśl i tak dalej. Cały proces bywa nieprzewidywalny i zaskakujący, ale jest za to bardzo odświeżający i ekscytujący.

Wydawać by się mogło, że to czasochłonne i szkoda czasu na to wszystko. Tylko wobec tego trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy nie szkoda nam czasu na myślenie i zapamiętywanie informacji? Poza tym, nie chodzi o to, by spisywać wszystko i za każdym razem. Choć może to wydawać się czasochłonne, to w perspektywie długoterminowej, jest to znaczna oszczędność czasu czy -- tak naprawdę -- inwestycja w czasie [por. z11].

3.2. Notagrafia, czyli adres notagraficzny

Każda notatka stworzona w mojej wersji systemu zettelkasten otrzymuje identyfikator.

Chcąc zróżnicować notatki powstałe ręcznie w takiej formie od innych notatek, które także mają swoje identyfikatory, np. w Obsidianie czy w Zotero, nie nadawałem notatkom tylko numeru porządkowego, czyli kolejno: 1, 2, 3..., 23, 24, 25 i tak dalej. Przed każdym numerem notatka ma małą literę 'z', abym wiedział, że to notatka z systemu zettelkasten.

Dlatego mogę mieć dwie notatki o tym samym numerze, ale innym identyfikatorze. Od jakiegoś czasu staram się, aby notatki z różnych systemów się ze sobą komunikowały w sposób zrozumiały. W związku z tym notatka [z6], mówiąca o tym, że notowanie to myślenie, łączy sie z notatką [o6], która dotyczy podobnego zagadnienia, choć powstała wcześniej i zawiera nieco inne informacje. Nie chciałem ani naruszać struktury, ani zmieniać i tworzyć nowej notatki, która by je połączyła.

Jednakże fakt, że mają ten sam numer nie jest przypadkowy. Tam, gdzie mogę (nie zawsze jest to możliwe), staram się o tym pamiętać, aby łatwiej odnajdywać relacje miedzy notatkami ręcznymi (dla mnie ważniejszymi) i notatkami cyfrowymi, które powstały na samym początku, kiedy jeszcze traktowałem je jako mój PKM a nie PIM.

Dlatego niektóre notatki w Obsidianie mają identyfikatory, inne ich nie mają. W samym Obsidianie nie potrzebuję identyfikatorów, ponieważ wystarczą nazwy plików i wikilinki. Relacje są dynamiczne, mogę jest również dostrzeć w widoku grafu czy w panelu z linkami.




Chcąc jednak przywołać notatkę z Obsidiana w systemie zettelkasten przyda się zwięzły i stały identyfikator, ponieważ: 1) nazwa pliku jest za długa; 2) nazwa pliku może z czasem się zmienić.

Zresztą, w pewnym momencie nawet zastanawiałem się, jak monitorować przepływ notatek i ich relacje w różnych systemach notatek. Myślałem nawet o pewnym rejestrze notatek na wzór rejestru publikacji, takim jak w Zotero. Dzięki temu miałbym podgląd na wszystkie adresy notagraficzne w ogóle.

To był jeszcze czas, gdy chciałem tworzyć zbiory notatek zarówno ręcznych, jak i cyfrowych na tych samych zasadach. Dopiero rozstrzygnięcie, że podstawowym rodzajem notatek, w których gromadzę ważne informacje i które wykorzystuję do myślenia, są notatki ręczne, pozwoliło mi na rozwiązanie tego problemu.

W PKM każda notatka musi być zidentyfikowana, z kolei w PIM niekoniecznie. Dlatego w Obsidianie identyfikuję tylko te notatki, do których odnośniki pojawiają się w moim systemie zettelkasten.

3.3. Struktura karty z notatką

Każda notatka poza swoją treścią posiada określoną strukturę.

3.3.1. Identyfikator

Na początku identyfikator notatki zapisywałem w lewym górnym rogu karty formatu A6.

Notabene format A6 zapożyczyłem z oryginalnej metody zettelkasten, ponieważ na takich notował sam Luhmann, a dokładniej na kartach formatu DIN-A6, czyli 105mm na 148mm (4.13 × 5.83 inches) [Luhmann b.d.: bn2; Scheper 2021.07.28, odc. 190; Wilk 2021.08.26].

Następnie w prawym górnym rogu zapisywałem dodatkowo identyfikator pomocniczy, czyli datę z czasem powstania notatki, zgodnie ze standardem ISO 8601 w formacie podstawowym daty kalendarzowej oraz zapisu czasu zegara 24-godzinnego, a więc w formacie: RRRMMDDGGMM (YYYYMMDDHHMM), a więc ROKMIESIĄCDZIEŃGODZINAMINUTA, czyli np. 202109071615.





Dodatkowy identyfikator ma mi tylko pomóc określić, kiedy mogłem spisać daną myśl, dzięki czemu czasem łatwiej odszukać w pamięci kontekst (mogłem czegoś słuchać lub coś oglądać w tym czasie), a także określić kolejność pojawiających się myśli. Nie jest to dla mnie identyfikator podstawowy, który stanowi podstawę do połączenia notatek. Taki numer jest moim zdaniem za długi na to, aby być linkiem.

Łatwiej jest bowiem zapisać dla przykładu [z16] -- notatka mówiąca o tym, że zettelkasten to zewnętrzna pamięć -- niż 202107111952. Już nawet łatwiej mi zapisać nieco rozbudowane identyfikatory, takie jak [z20.1c.1b] -- notatka mówiąca o tym, że tworzenie połączeń między notatkami jest porównywalne z procesem plastyczności synaptycznej -- niż identyfikator z datą i czasem powstania.

Ponadto identyfikator [z20.1c.1b] pozwala mi rozpoznać, że jest to kontynuacja notatki [z20.1c.1], która z kolei wynika z notatki [z20.1c], będącej kontynuacją notatki [z20.1b], kontynuującej notatkę [z20.1], która z kolei wynika z notatki [z20].

Chcąc przedstawić to hierarchicznie, stworzylibyśmy następujące drzewo (dodam jeszcze sąsiadujące notatki dla szerszego spojrzenia):

[...]
[z19]
|---[z19b]
[z20]
|---[z20.1]
    |---[z20.1b]
    |---[z20.1c]
        |---[z20.1c.1]
        |---[z20.1c.1b]
        |---[z20.1c.1c]
            |---[z20.1c.2]
    |---[z20.1d]
        |---[z20.1d1]
[z21]
|---[z21b]
[z22]
[...]
	

Jak pewnie zauważyliście, powyżej mam notatkę [z20.1d1], której zapis jest inny od tego przy np. notatce [z20.1c.1], to znaczy w pierwszym przypadku między literą a cyfrą nie ma kropki, w drugim przypadku kropka jest. To nie jest błąd. Otóż z czasem doszedłem do wniosku, że kropka nie jest konieczna pomiędzy znakami, które należą do różnych porządków: alfabetycznego lub numerycznego. Kropka między '20' i '1' jest konieczna, bo w przeciwnym razie otrzymałbym '201', a tego chcę uniknąć. Z kolei kropka między '1' i 'd' nie jest konieczna, bo czy zapiszę to '1d.1' czy '1d1', to jest bez znacznia, a i tak jest to czytelne. Ponadto mam też notatki, w których używałem ukośnika, np. [z11/2], którego obenie nie stosuję, ponieważ powodował problem w przypadku nazw plików, w których nie można używać tego rodzaju znaku. Na szczęście to nie jest wielki problem.

Inny przykład -- bardziej abstrakcyjny, ponieważ nie mam jeszcze tak rozbudowanej struktury:


[...]
[z15]
[z16]
|---[z16b]
|---[z16c]
    |---[z16c1]
        |---[z16c1b]
        |---[z16c1c]
        |---[z16c1d]
            |---[z16c1db]
            |---[z16c1d1]
                |---[z16c1d1b]
        |---[z16c1e]
    |---[z16c2]
|---[z16.1]
    |---[z16.1b]
    |---[z16.1c]
|---[z16.2]
    |---[z16.2b]
        |---[z16.2bb]
        |---[z16.2b1]
            |---[z16.2b1b]
            |---[z16.2b1c]
        |---[z16.2b2]
        |---[z16.2b3]
    |---[z16.2c]
        |---[z16.2c1]
|---[z16.3]
[z17]
[...]

W powyższym przykładzie mamy bardzo rozbudowaną i wielostopniową strukturę. Wątpię, bym kiedykolwiek tworzył takie gniazda. Przykładowa notatka [z16c1d1b] ma aż 6 poziomów: [z16][c][1][d][1][b], to bardzo dużo i w wielu sytuacjach może okazać się problematyczne. Podaję to jednak jako eksperymentalną wizualizację.

To, że jakaś notatka kontynuuje poprzednią (np. [z0b; z0.2c], lub wynika z niej (np. [z0.2; z0.3], zależy od stopnia pokrewieństwa myśli. Z pewnością jeszcze do tego kiedyś powrócę, ponieważ to również interesujący i ważny temat, a u mnie zmienił się i ciągle zmienia. W rejestrowanym okresie pojawiły się na przykład takie twory jak [z15ba] czy [z6cc]. Jak przyjdzie więc odpowiednia pora, to również to opiszę.

3.3.2. Etykieta

Poza identyfikatorami w notatce zapisuję czasem, wówczas kiedy jest to dla mnie istotne, etykietę (tag) notatek, która pozwala mi zgromadzić notatki, które w pewnym sensie się ze sobą łączą, ale nie bezpośrednio. Na przykład tag #myślenie_pismem to etykieta (a zarazem osobna karta indeksowa), na której zapisuję identyfikatory notatek, które w jakimś stopniu dotyczą tego zagadnienia.



Same notatki nie muszą się ze sobą łaczyć. Nie chodzi też o to, by je na siłę łączyć. Łączy je bowiem pewien namysł, a tym namysłem jest właśnie związek myśli i pisma i zagadnienie myślenia pismem. Łączy je też ta notatka indeksowa, zatem są ze sobą skomunikowane, tak czy inaczej.

Na początku myślałem o tym, by jako etykiet używać dużych kategorii, na przykład #notowanie, ale z czasem doszedłem do wniosku, że to doprowadzi do tego, że zgromadzę pod tą etykietą zbyt dużo notatek i nie będzie to dla mnie przydatne. Tym bardziej, że notatek na temat notowania mam już sporo. Po co mi więc karta indeksowa ze spisem 20 czy 30 notatek?

W związku z tym, pomimo tego, że posiadam taką kartę indeksową, z pewnością w przyszłości doprecyzuję poszczególne grupy notatek i stworzę bardziej czytelne indeksy.




Dlatego obecnie wolę stosować -- jeśli w ogóle stosuję, bo robię to naprawdę rzadko, ponieważ poruszam się poprzez same notatki, wewnętrznie, nie zewnętrznie poporzez hasła czy słowa kluczowe -- etykiety, które pozwalają mi uchwycić jakieś konkretne zagadnienie, a nie całą kategorię.

Dlatego też jeśli tworzę trzecią notatkę na temat tego, jakie są mity na temat metody zettelkasten, to zamiast zapisywać te notatki pod etykietą #zettelkasten, zapisałbym je raczej pod etykietą #mity_zettelkasten, a tę z kolei mógłbym umieścić pod etykietą główną.

Wyglądałoby to więc trochę jak tworzenie spokrewnionych etykiet, czy też tagów drugiego rzędu. W Obsidianie można to łatwo osiągnąć zapisując po prostu: #zettelkasten/mity_zettelkasten, czy nawet #zettelkasten/mity (w efekcie teraz mam aż ty etykiety dotyczące tego samego, ale w Obsidianie nie stosuję za bardzo etykiet, mam więc nadzieję, że się nie pogubię).

3.3.3. Węzeł

Dana kategoria z kolei znajduje się na osobnej karcie -- notatce węzłowej. O niej samej mógłbym sporo napisać, tutaj tylko wspomnę, że to notatka gromadząca informacje o innych notatkach. Czasem rozpisuję sobie takie węzły w formie grafu na osobnej karcie formatu A4, dodając informacje na temat typu relacji. Tego rodzaju notatki znajdują się w osobnym zbiorze i stanowią dla mnie swego rodzaju mapy myśli (jeśli ktoś bardzo chce, to można je określić modnym w społeczności Obsidiana terminem MOC, czyli Maps of Content).

Na samym początku notatki węzłowe powstawały tak, jak wszystkie inne notatki, czyli na kartce formatu A6, z identyfikatorem i tak dalej. Dodatkowo nawet umieszczałem znak 'x', symbolizujący węzeł, czy też splot. Dlatego w swojej kartotece mam notatkę [z10x] z hasłem NOTOWANIE, zawierającą cztery adresy notagraficzne, po czym stworzyłem jednak kartę indeksową #notowanie -- umieściłem w [z10x] stosowny odnośnik -- w której mam już 18 adresów notagraficzny, z dopiskami precyzującymi czego niektóre notatki dotyczą, np. notowanie i myślenie, notowanie i pamięć, notowanie ręczne a notowanie cyfrowe.



W związku z tym, że taka karta indeksowa znajduje się w osobnym zbiorze, dostęp do niej jest wygodniejszy, a nawigowanie po notatkach sprawniejsze. Karty indeksowe nie są rozsiane po całym zbiorze.

Zagadnienie węzła łączy się z zagadnieniem gniazda i mapy, o których piszę dalej.

3.3.4. Odwołania, czyli linki

Na początku w ogóle określiłem sobie, że w notatkach będę miał dwa rodzaje linków: inlinki i outlinki. Inlinki to miały być linki wchodzące, dośrodkowe (in link), czyli adresy notagraficzne, które prowadzą do danej notatki -- na wzór backlinks w Obsidnianie. Outlinki to miały być linki wychodzące, odśrodkowe (out link), czyli adresy notagraficzne, do których prowadzi dana notatka -- na wzór outgoing links w Obsidianie.

Te pierwsze miałem zapisywać u góry karty, a te drugie na dole, dzięki czemu miałbym też wizualnie jasność, które i gdzie prowadzą. Symulowałoby to trochę pewną kolejność, jaką stosuje się w przypadku tekstu -- piszemy i czytamy (w naszej kulturze) z góry na dół i od lewej do prawej. To byłaby też jakaś symulacja hierarchii.





Dzięki temu na przykład notatka [z6b] u góry ma adresy: [z6b.1], [z6c] oraz jeden adres bibliograficzny [Wilk 2021.08.16], a na dole ma adresy: [z6], [oSg1]. Ponadto wymyśliłem sobie, że będę przy adresach dodawał strzałki lub nawiasy ostrokątne, pomagające mi zrozumieć, co do czego prowadzi.

Obecnie mam różne zapisy, dlatego we wspomnianej notatce [z6b] pierwszy odnośnik to [z6b.1>], a trzeci [>z6], co należy rozumieć, że notatka [z6b.1] prowadzi do [z6b], z kolei ta prowadzi do [z6].

Zatem jeszcze raz, przykładowa kolejność wyglada tak: [z6b.1] -> [z6b] -> [z6].

Z czasem jednak zrezygnowałem z takich oznaczeń, ponieważ wydały mi się komplikujące życie -- za dużo pisania, niepotrzebne pamiętanie o kierunkach. Do tego na początku sam nie mogłem zdecydować, czy zapis powinien wyglądać tak: [>z6] czy tak: [z6>], a może tak: [z6<].





Ostatecznie postawiłem więc na nieco inne, bardziej intuicyjne rozwiązanie (intuicja to jedno z kluczowych zagadnień w przypadku notowania). Strzałek za to używam, ale w innym celu.

Obecnie u góry zapisuję adresy notatek, które prowadzą do danej notatki, zapisuję je bez strzałek czy nawiasów ostrokątnych. Samo ich umiejscowienie tam jest czytelne. Wiem, że to są adresy notatek, które wspominają tę notatkę, którą akurat mam przed sobą.

Z kolei jeśli dana notatka prowadzi do innych notatek, to z pewnością jest to wspomniane w treści, nie muszę więc powtarzać adresów na dole. Z kolei jeśli w tekście nie ma wzmianki na temat notatki, do której chcę odwołać, a chcę to zrobić, to po prostu zapisuję takie odwołanie, dodając przy tym opis, dlaczego akurat odwołuję dalej, aby zrozumieć, co znajdę w następnej notatce.

Czasem jest to kontynuacja myśli -- kartka formatu A6 czasem nie jest wystarczajca -- jakieś pytanie, jakiś kontrapunkt -- w każdym jednak przypadku zapisuję krótko, dlaczego akurat odwołuję dalej.

Na przykład w notatce [z28] -- na temat "myślenia papierem", pomimo wykorzystywania technologii cyfrowych -- zapisałem na dole: "czytaj dalej na z28b". Zasadniczo to zrozumiałe, ponieważ litera 'b' sugeruje, że to ciąg dalszy -- co jest zrozumiałe jednak na poziomie notatki [z28b] -- a dzięki temu dopiskowi w [z28], na co miałem miejsce na karcie, wiem, że po więcej informacji powinienem przejść do kolejnej notatki, czyli [z28b].

Innym przykładem może być notatka [z23/2d], mówiąca o tym, że choć notowanie ręczne wydaje się bardziej czasochłonne, ma wymierne korzyści, co łączy się z tym, co pisałem w notatce [z11] na temat długoterminowego zysku z inwestycji w takie działanie. Dlatego w [z23/2d] napisałem "korzyście, czy też zysk - zobacz notatkę z11".



Ponadto obecnie identyfikator notatki zapisuję na środku karty, a nie w lewym górnym rogu. Stworzyłem sobie nawet mały kartonowy szablon, który pozwala mi odrysować bardzo szybko i sprawnie linie, dzięki którym mam od razu wyznaczone miejsce dla adresów wchodzących, identyfiatora notatki, identyfikatora dodatkowego i etykiety. Dzięki temu też poszczególne elementy wyróżniają się od treści notatki, co dla mnie jest bardzo czytelne.

Często też stosuję kolory. To znaczy mam długopisy: czarny, niebieski, zielony, czerwony - dokładnie to cienkopisy marki Pilot. Mam też czarny flamaster i pomarańczowy zakreślacz marki Zebra. (Na marginesie dodam, że obie marki -- wbrew swojsko brzmiącym nazwom -- nie są polskie, tylko japońskie.) Dzięki temu, jeśli chcę wyróżnić jakiś fragment, albo dopisać identyfikator, ale jest mało miejsca i obawiam sie, że między wyrazami zapisanymi czarnym długopisem kolejny czarny element będzie nieczytelny, to dla kontrastu stosuję czerwony długopis, wtedy wszystko jest dla mnie czytelne.




Zresztą, specjalnie kupiłem te cienkopisy po to, aby prowadzić nieco wyraźniejsze notatki. Dzięki temu mogę pisać nieco ciaśniej, nierzadko bardzo drobnymi literami, i wszystko jest czytelne. Do tego naprawdę dobrze prowadzi się te pisaki i używanie ich nie spowalnia wcale mojego procesu przygotowania notatki.






3.3.4.1. Linkowanie intencjonalne i twarde, nie automatyczne

Połączenia między notatkami również muszą spełniać pewne kryteria, dzięki którym nie stworzymy struktury, która nas przytłoczy. Łączenie wszystkiego ze wszystkim to oczywiście zły pomysł. Nawet łączenie notatki z możliwie jak największą liczbą innych podobnych notatek nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Siła notatek, zwłaszcza tych wykonanych metodą zettelkasten, leży w linkowaniu i kojarzeniu ze sobą informacji, a nie w liczbie notatek [z20]. Dlatego uważam, że wystarczy jeden dobry link i da się odnaleźć odpowiednią notatkę, nawet odległą [z20], a także przeprowadzić owocny proces myślowy. A im bardziej przemyślane połączenie na wejściu, czyli podczas tworzenia notatki, tym łatwiejsze działanie na wyjściu, czyli podczas szukania notatki.

NIe oznacza to jednak, aby unikać polegania na skojarzeniach czy intuicji. Jeśli uważamy, że coś się z czymś łączy, warto to odnotować, ponieważ bardzo możliwe, że później, chcąc sobie to przypomnieć, będziemy poruszać się tą samą drogą skojarzeń.

W ogólnym rozrachunku jednak połączenia między notatkami powinny być intencjonalne, a nie automatyczne [z20.1d1], ponieważ chcemy zapamiętać tę relację, a nie zapamiętamy jej, jeśli sami jej nie wskazaliśmy. Dlatego notatki cyfrowe są obarczone pewnym ryzykiem w przypadku bezwiednego i niemal natychmiastowego łączenia i kojarzenia notatek, choć także mają swoje przewagi nad notatkami ręcznymi, chociażby w przypadku indeksowania czy przeszukiwania notatek.

Świadome tworzenie połączeń między notatkami odpowiada jednak procesowi zapamiętywania, czyli tworzeniu czy wzmacnianiu połączeń nerwowych w naszym mózgu [z20.1c; temp29; Kossut 2016; 2017]. Warto więc zadbać o to, aby nasz umysł mógł zarejestrować taką relację. Bo choć -- jak to jest teraz modne -- ktoś może tworzyć swój "drugi mózg", to ryzykuje zwolnieniem swojego pierwszego mózgu, a to jednak ten pierwszy jest najważniejszy i bez niego na nic zda się jego cyfrowy odpowiednik [temp25; temp25b; por. Scheper 2021.07.31, odc. 194: 9:30].

Scott Scheper -- i tutaj akurat się z nim zgadzam -- mówi za Johannesem Schmidtem o linkach selektywnych (selective links) [z20.1d; por. Scheper 2021.08.15, odc. 208: 8:50; Scheper 2021.08.18, odc. 211: 7:01; Schmidt 2016: 309]. Schmidt właściwie pisał o relacjach selektywnych, to znaczy relacjach, które są przez nas starannie dobrane.

A Second Brain is NOT About Relations Between Notes... It's About a Specific Type of Relations, The Daily Scott Scheper ↗

Z kolei twarde linki oznaczają połączenia o solidnych podstawach, a więc takie, które są pewne, zrozumiałe, jednoznaczne.

Jako ciekawostkę dodam, że w latach 80. XX wieku, powstawało wiele programów komputerowych do zarządzania informacją osobistą. Wśród nich znajdował się AskSam. I tak w programie telewizyjnym Personal Information Management (Nichols 1989) M.H. McKinney, prezes AskSam Systems, mówił, że różnica pomiędzy programami AskSam i HyperCard polega na tym, że HyperCard ma tak zwane hard links, czy też static links, z kolei w AskSam każdy wyraz jest linkiem, to znaczy -- jak już sam to tłumaczę -- jest hipertekstowo aktywny (Nichols 1989: 13:58).



Różnica więc polega na tym, że twardy link to wybrany, wyselekcjonowany link i nie każdy element (w naszym przypadku notatka, myśl, zdanie, hasło) odwołuje gdzieś indziej. Są jednak takie systemy hipertekstowe, gdzie każdy element prowadzi dalej i pozwala na wyświetlanie danych powiązanych z danym elementem. Pytanie tylko, jaki wynik wówczas otrzymujemy.

Nas -- w przypadku systemu zettelkasten -- interesują linki twarde i wyselekcjonowane.

3.4. Notateka, czyli zbiór notatek

Jak na wzór bibliografii stworzyłem notagrafię, czyli adres notatki, tak na wzór biblioteki stworzyłem notatekę, czyli zbiór notatek. Można by ją nazwać jeszcze kartoteką, czyli zbiorem kart z notatkami. Wówczas rejestrem tych kart byłaby kartografia. [L2]

Obecnie mam małą przegródkę i pudełko.

Właściwie ta przegródka to jeden z elementów zestawu metalowych przyborników (organizerów) biurkowych, ale świetnie nadający się na przechowywanie małej liczby notatek i kartek. Aktualnie mieści się tam wszystko, co do tej pory zgromadziłem. Do tego jest to niewielkich rozmiarów i jest przenośne, więc sprawdza się wyśmienicie.










Jeśli jednak kolekcja się rozrośnie, z częścią notatek przeniosę się do kartonowego pudełka, w którym aktualnie trzymam czyste, gotowe do zapisania bloki z gładkimi kartkami formatu A6. Używam kartek o gramaturze 80g, choć zastanawiałem się, czy to dobry pomysł. Jednakże mam sporo tych bloków, bo to zwykłe notesy z klejonym grzbietem, które kiedyś zamówiłem, więc chce je wykorzystać. Być może jak mi się skończą, to zastanowię się nad zmianą gramatury papieru.

Idąc więc dalej, jeśli przygotowuję notatkę, to spisuję ją, a następnie odrywam kartkę z bloku i umieszczam we właściwym miejscu. Nierzadko tworząc notatki tymczasowe nie odrywam kartek od razu, nie ma to jednak większego znaczenia.

Nie mam też jednego zbioru notatek. To znaczy mam notatki tymczasowe, mam notatki stałe, mam notatki indeksowe. Notatki tymczasowe od stałych oddzielam kartonowymi kartami większych rozmiarów. Karty indeksowe z kolei są posegregowanie alfabetycznie, w związku z tym każda litera ma swoją osobną przegródkę-kartę z literą -- ta karta segregująca ma większą gramaturę (ok. 120g), przez co lepiej się nawiguje po całym zbiorze.

Tak naprawdę całość przypomina dobrze znany kartkowy katalog biblioteczny. Pod tym względem nie ma tu niczego nadzwyczajnego. Sądze, że to sprawdzony i bardzo dobry sposób na organizację tego rodzaju obiektów. Warto więc inspirować się tym, co już ktoś wymyślił. Dla mnie kartkowy katalog biblioteczny to dobre narzędzie.

3.5. Nawigowanie po notatkach

Nawigowanie po notatkach, czy nawigacja poprzez notatki, to bardzo prosta sprawa. Wystarczy tylko przestrzegać kilku zasad, do których należy przede wszystkim bezwzględne umieszczanie odnośników zarówno na notatce, którą akurat piszemy i z której odwołujemy do innej, jak i na tej, do której odwołujemy. W środowisku hipertekstowym takie odnośniki nazywa się hiperłączami dwukierunkowymi (bidirectional links).

To bardzo istotne, ponieważ z każdego miejsca możemy dowiedzieć się tego, która notatka odwołuje do której. Zacząłem nawet robić to samo w przypadku publikacji i cytatów. To znaczy w Zotero -- jeśli cytuję jakiś tekst -- dodaję notatkę, w której zapisuję, w jakiej notatce cytuję ten tekst. Dzięki temu następnym razem, kiedy trafię na tę publikację, będę wiedział, że gdzieś o niej wspominam. I nie będzie to dla mnie tajemnicze gdzieś, zagubione w pamięci, wymagające przywołania mglistych szczegółów, tylko konkretne miejsce, posiadające swój dokładny adres. Wielokrotnie już dzięki temu miałem dostęp do szerszego kontekstu swoich myśli.



Dzięki temu mogę też monitorować przepływ cytowań. I przyznam, że to jest jedno z wyzwań, które wydaje mi się bardzo interesujące i warte większej uwagi. Z pewnością jeszcze do tego wrócę, jednakże dodam tylko tyle, że baza danych na temat cytowań pozwala nie tylko na prowadzenie bibliometrii i oceny punktowej pracy naukowej, ale również na lepszy obieg informacji naukowej. Dlatego podobają mi się takie narzędzia jak Citation Gecko, czy Research Rabbit. Dlatego uważam, że powinien istnieć globalny indeks na wzór katalogu WorldCat.



I tak, notatki odwołują jedne do drugich, a przy obecnym stanie mojego zbioru nie jest trudne ich odnajdywanie. Dlatego po jakimś czasie, kiedy kartoteka się rozrośnie, przygotuję kolejny raport. Ciekaw jestem, czy dojdę do 500 notatek i jak wówczas będę patrzył na swój system.

3.5.1. Przestrzeń

Z kolei dzięki temu, że moje notatki to karty formatu A6, to w razie potrzeby mogę je rozłożyć na biurku i spojrzeć na wybrane zbiory jednym rzutem oka -- to jest dla mnie wyraźna przewaga nad notatkami cyfrowymi. Powierzchnia biurka jest zdecydowanie większa od rozmiarów mojego 13-calowego ekranu. Dlatego wyświetlenie kilkunastu notatek obok siebie byłoby trudne, choć pewnie możliwe (przy zmniejszeniu okien, ale przy jednoczesnej zmianie rozmiaru tekstu).




Dlatego też nieraz wyświetlałem notatki nie w Obsidianie, który sztywno określa umieszczenie poszczególnych paneli z notatkami -- wówczas otrzymujemy kafelkowy widok notatek -- ale w TextEditorze, czyli moim systemowym edytorze tekstu, który otwiera poszczególne pliki w osobnych oknach, dzięki czemu mogłem wyświetlić kilkanaście notatek, dostosować rozmiary okien i nawet ponakładać niektóre z nich, jeśli akurat miałem na to ochotę.



Poza tym notatki ręczne mogę wyciągać i wkładać bez obawy, że się pomieszają. Mają swoje identyfikatory, więc dobrze wiem, gdzie ich miejsce. Rozkładając je, mogę grupować i już dostrzegać relacje pomiędzy nimi.

Z kolei fizyczne, a więc przestrzenne ogarnięcie notatek to zupełnie inne doświadczenie. Odczuwalny jest ich rozmiar, ciężar, zasięg. Mogę spojrzeć na nie od razu i wykorzystać. W tym czasie mogę np. notować dalej lub po prostu pisać tekst -- jak chociażby teraz -- na komputerze, bez potrzeby przełączania okien, programow, pulpitów i tak dalej, co czasem bywa rozpraszające.

3.5.2. Gniazdowanie notatek

Pierwsza notatka, którą stworzyłem ma identyfikator [z1], ostatnia, która obecnie znajduje się w moim systemie ma indentyfikator [z43.1b], mógłby więc ktoś zapytać, jak to możliwe, że mam ponad 100 notatek?

Otóż w zbiorze mam dużo notatek, które kontynuują lub rozgałęziają jakąś myśl, przez co moje notatki nie otrzymują kolejnego numeru porządkowego, tylko dodatkową literę lub numer. Zależy to od rodzaju relacji, jaka łączy notatki.

Ponadto jeśli pojawia się kolejna notatka, która bezpośrednio nawiązuje do innej, to rozważam umieszczenie jej w sąsiedztwie. Dopiero po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że takie grupowanie notatek, czy też gniazdowanie (notatki tworzą swoiste skupiska, gniazda), pozwala mi z jednej strony na gromadzenie notatek na podobny temat obok siebie [z13.1b], więc nawigowanie po nich jest łatwiejsze, a z drugiej strony na zaznaczenie ich relacji.

To znaczy, że nie muszę patrzeć do notatek po to, aby wiedzieć, że notatka [16.2] łączy się z notatką [z16], ponieważ widzę to po ich adresach. To zdradza mi również, że z pewnością istnieje notatka [z16.1], która ma coś wspólnego z tymi notatkami. Ponadto adres notatki [z16.1b] mówi mi, że nie tylko to kontynuacja mysli z notatki [z16.1], ale że jest to związane z tym, co pisałem w notatce [z16].

To także pozwala mi domyślić się, czego może dotyczyć dane zagadnienie. Jeśli piszę o notowaniu w kontekście pamięci [z23/2] i przywołuję notatkę [z16.2], a wiem, że notatka [z16] dotyczy ujęcia metody zettelkasten jako zewnętrznej pamięci, to wiem, że [z16.2] dotyczy pokrewnego zagadnienia. I tak się akurat składa, że ta notatka mówi o tym, że tekst jest ujmowany jako uzewnętrznienie pamięci.





Takie numerowanie czy gniazdowanie nie jest jednak obligatoryjne. To znaczy, jeśli stworzenie takiego gniazda wymagałoby ode mnie zbyt długiego namysłu czy rozstrzyganie, czy notatka powinna być tu czy tam, jaki identyfikator powinna posiadać, czy litera, czy kolejna cyfra, to wówczas rezygnuję z tego i nadaję notatce odpowiedni identyfikator, będący po prostu kolejnym numerem porządkowym.

Całość bowiem ma usprawniać moją pracę, a nie utrudniać i generować kolejne zadania do wykonania. A jeśli notatki się łączą, to przecież to odpowiednio zaznaczę i umieszczę w nich stosowne odnośniki. Najważniejsze, aby notatki były odnajdywalne [z25b].

3.5.2.1. Gniazda i klastry

Gniazdo [z13.1b] koresponduje trochę z węzłem, jednakże to odrębne zagadnenia [z13.1], funkcjonują na nieco innych zasadach, choć w wielu punktach wykazują te same właściwości, czyli skupiają w sobie powiązane notatki. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że węzeł to notatka, gniazdo to grupa notatek. Co prawda mogę stworzyć notatkę węzłową, która przedstawi mi gniazdo, jednakże nie jest to konieczne, a nawet wówczas będę miał do czynienia z notatką węzłową, a nie gniazdem.

Dla przykładu w notatce [z13] zapisałem, że węzeł można nazwać również klastrem, ponieważ klaster -- etymologicznie -- odnosi do gromady, zespołu, wiązki. Po jakims czasie klaster skojarzył mi się -- na zasadzie rymu -- z plastrem, dokładnie plastrem miodu, ponieważ zawiera wiele części. I tę myśl zarejestrowałem sobie jako [z13b], choć pewnie w danym momencie mogłem nadać jej numer [z14].

A teraz, dodając do tych notatek kolejne (ponieważ w trakcie pisania postanowiłem to doprecyzować -- bo nie miałem notatek na ten temat), dodałem notatkę [z13.1], która odnosi się do zagadnienia węzła, ale tworzy nową wiązkę (stąd cyfra "1" w identyfikatorze) na temat relacji węzła z gniazdem. W związku z tym, że nie miałem osobnej notatki na temat gniazda, to notatka na ten temat zyskała numer [z13.1b].

W ten sposób powstają węzły, gniazda, klastry, wiązki, czy jakkolwiek to określić. Nazewnictwo nie jest tu najważniejsze. Staram się tu jednak przekazać myśl mówiącą o tym, że notatki na ten sam temat -- mógłbym nawet opisać to jako wątek, pewien ciąg -- gromadzę obok siebie, ale właściwie tylko wtedy, kiedy nie muszę się nad tym zbytnio zastanawiać i jest to dla mnie intuicyjne.

3.5.3. Mapowanie notatek

O węzłach i mapach pisałem krótko już wcześniej, tutaj jednak jeszcze to rozwinę.

Otóż chcąc nieco bardziej uchwycić pewne zagadnienie zebrane w kilku notatkach, czasami rozpisuję sobie poszczególne kwestie w formie grafu czy też mapy w osobnej notatce na kartce formatu A4. Jeśli ktoś bardzo chce, może to nazywać mapą myśli, MOC (Maps of Content - termin Nicka Milo, jednego z ambasadorów Obsidiana). Dla mnie to po prostu kolejna notatka, tylko znajdująca się w innym zbiorze, posiadająca inny rodzaj identyfikatora.

3.5.3.1. Notatki w formacie A4

Notatki sporządzone na kartkach formatu A4 początkowo oznaczałem numerem porządkowym umieszczonym po nazwie formatu kartki, aby mieć jasność, że o te notatki właśnie chodzi. Zapisywałęm więc np. [A4.2], co oznaczało, że to druga z kolei notatka w formacie A4. Notatki tego rodzaju gromadziłem w odpowiedniej teczce.

Po pewnym czasie jednak przestało to być dla mnie czytelne z dwóch powodów.

Po pierwsze, teksty, które piszę w Obsidianie -- takie, jak ten -- również oznaczam identyfikatorem, aby móc zarejestrować wszelkie zmianki notatek i innych przypisów. A w identyfiaktorze tych tekstów znajduje się wielka litera 'A'. Utrzymując konsekwetnie zapis charakterystyczny dla Obsidiana i plików .md, przed tą literą dodaje jeszcze małe 'o'. I tak, na przykład ten tekst ma identyfikator [oA9] -- wiem wówczas, że to dziewiąty (9) artykuł (A) napisany w Obsidianie (o).

Po drugie, cyfra pojawiająca się w nazwie formatu A4 była myląca. Łapałem się parokrotnie na tym, że nie wiedziałem, czy notatka [A4.2] to rozgałęzienie jakiejś notatki, czy nie. Dlatego stwierdziłem, że powinienem to zmienić.

Ostatecznie wybrałem literę 'L' na oznaczenie notatek w formacie A4. Po prostu format A4 jest bliski amerykańskiemu formatowi papieru nazywanemu Letter. Z kolei wyrazy 'zettel' i 'letter' są do siebie bardzo podobne. Pomyślałem więc, że będę miał małe notatki A6 -- zettel (z), z kolei większe notatki A4 -- lettel (L).

Dzięki temu wiem, gdzie szukać określonej notatki, a także jakiego rodzaju informacji mogę się spodziewać. W większych notatkach gromadzę bowiem nieco inne informacje.

3.5.3.2. Mapy i indeksy

W notatkach na kartkach formatu A4 rozpisuję różne rzeczy -- jak już wspomniałem -- w formie grafu czy mapy. Jednakże czasem rysuję jakieś schematy, rozpisuję coś tabelarycznie, ogólnie notuję w sposób, który jest niemożliwy na niewielkim formacie A6.

Dla przykładu w notatce [L4] rozpisałęm sobie to, jak dzielę swoje notatki. Ma to być dla mnie notatka pomocnicza, pewnego rodzaju instrukcja, do której mogę wrócić, jeśli zapomnę, co sobie ustaliłem jakiś czas temu. To dla mnie także uchwycenie jakiegoś procesu. I jeśli po czasie co się zmieni, to będę mógł przekonać się, jak podchodziłem do tego wcześniej.

Notatki tego formatu pozwalą mi też na nieco inne indeksowanie pozostałych notatek, zwłaszcza jeśli to notatki pochodzące z różnych systemów -- zettel, lettel, Obsidian, Zotero. Na przykład w notatce [L5] rozpisałem sobie notatki i źródła, które odwołują się do zagadnienia relacji między metodą zettelkasten i pojęciem gramatologii.



Z kolei w serii notatek [L6], a więc kolejno [L6], [L6b], [L6c] na bieżąco i stopniowo rozpisywałem sobie, głównie zapisując adresy biblionetograficzne, ślady metafory kłącza i wzmianej Gillesa Deleuze'a w publikacjach naukowych na temat literatury elektronicznej i nie tylko.

Oba przykłady -- [L5] i [L6] -- są ciekawe, ponieważ pokazują pewien proces myślenia, pewne następstwo kolejnych etapów rozumowania. Tego na przykład nie jestem w stanie osiągnać w Obsidianie, nawet pomimo widoku grafu i możliwości włączenia trybu animacji, pokazującej łączenie się poszczególnych notatek.

3.5.3.3. Graf

Zresztą, na marginesie, jedną z funkcji, jakiej mi brakuje w Obsidianie, jest widok poszczególnych notatek w widoku grafu -- ale nie widoku ich nazw przy wierzchołkach, tylko widoku całej notatki, przy założeniu, że notatka jest krótka, a więc raczej w formie zettel, a nie długiego artykułu, jak ten.

Ponadto dobrym rozwiązaniem byłaby możliwść stworzenia stałego grafu, to znaczy takiego, który nie zmienia się za każdym razem, kiedy go wyświetlam, tylko wtedy, kiedy mu na to pozwolę. Na takim grafie mógłbym też zaznaczać lub opisywać typ relacji między notatkami, aby wiedzieć -- już na poziomie grafu -- dlaczego jakaś notatka łączy się z inną.





A to właśnie moge osiągnać rozpisując sobie graf czy mapę na kartce A4. Mogę zaznaczyć i zapisać hasłowo to, czego dotyczy notatka oraz to, co ją łączy z inną. Mogę też nie zapisywać pewnych notatek, jeśli akurat nie są potrzebne, czy dodać inne, które nie łaczą się bezpośrednio. Mogę dodawać inne elementy, adresy bibliograficzne, adresy notatek z innych systemów. Mogę notować.

Właściwie mogę zrobić więcej, a przy okazji -- mapując właśnie swoje notatki -- wzmacniam połączenie, a więc swój ślad pamieciowy. Tworząc bowiem takie metanotatki prowadzę określony proces myślowy, a to też ma znaczenie.

4. Podsumowanie

Podsumowując, zaznaczę to, że bardzo możliwe, że nie opisałem wszystkiego. Ponadto nie robiłem tego w sposób wyczerpujący i możliwe, że coś wymaga uzupełnienia. Chciałem uchwycić jedynie pewien stan, który pozwoli mi -- na zasadzie punktu odniesienia czy też punktu kontrolnego -- zrozumieć zmianę w stosunku, zarówno do tego, co było wcześniej, jak i do tego, co będzie później.

To wszystko to jest bowiem proces. Dlatego rzeczy się zmieniają, moje podejście również, kto wie, jak mój system będzie wyglądał za kilka tygodni czy nawet miesięcy. Może nawet w ogóle przestanę notować. Chcę jednak tworzyć takie okresowe raporty, ponieważ 1) mogę się tym podzielić i może komuś to w czymś pomoże, 2) sam sobie tłumaczę pewne rzeczy i bardziej je rozumiem.

Zatem ten raport to również istotna wskazówka dla mnie. Podczas pisania zrozumiałem parę kwestii, mogłem przyjrzeć się im z bliska. A tłumaczenie działania czegoś drugiej osobie może doprowadzić do sytuacji, w której uświadamiamy sobie to, czy coś działa czy nie działa. Nierzadko bowiem wydaje się nam, że wszystko jest w porządku i coś rozumiemy, ale kiedy trzeba to wyjaśnić, może okazać się inaczej.

Dlatego to właściwie pierwsza część szerszego opisu tego zagadnienia.

Kiedyś do notowania podchodziłem intuicyjnie. Wydawało mi się to czymś na tyle oczywistym, że niewymagającym namysłu, opisu. Po prostu, człowiek się czegoś uczy, no to notuje -- na początku w szkolnym zeszycie, później w różnych notesach, kalendarzach, kartkach, marginesach i tak dalej.

Jednakże nie pamiętam, aby ktokolwiek kiedykolwiek uczył mnie notowania. To znaczy na pewno w szkole, kiedy uczono nas prowadzić zeszyt, to wyjaśniano, jak należy spisywać lekcję. To jednak nie to samo. Owszem, pojawiały się też koncepcje map myśli, wizualizowania, notowania w punktach -- to jednak były tylko swego rodzaju ciekawe dodatki, o których tylko ktoś wspominał i nic więcej. A tu potrzeba wprowadzenia określonych zasad i konsekwencji, przykładów i wzorców.

Dlatego teraz -- po tylu latach formalnej edukacji, również tej na poziomie szkoły wyższej -- mam wrażenie, że uczę się na nowo, że niewiele mi zostało z ostatnich lat i pewne sprawy odkrywam na nowo (a może tylko sobie przypominam). W każdym razie inaczej teraz do tego podchodzę i z otwartością i z ciekawością czekam na to, co w związku z tym się wydarzy.

Ostatecznie może nie wydarzyć się nic.


Postscriptum

Tekst pisałem na początku września 2021 roku. Pierwszy szkic skończyłem 10 września 2021, przy stanie 116 notatek. Dodatkowe elementy, w tym zdjęcia notatek, dołączyłem 16 września. W tym czasie powstało kilka lub kilkanaście notatek.

Postpostscriptum

Tekst pisałem w Obsidianie, jako plik makrdown, następnie wyeksportowałem go w formie pliku html i edytowałem kod (dodałem kilka stylów, zwłaszcza w przypadku tabeli oraz struktury drzewiastej notatek) w Vimie. Dzięki temu mogłem wkleić kod html do edytora html w Bloggerze i ominąc toporny proces ustawiania wszystkich elementów w edytorze Bloggera, który jest uciążliwy.

Postpostpostscriptum

Cały ten proces uświadomił mi, że warto byłoby nauczyć się więcej na temat przygotowywania tekstu w uniwersalnym formacie, który umożliwiałby mi potem robienie z nim właściwie cokolwiek bym tylko chciał. Dlatego muszę lepiej nauczyć się składni Markdown, konwertera Pandoc i obsługi Vima, a w przyszłości również ogarnąc repozytorium GitHub i publikowanie strony tam, dzięki czemu nie będę musiał się tak zmagać z Bloggerem, który nie pozwala na wiele.

Czytaj więcej…

Zotero 7 Update

Najnowszy update Zotero, czyli wersja programu oznaczona numerem 7, to doprawdy wielka nowość, mimo że zakres wprowadzonych zmian nie jest t...

Możesz przeczytać jeszcze…