Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zettelkasten. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zettelkasten. Pokaż wszystkie posty

22 lipca 2024

Bob Doto A System for Writing

Pojawiła się nowa książka poświęcona metodzie notowania Zettelkasten - A System for Writing. Jej autorem jest Bob Doto, znany w środowisku autor różnych treści na ten temat. Tym razem efektem jego publikacji internetowych i kursów jest książka - dostępna w druku i cyfrowo, jednak tylko w języku angielskim.

Dotychczasowe recenzje są pozytywne i przychylne. Z założenia ma to być podręcznik do notowania metodą Zettelkasten bez względu na wybrane narzędzia oraz przewodnik po tej metodzie jako sposobie na pisanie.

Podtytuł książki brzmi „How an Unconventional Approach to Note-Making Can Help You Capture Ideas, Think Wildly, and Write Constantly - A Zettelkasten Primer”, co brzmi szumnie, a zarazem obiecująco.

Jest w tym pewna tendencja, ponieważ przypomnę, że Scott Scheper swoją książkę zatytułowaną „Antinet Zettelkasten” opatrzył podtytułem „A knowledge system that will turn you into a prolific reader, researcher and writer”. Uwidacznia się więc jakaś potrzeba w tym, aby sprzedawać książki na temat zettelkasten jako niezawodny sposób na myślenie i pisanie.

Jestem więc ciekaw, co kryje w sobie książka doto. Może kiedyś uda mi się ją przejrzeć i przekonać na własne oczy, czy jest warta uwagi.

|

27 czerwca 2024

Rozszerzenie wprowadzenia do metody Zettelkasten

Tekst Rozszerzenie wprowadzenia do metody Zettelkasten zawiera cztery proste kroki prowadzące do skutecznego notowania metodą karteczkowo-indeksową, którą najczęściej nazywa się i utożsamia z Zettelkasten; stanowi rozszerzenie uproszczonego wprowadzenia do notowania tą metodą.

Jeśli nie interesuje cię krótki wstęp do tego tekstu, przejdź od razu do części głównej.

Spis treści

  1. Pretekst
  2. Część główna
    1. Krok pierwszy: zbieraj notatki
    2. Krok drugi: adresuj notatki
    3. Krok trzeci: indeksuj notatki
    4. Krok czwarty: łącz notatki
    5. Możliwe problemy i sposoby ich rozwiązania
      1. Powtarzające się skróty
      2. Długi adres notatki
      3. Kolejne notatki
      4. Brak połączeń notatek
    6. Mój sposób adresowania notatek
    7. Kwestie drugorzędne
  3. Podsumowanie

Pretekst

Zainspirowany tekstem Chrisa Aldricha Reframing and simplifying the idea of how to keep a Zettelkasten stwierdziłem, że wzorując się na nim, przygotuję coś podobnego w oparciu o własne doświadczenie i przemyślenia. Tym bardziej, że jego tekst pozostawia wiele białych plam.

Przy użyciu metody karteczkowo-indeksowej notuję już od lipca 2021 roku, choć metoda fiszkowa i zwykłe notowanie w notesach czy kalendarzach były mi znane wcześniej. Od tamtej pory zmieniłem podjeście parę razy, a diamteralnie co najmniej dwa razy. Pierwszy szczegółowy raport dotyczący mojego podejścia i doświadczenia opublikowałem w Biblionetotece we wrześniu 2021 roku we wpisie Jak wygląda mój dotychczasowy system notatek zettelkasten? Przykłady i wyjaśnienia . Nad drugim raportem wciąż pracuję...

Cały czas uczę się czegoś nowego i zmieniam, starając się znaleźć najlepsze rozwiązania. Dzięki temu jednak nabywam cenne doświadczenie i wiem przede wszystkim jedno: wiele nawyków i praktyk po prostu ujawnia się w trakcie notowania, gdyż metoda dostosowuje się do nas, a my nadajemy jej indywidualny charakter, dlatego nie jest tak, że ktoś nam wszystko pokaże od razu, nauczy krok po kroku i tak już pozostanie.

Zettelkasten, czy w ogóle notowanie, bez względu na metodę, to odwzorowanie naszego sposobu myślenia, nosi ślady naszych przyzwyczajeń. A to, jak myślimy jest bardzo różne, dlatego i samo notowanie będzie różne - zwłaszcza jeśli chodzi o szczegóły. Z kolei ogólnie można wskazać pewne zasady, którymi warto się kierować - i o nich właśnie chciałem tu napisać.

Warto więc zachować to w pamięci, czytając wszelkiego rodzaju porady, ponieważ ostatecznie o tym, jak działa notowanie tą metodą, najlepiej przekonać się na własnej skórze, przetestować różne rozwiązania, metody, dodatkowe sposoby i sztuczki, a z czasem być może na tej podstawie stworzymy własną wariację.

Stąd tyle różnych podejść i każdy - w tym ja - przekonuje do własnego. Działa jednak tylko to jedno - własne, osobiste, czyli nie moje czy kogokolwiek innego, lecz twoje, kimkolwiek jesteś, czymkolwiek się zajmujesz i do czegokolwiek notowanie jest ci potrzebne.

Część główna

Poniżej znajduje się rozszerzone wprowadzenie do metody Zettelkasten.

Jeśli jednak chcesz powrócić do uproszczonego wprowadzenia, gdzie skrótowo przedstawiam zagadnienie, to przejdź od razu do strony: Uproszczone wprowadzenie do metody Zettelkasten. Obie wersje co do swojej istoty wcale się nie różnią. Możesz więc przeczytać oba eseje - jeden po drugim. Dzięki temu utrwalisz sobie niektóre informacje.

Krok pierwszy: zbieraj notatki

Rób notatki, po prostu. Notuj to, co uważasz za potrzebne. Zbieraj notatki, drobne zapiski, ważne lub mniej ważne. To może być cokolwiek, co tylko chcesz zachować na przyszłość.

Tutaj nie ma żadnych zasad, ponieważ twoje osobiste notatki mogą dotyczyć właściwie wszystkiego - od listy zakupów, przepisu na ulubiony posiłek, cytat z książki, termin spotkania, ważny pomysł, szkic rysunku.

Wszystko jest notatką - nawet coś, czego nie zapisujesz, tylko zbierasz, np. bilet, paragon, wycinek z prasy czy inny przedmiot, który ma dla ciebie znaczenie. Jest to przedmiot, który ma ci o czymś przypominać, nawet jeśli to tylko wspomnienie.

Krok drugi: adresuj notatki

Nadawaj notatkom jakiś unikalny adres, dzięki czemu będziesz mógł je odnaleźć i zindeksować. To dość istotne, aby się nie pogubić. Adresem może być numer porządkowy, jakiś prosty symbol czy znak, ważne, aby był łatwy do rozpoznania oraz aby nie był powtarzalny.

Wielu sugeruje złożone systemy adresowania notatek, tak, jakby to było coś wyjątkowo skomplikowanego, podczas gdy to jest bardzo prosta sprawa. Przypomnij sobie budowę przypisu bibliograficznego, zwłaszcza w jego bardzo uproszczonej wersji, czyli w stylu harwardzkim (autor-data). Mamy tam nazwisko autora publikacji, datę wydania oraz numer strony, np. Luhmann 1981: 222 – czyli w sumie trzy elementy: nazwisko, datę i numer strony.

Ile razy dane nazwisko może się powtórzyć? Możliwe, że kilka razy. Ile razy powtórzy się sama data? Na pewno wiele razy, ponieważ wielu autorów mogło danego roku wydać swoje prace. A jak często powtórzy się dana strona, np. strona numer 38? Pewnie też kilkanaście lub kilkadziesiąt razy.

Ale ile razy powtórzy się kombinacja tych elementów, na przykład taki adres: Derrida 1996: 127 lub Levinson 2003: 203? Nawet jeśli mamy dwóch autorów o nawisku Derrida, którzy wydali coś w 1996 roku i akurat cytujemy ich ze 127 strony, to czy nie zapiszemy wtedy Derrida Jaques 1996: 127 i Derrida Pierre 1996: 127 lub Derrida 1996a: 127 i Derrida 1996b: 127?

Wyobraź sobie więc, że zamiast nazwisk masz określone nazwy, lub jeszcze lepiej: skróty nazw tematów, które cię interesują i wokół których zbierasz notatki, a które są dla ciebie zrozumiałe.

Dajmy na to:

  • sn – sztuka notowania,
  • cc – ciekawe cytaty,
  • nl – neologizmy,
  • zk – notowanie metodą zettelkasten,
  • zd – zdrowie
i tak dalej i tak dalej.

Dla każdego tematu, rozumianego jako obszar zainteresowań lub projekt, tworzysz unikalny skrót - może być nawet jednoliterowy, trzyliterowy – jakikolwiek, byle tylko był zrozumiały przez ciebie i nie wprowadzał zamieszania.

Następnie wyobraź sobie, że zamiast daty, jak w przypisie, masz numer porządkowy, czyli kolejno: 1, 2, 3, 4... Dzięki temu otrzymasz notatki o adresach: zk1, zk2, zk3, zk4...

To również wprowadza pewien porządek, dzięki któremu notatki na ten sam temat znajdują się blisko siebie.

Możesz zapytać: a co jeśli jakaś notatka pasuje do sztuki notowania i zettelkasten, lub: co jeśli mam ciekawy cytat zawierający neologizm? Odpowiedź jest prosta: zdecyduj, który z tych tematów jest dla ciebie bardziej intuicyjny, dominujący, czyli o którym pomyślisz najpierw, szukając tej konkretnej notatki. Wtedy daj jej odpowiedni numer, a dla pewności w drugim miejscu dodaj notatkę z informacją, że coś na ten temat jest też w innym miejscu.

Na przykład: notuję notatkę na temat sztuki notowania pod numerem sn4, ale ta notatka wspomina coś o zettelkasten i chciałbym to zaznaczyć. Dlatego dodaję notatkę zk9 z informacją, że notatka sn4 wspomina metodę zettelkasten. I tyle. Jakkolwiek nie dotrę do jednej z dwóch notatek, trafię we właściwe miejsce. Pod tym względem jednak lepiej sprawdzi się indeks.

Krok trzeci: indeksuj notatki

Stwórz prosty i czytelny indeks notatek. To będzie skrót do wyszukania notatek, dotyczących danego zagadnienia.

Korzystając jeszcze raz z analogii do literatury i książek: z pewnością pamiętasz indeksy rzeczowe czy indeksy osobowe w niektórych publikacjach. Zawierają zazwyczaj nazwiska, terminy czy inne powtarzalne hasła, a przy nich znajdują się numery kierujące do stron w danej publikacji, czyli miejsc, gdzie dokładnie pojawiają się wspominane hasła.

To teraz wyobraź sobie, że masz taki sam indeks, zawierający interesujące cię hasła, na przykład:

  • cytaty o herbacie
  • Eco Uberto
  • hipertekst
  • literatura przygodowa
  • Luhmann Niklas
  • pikselowe gry komputerowe

Wówczas w takim indeksie umieszczasz obok tych haseł adresy notatek, bez względu na temat, w jakim się znajdują.

Indeks obejmuje cały zbiór notatek, dlatego musi być uniwersalny, a nie lokalny, ponieważ nie zawiera tylko numerów stron danej publikacji, jak w książkach. To działa trochę jak indeks katalogowy całej biblioteki. To będzie twoja analogowa wyszukiwarka notatek.

Załóżmy, że Niklas Luhmann przy okazji omawiania metody Zettelkasten (notatka z adresem zk12) wspomniał coś o herbacie i chcielibyśmy to również zachować w odrębnym zbiorze. W takim razie na kartach indeksowych mogę napisać: Niklas Luhmann: zk12 oraz cytaty o herbacie: zk12.

A może Umberto Eco napisał coś ciekawego i masz to w ciekawych cytatach (notatka z adresem cc19), w takim razie w indeksie będzie Umberto Eco: cc19. I tyle. Możliwe jednak, że wspominasz osobę Eco jeszcze w tematach związanych z notowaniem czy nawet Zettelkasten. Dlatego następnym razem, szukając odniesień do Eco, możesz otrzymać taki indeks na karcie indeksowej: Umberto Eco: cc19, sn8, zk23 - wtedy wiesz, że nazwisko Eco pojawia się w notatkach z cytatami, na temat sztuki notowania i Zettelkasten. Wówczas nie ma potrzeby umieszczania notatek z odwołaniami w każdym miejscu.

Bardziej zapełniony indeks mógłby wyglądać następująco:

  • cytaty o herbacie: zk12, cc7
  • Eco Uberto: sn3, sn8, lit20, cc19, zk23
  • hipertekst: le9, ow18
  • literatura przygodowa: lit16, lit19, st22
  • Luhmann Niklas: zk2, ow5, zk9, zk12, cc8
  • pikselowe gry komputerowe: kmp22, gk4, in9

Wielu ludzi potraktuje takie hasła i indeks jak zbiór tagów, czyli etykiet, ponieważ dla wielu ludzi indeksowanie będzie przebiegało tak, jak tagowanie. Jeśli więc to ułatwi ci zrozumienie tego zagadnienia, możesz to tak nazywać, samo działanie pozostaje bez zmian.

Krok czwarty: łącz notatki

Ostatni krok to już coś, co przychodzi samo, a na czym nie trzeba się wiele skupiać: łącz swoje notatki, a więc twórz odwołania i przypisy.

Jednakże pamiętaj: nie rób tego za wszelką cenę; nie rób tego, bo tak trzeba, lub bo tak gdzieś ktoś napisał czy powiedział. Taka rada często pojawia się przy tej metodzie i sugeruje, że łączenie notatek to obowiązkowy element. Ale według mnie łączenie to raczej bardzo owocny efekt uboczny, a nie wymóg.

Łączenie notatek wynika z nich samych, przychodzi samo, a sprawę ułatwia to, że masz już ich adresy i indeks. Dzięki temu tworzenie połączeń przychodzi znacznie łatwiej i zdarza się niejako automatycznie.

Dodajesz notatkę sn48 i wiesz, że łączy się to z tym, co zanotowałeś jakiś czas temu w notatce zk32, zatem w notatce sn48 zapisujesz: zob. zk32 lub nawet wprost: podobnie na ten temat jest w notatce zk32, czy też: przeciwne spostrzeżenie znajduje się w notatce zk32. Od ciebie zależy, jak to ujmiesz, ponieważ to zależy od tego, czego dotyczy notatka.

Następnie w notatce zk32 zapisujesz adres: sn48 lub piszesz: łączy się to z sn48. W efekcie obie notatki są połączone.

Łączyć w ten sposób można wiele notatek. Połączenia mogą rozgałęziać się w wielu kierunkach, a także sięgać wielu poziomów głębokości. Z czasem dostrzeżesz, jak to działa. Jeśli masz adresy i indeksy, połączenia właściwie przyjdą same.

Opiszę to na własnym przykładzie.

Dajmy na to, że dodaję notatkę z adresem ZK2B1a, dotyczącą tego, że Zettelkasten to samoregulujący się mechanizm. Pamiętam jednak, że już kiedyś coś podobnego na ten temat pisałem. Sprawdzam indeks pod hasłem Zettelkasten i przeglądam notatki – jeśli są dobrze zindeksowane i opisane, to nie trwa to długo. Przy okazji mogę przejrzeć notatki i powtórzyć zgromadzone tam informacje.

Widzę, że notatka z24 (tak kiedyś numerowałem notatki) zawiera informacje na temat tego, że Zettelkasten to samoorganizujący się system wiedzy, w którym notatki łączą się same i niejako same pracują.

Już mam połączenie dwóch spostrzeżeń, dwóch notatek: ZK2B1a → z24. I już wiem, że Zettelkasten to samoregulujący się mechanizm oraz samoorganizujący się system wiedzy. Na karcie ZK2B1a zapisuję: zob. z24, a z kolei na tej karcie zapisuję ZK2B1a, dzięki czemu wiem, że obie notatki się łączą i teraz w obu miejsach mam stosowne informacje na ten temat.

W efekcie obie karty są ze sobą połączone, choć w moim pudełku znajdują się w dwóch różnych miejsach. Ale to nie koniec.

W notatce z24 mam wzmiankę: por. z8, co sugeruje, że mam tę notatkę porównać z notatką wcześniejszą o adresie z8. Przechodzę więc do wspomnianej notatki i tam czytam, że notatki powinny się ze sobą komunikować oraz pracować dla mnie, a nie ja dla nich.

Tam z kolei mam jeszcze dalsze odwołania do publikacji Niklasa Luhmanna na temat Zettelkasten jako systemu komunikacji i Sönke Ahrensa na temat notatek inteligentnych samych w sobie (w tym przykładzie to jednak nie jest istotne, więc to tutaj pominę).

Zatem notatka z8 zawiera adres z24, co sugeruje, że tam znajduje się odwołanie do tej notatki, odwołanie, które właśnie przyprowadziło mnie do notatki z8.

W ten sposób otrzymuję połączenia notatek: ZK2B1a ↔ z24 ↔ z8. Każda zawiera odnośnik, odwołanie, przypis, czyli informację, gdzie mogę podążać dalej, jeśli będę potrzebował czegoś więcej. Z każdego miejsca mogę dotrzeć do wskazanej notatki.

Podążając dalej, załóżmy, że sprawdzając w indeksie nazwisko Ahrensa, trafię na notatkę z8, a tam będę miał adres z24, a tam z kolei adres ZK2B1a, to właściwie dotrę do tych samych notatek, ale w inny sposób. Lub jeśli w jakiś sposób trafię na notatkę z24, to będę mógł przejść do notatek z8 oraz ZK2B1a. Tak działa łączenie notatek i nawigacja po tworzonej przez nie sieci.

I co najważniejsze, to dzieje się samo, nawet nie muszę specjalnie szukać notatek do połączeń.

Możliwe problemy i sposoby ich rozwiązania

A co jeśli dane skróty się wyczerpią i istnieje ryzyko ich powtarzania? Lub co, jeśli mam tyle notatek, że numer sn238 wydaje się za długi i nieczytelny? Lub co, jeśli chcę umieścić coś co pasuje do notatki zk23, chcę to mieć blisko, ale akutalnie mam już notatkę zk24 i kolejne, a następna w kolejce to już zk89? Lub co, jeśli notatka nie łączy się z żadną dotychczasową notatką?

Rozważmy poszczególne kwestie i zobaczmy, jakie rozwiązania można zastosować.

Powtarzające się skróty

Rozwiązanie powtarzających się skrótów jest dość proste, prostsze niż się może wydawać, a do tego można je dodatkowo na samym początku odpowiednio dostosować, aby od razu wypracować pewien standard. Ja mam swój sposób i uważam, że jest świetny; opisuję go w dalszej części tekstu.

Dajmy na to, że masz skrót sn dla sztuki notowania, ale jeśli chcesz dodać skrót dla szkoły nurkowania lub sportów narciarskich, to jasne, że intuicyjny skrót sn we wszystkich trzech przypadkach będzie wprowadzał w błąd. Należy go więc zróżnicować.

W takiej sytuacji kolejne adresy mogą być następujące:

  • szn - sztuka nurkowania,
  • spn - sporty narciarskie
lub
  • snr - sztuka nurkowania,
  • sprtn - sporty narciarskie.

Wiele tutaj zależy od tego, jak to będzie dla ciebie czytelne. Możesz też podejść do sprawy inaczej:

  • sztnot - sztuka notowania,
  • szknur - szkoła nurkowania,
  • spnar - sporty narciarskie.

Tutaj jednak wydłużasz sobie skróty, ale to i tak zależy od ciebie. Może akurat te dłuższe są dla ciebie czytelniejsze, czyli sprawniej je rozpoznajesz.

Ostatecznie, bez względu na wybrany sposób, to ty decydujesz, z czym będzie ci wygodniej. Do tego - pamiętaj o tym! - masz pomocny indeks, który w razie czego naprowadzi cię i przypomni, co kryje się pod sn a co pod spn. Gwarantuję, że gdy już zaczniesz poruszać się po notatkach, do tego bardzo często, to szybko zapamiętasz poszczególne skróty i później nie będziesz miał problemu z ich rozpoznaniem.

Długi adres notatki

Jeśli notujesz tak wiele, że numer sn238 wydaje się duży i skomplikowany, to czy rzeczywiście to stanowi problem? To jest adres jak każdy inny. Kiedyś możesz mieć notatkę sn2989 i to dopiero będzie liczba, ale wciąż nie jest to tak kłopotliwe, jak się teraz wydaje. Nie martw się tym na zapas.

Kolejne notatki

Jeśli za to masz notatkę zk23, ale też zk24, zk25, zk26 i tak dalej, a kolejna pojawiłaby się dopiero z adresem zk89, jednak akurat chcesz umieścić coś po zk23, bo tak będzie wygodniej, to dodaj notatkę zk23b i kolejno zk23c, zk23d.

Niektórzy stosują te oznaczenia jako kontynuacje danych notatek, czyli ciągi dalsze, kolejne uzupełnienia poprzedniej notatki, ale to tak naprawdę zależy od tego, w jakiej formie notujesz, bo jak chcesz, możesz dodać zk23.1, zk23.2, a dla kontynuacji notatek adresy zk23a, zk23b, jednak zastanów się, co lepiej zadziała dla ciebie, co będzie dla ciebie czytelniejsze.

Brak połączeń notatek

A co jeśli notatka nie łączy się z żadną inną istniejącą notatką? Możesz zastanawiać się, czy wobec tego taka notatka-sierota przepadnie? Właściwie to tylko pozory i tak naprawdę żaden problem.

Jeśli toworzysz notatki, które jeszcze nie mają przypisanego tematu, to i tak musisz mieć jakiś sposób na ich przechowywanie. Może to być np. osobne miejsce na notatki tymczasowe, które nie mają adresu, bo powstały w pośpiechu, przy okazji, lub po prostu są bardzo nowe i nie ma dla nich tematu.

Jednak takie notatki nie mogą i nie powinny przebywać w takim miejscu zbyt długo. Wówczas możesz stracić je z oczu, co przy dodawaniu wielu notatek jest całkiem prawdopodobne. Ale tak naprawdę nie stracisz ich w ogóle, tylko po pewnym czasie możesz po prostu o nich zapomnieć. Dlatego warto dla nich szukać lub tworzyć pasujące miejsca.

Kiedy już znajdą się w określonym zbiorze, uzyskają adres, czyli już dotyczą czegoś konkretnego. Zatem zapewne znajdą się również w indeksie. I to już wystarcza, aby uznać je za połączone. Łączy je temat i indeks. Nie muszą łączyć się bezpośrednio z innymi notatkami; nie muszą łączyć się w ten sposób, aby być wyszukiwalne, lub aby w ogóle być w całej sieci notatek.

Mój sposób adresowania notatek

Ja sam stosuję nieco inny system adresowania notatek. W adresie na początku umieszczam dwu-trzyliterowy skrót dla tematu, następnie numer wątku oraz dwuczęściowy identyfikator notatki składający się z litery alfabetu i cyfry.

Moje skróty dla tematów to na przykład: SN - dla sztuki notowania, ZK - dla Zettelkasten, następnie 1, 2, 3 dla poszczególnych wątków, a potem A1, B1, C1 dla pojedynczych notatek. Otrzymuję zatem takie adresy notatek: SN1A1, SN1B1, SN1C1 - to są trzy kolejne notatki dla pierwszego wątku w temacie sztuki notowania.

Dlaczego A, B i C mają jedynki? Dlatego, że jeśli zechcę umieścić notatkę między A1 a B1, to mogę dodać ją pod adresem A2 lub A9 — wedle uznania. Nie muszę tworzyć wielu poziomów dla adresów notatek. W takiej sytuacji mam już wolne miejsca, a nadal zachowuję kolejność notatek.

Możesz w tym miejscu zastanawiać się, a o co chodzi z literami alfabetu, w końcu ich liczba jest ograniczona i kiedyś się wyczerpią, prawda? Owszem, jednak wątpię, abym miał aż tyle notatek w danym wątku, żeby wyczerpać alfabet, tym bardziej, że staram się organizować notatki właśnie według wątków, do tego jednak dodaję nie tylko notatki z cyfrą 1.

Dlatego istnieje notatka SN1 dla wątku numer jeden, ponieważ mogę mieć kolejne wątki: SN2, SN3 i tak dalej. Notatki w ten sposób organizują się same i rozgałęziają. Litery z kolei pozwalają czytelnie oddzielić cyfry.

Niektórzy stosują kropki, niektórzy łączniki lub ukośniki, dla mnie te znaki pozbawione są znaczenia i nie pozwalają na ustalanie kolejności, a ponadto litery alfabetu łatwiej zapisać przy pisaniu ręcznym.

Zatem dla notatki SN1A1 kolejna notatka to SN1B1, z kolei w systemie z zastosowaniem kropki dla notatki SN1.1 następna to SN1.2. lub SN1-2 lub SN1/2. W pierwszym przypadku, kontynuując pierwszy ciąg notatek, dodaję SN1A2, a w drugim przypadku musiałbym tworzyć SN1.1.1 lub SN1-1-1 lub SN1/1/1 czy też coś podobnego.

Według mnie widać tutaj ogromną różnicę na korzyść pierwszego sposobu:

  • sn1a1 sn1a2 sn1a3 sn1b1 sn1c1
  • sn1.1 sn1.1.1 sn1.1.2 sn1.2 sn1.3
  • sn1-1 sn1-1-1 sn1-1-2 sn1-2 sn1-3
  • sn1/1 sn1/1/1 sn1/1/2 sn1/2 sn1/3

A o co chodzi z tymi wątkami? Cóż, załóżmy, że interesuje mnie sztuka notowania, a dokładnie to, w jakiej formie robi się notatki. Mam więc SN - sztuka notowania, ale SN1 to będzie sztuka notowania i jej formy, z kolei jeśli kiedyś zainteresuje mnie historia notowania i stwierdzę, że będę gromadził notatki na ten temat, nawet jeśli niewiele, to tworzę SN2 czyli sztuka notowania i jej historia...

Dzięki temu mam: SN1, SN2... A tam kolejno notatki z adresami SN1A1, SN1B1, SN1C1 oraz SN2A1, SN2B1, SN2C1. Można policzyć, ile notatek jestem w stanie stworzyć w taki sposób. Według moich obliczeń mnóstwo, a i tak nie wyczerpię tego zasobu.

Załóżmy więc, że w danym temacie, niech to będzie tym razem historia książki - HK, mam 12 wątków. To daje już 12 notatek: HK1, HK2, HK3, HK4, HK5, HK6, HK7, HK8, HK9, HK10, HK11, HK12.

Następnie dla każdej z tych 12 notatek mam po jednej notatce z każdą literą alfabetu. Stosuję tutaj alfabet łaciński bez polskich znaków. Zatem dla każdego wątku mam 26 notatek: HK1A1, HK1B1, HK1C1, HK1D1, HK1E1, HK1F1, HK1G1, HK1H1, HK1I1, HK1J1, HK1K1, HK1L1, HK1M1, HK1N1, HK1O1, HK1P1, HK1Q1, HK1R1, HK1S1, HK1T1, HK1U1, HK1V1, HK1W1, HK1X1, HK1Y1, HK1Z1

Dla każdego wątku daje to już łącznie 12x26, czyli 312 notatek. To już na tym etapie stanowi sporą liczbę, a to dopiero początek.

Jeśli dodam jeszcze kolejne notatki z cyframi przy literach, czyli HK1A1, HK1A2, HK1A3..., HK1B1, HK1B2, HK1B3..., HK1C1, HK1C2, HK1C3..., to zakładając, że dla każdej litery alfabetu zastosuję tylko cyfrę, a więc numer od 1 do 9, to w jednym wątku dla jednej litery mam 9 notatek, dla 26 liter 9x26, czyli 234, a w tym zbiorze 12 wątków 234x12, co daje w sumie 2808 notatek. I to tylko dla jednego tematu - w tym przykładzie HK, czyli historii książki.

Dla mnie to jest ogromny zbiór. A przecież mogę mieć jeszcze kontynuacje w formie HK2B4b, HK2B4c i tak dalej. Mogę wyjść poza ramę 9 cyfr i mieć adresy HK4C12, HK9Z28. To wtedy tworzy bardzo ogromny zbiór notatek, właściwie wielokrotnie większy od poprzedniego. Dajmy na to, że stosuję numerację dla każdej litery nie od 1 do 9, tylko od 1 do 27, czyli trzy razy więcej i ostatecznie działanie wygląda tak, że 3x2808 (lub 12x26x27 - 12 wątków, 26 liter, 27 numerów dla litery), co daje 8424 notatek. I to wciąż dla jednego tematu! A jeśli mam tych tematów 12? Wystarczy, że interesuje mnie około 10 tematów, więc w sumie mam już liczbę notatek niemal taką samą, jaką miał sam Luhmann po dekadach notowania: 10x8424, czyli łącznie 84240 notatek. Oczywiście pod warunkiem, że notuję aż tak wiele i wypełniam tematy wątkami i tak dalej.

Co jeszcze istotne, to fakt, że adresy w tym wariancie są bardzo proste i czytelne. Bez względu na liczbę notatek, na przykład notatka HK12U28 wciąż jest czytelna, z kolei jej liczbowo-kropkowy wariant wyglądałby następująco: HK12.20.27. Właściwie nie ma tutaj wielkiej różnicy, choć chcąc rozbudowywać drzewo notatek o stopień dalej (czy głębiej), dajmy na to z notatki HK12U28 stworzyć kolejną, czyli HK12U28A1, to w wersji liczbowo-kropkowej otrzymałbym adres w postaci HK12.20.27.1.

Sądzę, że tutaj to już kwestia indywidualna, co jest czytelniejsze dla kogo.

Jednak dzięki temu rozwiązaniu nie potrzebujesz skomplikowanych numerów typu 4233.1b32, 13.2.3b.2, 4.1/2/3 czy innych, które mogą być nieczytelne. Ale jeżeli to właśnie te systemy adresowania do ciebie przemawiają, a mój wcale cię nie przekonuje, w takim razie wiesz, co robić. Tak naprawdę w tej kwestii istnieje dowolność.

Jedyne rozwiązanie, które odradzałbym zdecydowanie, to stosowanie w adresie notatki syngatury czasowej, zwłaszcza z godzinami i minutami, czyli np. 20240117, czy też 202401171745 lub 20240117T1745. Niektórzy używają tego w systemach cyfrowych. Według mnie to jest ani czytelne, ani przydatne w identyfikacji notatki.

Stosowanie sygnatury w notatce to jednak również kwestia indywidualna, do tego zależna od tego, czy notujemy ręcznie czy cyfrowo, dlatego każdy musi to rozważyć samodzielnie.

Sam kiedyś zapisywałem tę sygnaturę obok właściwiego adresu notatki, obecnie już tego nie robię. Gdybym teraz miał się tym zajmować, to stosowałbym skróconą wersję formatu rok-miesiąc-dzień, czyli RRMMDD, co dałoby datę: 240117. Nie robiłem notatek w 1924 roku, a na pewno nie dożyję roku 2124, zatem dodatkowe rozróżnienie dla roku, w jego pełnej wersji, nie jest aż tak potrzebne. Z kolei czas to już zbyteczny dodatek.

I jeszcze uwaga na marginesie: zauważ, że nawet w odniesieniu do notowania w środowisku cyfrowym autorzy różnych metod sugerują, aby stosować właśnie te zasady: nadawanie określonego tytułu czy nazwy notatkom to właściwie ich adresowanie – niektórzy do tworzenia katalogów czy w ogóle segregowania plików polecają system dziesiętny (np. biblioteczną klasyfikację dziesiętną Deweya), jeszcze inni przyjmują odgórne klasyfikacje i podziały (np. zgodną z dyscyplinami naukowymi); z kolei indeksowanie odbywa się poprzez tworzenie map zawartości (popularne maps of contents, MOCs), spisów treści (TOCs), indeksów, katalogów, nierzadko generowanych automatycznie (w Obsidianie zajmuje się tym popularna wtyczka Dataview).

Adresowanie notatek i ich późniejsza indeksacja nie jest więc czymś anachronicznym, czymś charakterystycznym dla notowania ręcznego, czego nie robi się i czego nie ma w środowisku cyfrowym. Wręcz przeciwnie. Różnica polega tylko na sposobie i widoczności całego procesu.

Kwestie drugorzędne

Kwestie, które rozważyłbym jako drugorzędne, choć nadal istotne, to: sposób gromadzenia notatek, format notatek i numeracja notatek.

Sposób gromadzenia notatek dotyczy tego, czy notujemy w zwartej formie notesu lub zeszytu czy jednak notujemy karteczkowo: na luźnych kartkach, a może zapisujemy notatki jeszcze inaczej, czyli cyfrowo, na przykład w ulubionym edytorze tekstowym, jak chociażby popularny ostatnio Obsidian.

Format notatek dotyczy tego, w jakim formacie są nośniki notatek, czyli jeśli notujemy ręcznie – notesy lub karteczki, np. format A6, A5 lub jeszcze inny, a jeśli notujemy cyfrowo – poszczególne pliki, np. format markdown (md), org-mode (org) czy może zwykły plik tekstowy (txt).

Numeracja notatek dotyczy adresowania, czyli już omówionej kwestii. W głównej mierze to indywidualna sprawa, jednak podkreślę to raz jeszcze: im prościej, tym lepiej, ponieważ po pierwsze, adres notatki należy rozpoznać, a po drugie, niejednokrotnie trzeba zapisywać i powtarzać go wiele razy, dlatego w ten sposób nie tworzymy sobie dodatkowych problemów.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby adresować i indeksować notatki. To kwestia pierwszorzędna. Drugorzędne jest to, jak to robimy, choć jak sugeruje nazwa tej metody, optymalnym rozwiązaniem jest notowanie ręczne na kartach indeksowych formatu A6.

Jednakże bez względu na to, jaki sposób gromadzenia, format czy numerację notatek wybierzemy, zasady podstawowe, o których pisałem powyżej – zbieranie, adresowanie, indeksowanie i łącznie – mają zastosowanie. Moim zdaniem są na tyle uniwersalne, że przydadzą się w każdej sytuacji, bez względu na to, jak będziemy notowali.

Dlatego warto spróbować i dostosować je do siebie. Po drodze może wiele nie wyjść, ale to właśnie jest wpisane w proces uczenia się, to jest element, bez którego nie znajdziemy tego właściwego rozwiązania, które z nami pozostanie.

Podsumowanie

Podsumowując, cztery proste kroki prowadzące do skutecznego notowania metodą karteczkowo-indeksową, nazywaną popularnie metodą Zettelkasten, to:

  1. zbieranie notatek,
  2. adresowanie notatek,
  3. indeksowanie notatek,
  4. łączenie notatek.

Z tych kroków wynikają kolejne decyzje, co do sposobu gromadzenia notatek, ich formatu i numeracji. Jednak przyswojenie podstawowych zasad — właśnie zbierania, adresowania, indeksowania i łączenia notatek — pozwoli na wypracowanie własnego podejścia, które będzie najlepsze ze wszystkich możliwych.

Nie ma bowiem jednego jedynego sposobu, ponieważ notowanie wynika z tego, jak myślimy, a każdy z nas myśli na swój sposób. Jedni cenią notowanie cyfrowe, inni dostrzegają wartość w notowaniu ręcznym; spór co do tego, jaka metoda jest najlepsza, właściwie jest nierostrzygalny, gdyż dotyczy naszych indywidualnych uwarunkowań.

Notowania nauczymy się na drodze notowania, a nie poprzez przyswojenie z góry założonych reguł.

Pozostawiając jednak ten wątek na boku, dodam tylko, że kolejnym etapem tak rozumianego procesu myślenia, myślenia poprzez notowanie, jest pisanie, czy też esejowanie – a więc budowanie wypowiedzi na podstawie notatek, o czym pisałem w tekście Notowanie i pisanie eseju - dwie podstawowe umiejętności myślenia.

Jeśli jednak chcesz, możesz teraz powtórzyć powyższe informacje, czytając jeszcze uproszczone wprowadzenie do notowania metodą Zettelkasten.

Z kolei jeśli masz pytania, sugestie, lub chcesz dodać coś od siebie, to podziel się tym w komentarzu lub w wiadomości. Z chęcią rozważę opinie innych osób na ten temat. Dzięki temu możemy wspólnie stworzyć poradnik notowania, który będzie uniwersalny i przyda się jak największej liczbie osób.

|

Uproszczone wprowadzenie do metody Zettelkasten

Tekst Uproszczone wprowadzenie do metody Zettelkasten zawiera cztery proste kroki prowadzące do skutecznego notowania metodą karteczkowo-indeksową, którą najczęściej nazywa się i utożsamia z Zettelkasten.

Jeśli chcesz od razu przejść do nieco rozszerzonego wprowadzenia, gdzie podaję jeszcze różne szczegóły i przykłady, w tym pretekst dla tego tekstu i swoje rozwiązania niektórych problemów, jakie mogą napotkać początkujący, przejdź od razu do strony: Rozszerzenie wprowadzenia do metody Zettelkasten. Obie wersje co do swojej istoty wcale się nie różnią. Możesz również przeczytać oba eseje - jeden po drugim. Dzięki temu utrwalisz sobie niektóre informacje.

Spis treści

  1. Krok pierwszy: zbieraj notatki
  2. Krok drugi: adresuj notatki
  3. Krok trzeci: indeksuj notatki
  4. Krok czwarty: łącz notatki
  5. Kwestie drugorzędne
  6. Podsumowanie

Krok pierwszy: zbieraj notatki

Rób notatki, po prostu. Notuj to, co uważasz za potrzebne. Zbieraj notatki, drobne zapiski, ważne lub mniej ważne. To może być cokolwiek, co tylko chcesz zachować na przyszłość.

Tutaj nie ma żadnych zasad, ponieważ twoje osobiste notatki mogą dotyczyć właściwie wszystkiego - od listy zakupów, przepisu na ulubiony posiłek, cytat z książki, termin spotkania, ważny pomysł, szkic rysunku.

Wszystko jest notatką - nawet coś, czego nie zapisujesz, tylko zbierasz, np. bilet, paragon, wycinek z prasy czy inny przedmiot, który ma dla ciebie znaczenie. Jest to przedmiot, który ma ci o czymś przypominać, nawet jeśli to tylko wspomnienie.

Krok drugi: adresuj notatki

Nadawaj notatkom jakiś unikalny adres, dzięki czemu będziesz mógł je odnaleźć i zindeksować. To dość istotne, aby się nie pogubić. Adresem może być numer porządkowy, jakiś prosty symbol czy znak, ważne, aby był łatwy do rozpoznania oraz aby nie był powtarzalny.

Wielu sugeruje złożone systemy adresowania notatek, tak, jakby to było coś wyjątkowo skomplikowanego, podczas gdy to jest bardzo prosta sprawa. Przypomnij sobie budowę przypisu bibliograficznego, zwłaszcza w jego bardzo uproszczonej wersji, czyli w stylu harwardzkim (autor-data). Mamy tam nazwisko autora publikacji, datę wydania oraz numer strony, np. Luhmann 1981: 222.

Wyobraź sobie więc, że zamiast nazwisk masz określone nazwy, lub jeszcze lepiej: skróty nazw tematów, które cię interesują i wokół których zbierasz notatki, a które są dla ciebie zrozumiałe, np. sn – sztuka notowania, zk – notowanie metodą zettelkasten.

Następnie wyobraź sobie, że zamiast daty, jak w przypisie, masz numer porządkowy, czyli kolejno: 1, 2, 3, 4... Dzięki temu otrzymasz notatki o adresach: zk1, zk2, zk3, zk4...

To również wprowadza pewien porządek, dzięki któremu notatki na ten sam temat znajdują się blisko siebie.

Krok trzeci: indeksuj notatki

Stwórz prosty i czytelny indeks notatek. To będzie skrót do wyszukania notatek, dotyczących danego zagadnienia.

Korzystając jeszcze raz z analogii do literatury i książek: z pewnością pamiętasz indeksy rzeczowe czy indeksy osobowe w niektórych publikacjach. Zawierają zazwyczaj nazwiska, terminy czy inne powtarzalne hasła, a przy nich znajdują się numery kierujące do stron w danej publikacji, czyli miejsc, gdzie dokładnie pojawiają się wspominane hasła.

To teraz wyobraź sobie, że masz taki sam indeks, zawierający interesujące cię hasła, na przykład:

  • cytaty o herbacie
  • Eco Uberto
  • hipertekst
  • literatura przygodowa
  • Luhmann Niklas
  • pikselowe gry komputerowe

Wówczas w takim indeksie umieszczasz obok tych haseł adresy notatek, bez względu na temat, w jakim się znajdują.

Załóżmy, że Niklas Luhmann przy okazji omawiania metody Zettelkasten (notatka z adresem zk12) wspomniał coś o herbacie i chcielibyśmy to również zachować w odrębnym zbiorze. W takim razie mogę napisać: Niklas Luhmann: zk12 oraz cytaty o herbacie: zk12.

Bardziej zapełniony indeks mógłby wyglądać następująco:

  • cytaty o herbacie: zk12, cc7
  • Eco Uberto: sn3, sn8, lit20, cc19, zk23
  • hipertekst: le9, ow18
  • literatura przygodowa: lit16, lit19, st22
  • Luhmann Niklas: zk2, ow5, zk9, zk12, cc8
  • pikselowe gry komputerowe: kmp22, gk4, in9

Wielu ludzi potraktuje takie hasła i indeks jak zbiór tagów, czyli etykiet. Jeśli więc to ułatwi ci zrozumienie tego zagadnienia, możesz to tak nazywać, samo działanie jednak pozostaje bez zmian.

Krok czwarty: łącz notatki

Ostatni krok to już coś, co przychodzi samo, a na czym nie trzeba się wiele skupiać: łącz swoje notatki, a więc twórz odwołania i przypisy.

Jednakże pamiętaj: nie rób tego za wszelką cenę; nie rób tego, bo tak trzeba, lub bo tak gdzieś ktoś napisał czy powiedział. Taka rada często pojawia się przy tej metodzie i sugeruje, że łączenie notatek to obowiązkowy element. Ale według mnie łączenie to raczej bardzo owocny efekt uboczny, a nie wymóg.

Łączenie notatek wynika z nich samych, przychodzi samo, a sprawę ułatwia to, że masz już ich adresy i indeks. Dzięki temu tworzenie połączeń przychodzi znacznie łatwiej i zdarza się niejako automatycznie.

Dodajesz notatkę sn48 i wiesz, że łączy się to z tym, co zanotowałeś jakiś czas temu w notatce zk32, zatem na tej pierwszej zapisujesz: zob. zk32 lub nawet wprost: podobnie na ten temat jest w notatce zk32, czy też: przeciwne spostrzeżenie znajduje się w notatce zk32. Od ciebie zależy, jak to ujmiesz.

Następnie w notatce zk32 zapisujesz adres: sn48 lub piszesz: łączy się to z sn48. W efekcie obie notatki są już połączone.

Łączyć w ten sposób można wiele notatek. Połączenia mogą rozgałęziać się w wielu kierunkach, a także sięgać wielu poziomów głębokości. Z czasem dostrzeżesz, jak to działa. Jeśli masz adresy i indeksy, połączenia przyjdą same.

Kwestie drugorzędne

Kwestie, które rozważyłbym jako drugorzędne, choć nadal istotne, to: sposób gromadzenia notatek, format notatek i numeracja notatek.

Sposób gromadzenia notatek dotyczy tego, czy notujemy w zwartej formie notesu lub zeszytu czy jednak notujemy karteczkowo: na luźnych kartkach, a może zapisujemy notatki jeszcze inaczej, czyli cyfrowo, na przykład w ulubionym edytorze tekstowym, jak chociażby popularny ostatnio Obsidian.

Format notatek dotyczy tego, w jakim formacie są nośniki notatek, czyli jeśli notujemy ręcznie – notesy lub karteczki, np. format A6, A5 lub jeszcze inny, a jeśli notujemy cyfrowo – poszczególne pliki, np. format markdown (md), org-mode (org) czy może zwykły plik tekstowy (txt).

Numeracja notatek dotyczy adresowania, czyli już omówionej kwestii. W głównej mierze to indywidualna sprawa, jednak podkreślę to raz jeszcze: im prościej, tym lepiej, ponieważ po pierwsze, adres notatki należy rozpoznać, a po drugie, niejednokrotnie trzeba zapisywać i powtarzać go wiele razy, dlatego w ten sposób nie tworzymy sobie dodatkowych problemów.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby adresować i indeksować notatki. To kwestia pierwszorzędna. Drugorzędne jest to, jak to robimy, choć jak sugeruje nazwa tej metody: karteczkowo-indeksowa, optymalnym rozwiązaniem jest notowanie ręczne na kartach indeksowych formatu A6.

Podsumowanie

Podsumowując, cztery proste kroki prowadzące do skutecznego notowania metodą karteczkowo-indeksową, nazywaną popularnie metodą Zettelkasten, to:

  1. zbieranie notatek,
  2. adresowanie notatek,
  3. indeksowanie notatek,
  4. łączenie notatek.

Z tych kroków wynikają kolejne decyzje, co do sposobu gromadzenia notatek, ich formatu i numeracji. Jednak przyswojenie podstawowych zasad — właśnie zbierania, adresowania, indeksowania i łączenia notatek — pozwoli na wypracowanie własnego podejścia, które będzie najlepsze ze wszystkich możliwych.

Nie ma bowiem jednego jedynego sposobu, ponieważ notowanie wynika z tego, jak myślimy, a każdy z nas myśli na swój sposób. Notowania nauczymy się na drodze notowania, a nie poprzez przyswojenie z góry założonych reguł.

Kolejnym etapem tak rozumianego procesu myślenia jest pisanie, czy też esejowanie – a więc budowanie wypowiedzi na podstawie notatek, o czym pisałem w tekście Notowanie i pisanie eseju - dwie podstawowe umiejętności myślenia.

Jeśli teraz chcesz przejść od rozszerzonej wersji tego tekstu, to przejdź do strony: Rozszerzenie wprowadzenia do metody Zettelkasten.

Z kolei jeśli masz pytania, sugestie, lub chcesz dodać coś od siebie, to podziel się tym w komentarzu lub w wiadomości. Z chęcią rozważę opinie innych osób na ten temat. Dzięki temu możemy wspólnie stworzyć poradnik notowania, który będzie uniwersalny i przyda się jak największej liczbie osób.

|

11 maja 2024

Zajęcia akademickie z metody Zettelkasten

W Instytucie Filozofii i Socjologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie odbywają się zajęcia akademickie z metody Zettelkasten. Myślę, że to ciekawa sprawa i warty odnotowania fakt.

Już jakiś czas temu zauważyłem, że w ofercie APS znajdują się zajęcia fakultatywne o nazwie „Stwórz sobie drugi mózg. Metoda Zettelkasten w praktyce dla studiów pierwszego stopnia”. Prowadzącym zajęcia jest dr Jarosław Maciej Janowski.

Choć o samych zajęciach trudno napisać coś więcej na podstawie opisu przedmiotu, to warto zwrócić uwagę chociażby na pojawiające się odwołania do terminów takich jak Drugi Mózg (Second Brain), czyli koncepcji Tiago Forte, Inteligentne Notatki (Smart Notes), czyli koncepcji opisanej przez Sönke Ahrensa, programu Obsidian, no i oczywiście do tytułowej metody Zettelkasten, czyli metody notowania i gromadzenia wiedzy przypisywanej Niklasowi Luhmannowi.

Interesuje mnie nie tyle sama treść zajęć - tutaj właściwie możemy się domyślać wpisania w popularny trend dotyczący gromadzenia wiedzy, stanowiący mieszankę różnych podejść (tak naprawdę Zettelkasten i Second Brain nie stoją zbyt blisko siebie, choć często są ze sobą kojarzone) - ile rzeczywiste efekty i opinie wśród studentów.

Według mnie studenci powinni docenić takie zajęcia, nawet jeśli to niezobowiązujący fakultet. Pamiętam, że mnie w trakcie studiów brakowało konkretnych informacji i przykładów dotyczących warsztatu badawczego, nawet pomimo takich przedmiotów, jak nauki pomocnicze czy metodologia badań.

Pewnie to też tylko jednostkowy przykład, jednakże napawający nadzieją, że gdzieś ktoś kogoś uczy tego, jak sprawnie uczyć się samemu i zdobywać wiedzę, która posłuży dłużej niż do najbliższej sesji egzaminacyjnej.

Na koniec jeszcze muszę odnotować, że (chyba) poza tokiem akademickiego nauczania o notowaniu i zdobywaniu wiedzy mówi też dr Joanna Karolina Skurzak na swoim kanale YouTube Filozofia jest kobietą. Nawet jeśli robi to po godzinach pracy, to domyślam się, że jako prowadząca zajęcia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie z przedmiotu „Warsztat cyfrowego humanisty” i tak wspomina o różnych podejściach i narzędziach notowania.

04 lutego 2024

Notatki w metodzie Zettelkasten łączy wewnętrzny indeks a nie arbitralnie przyjęte kategorie

Richard z bloga Writing Slowly we wpisie Even the index is just another note napisał na temat łączenia notatek w metodzie Zettelkasten w odniesieniu do zagadnień kategoryzacji i indeksacji notatek.

Zasadniczym punktem wyjścia dla niego jest stwierdzenie, że indeks jest tak naprawdę kolejną notatką.

The subject or category index itself, it turns out, is nothing other than just another note.
„Indeks tematów lub kategorii, okazuje się, niczym innym jak tylko kolejną notatką.” https://hyp.is/h9erwsNREe6pF1M3XatLYg/writingslowly.com/2024/01/26/even-the-index.html

Dzięki temu nie potrzebujemy z góry ustalonych kategorii, według których organizujemy swoje notatki i zbierane informacje.

If even the index is just a note, then you haven’t constrained yourself with pre-determined categories.
„Jeśli nawet indeks jest notatką, to wówczas nie potrzeba ograniczać się z góry określonymi kategoriami.” https://hyp.is/Rhc6ssNSEe67otdnJNADYg/writingslowly.com/2024/01/26/even-the-index.html

Otóż to! Tylko rozwiązanie tego nie wynika z tego, że indeks stanowi notatkę, tylko dlatego, że inaczej organizujemy informację, inaczej, niż na podstawie z góry ustalonego spisu kategorii.

A to właśnie jest istotne: notatki organizują się same, kategorie wyłaniają się z notatek, na drodze ich gromadzenia. Nie ma potrzeby umieszczania notatek w z góry założonych kategoriach, ponieważ to może być niepotrzebne ograniczenie.

Where a piece of information ‘really’ belongs shouldn’t be determined in advance, but by means of the process itself.
„To, gdzie informacja powinna naprawdę przynależeć, nie powinno być określone z wyprzedzeniem, tylko w wyniku samego procesu ich [informacji] gromadzenia.” https://hyp.is/rc40dsNSEe6KJrtfGd9ZNw/writingslowly.com/2024/01/26/even-the-index.html

Kategorie powstają na podstawie gromadzonych informacji, na drodze dostrzegania łączliwości i wspólnotowości informacji (notatek), a nie informacje zostają gromadzone do poszczególnych kategorii, które z góry się zakłada. To drugie rozwiązanie również się wykorzystuje – tak można katalogować źródła, notatki – jednakże w innym celu i w odniesieniu do zupełnie czegoś innego.

Stąd według mnie wynika dyskusja wokół stosowania kategorii w metodzie Zettelkasten. Oczywiście można zastanawiać się, jak organizować wiedzę, aby każdy, kto zna sposób jej organizacji, mógł z niej korzystać. Tylko że w przypadku notatek nie to jest najważniejsze. Najistotniejsze jest, aby gromadzić je dla siebie, a na ich podstawie tworzyć coś dla innych.

12 listopada 2023

Rekontekstualizacja sposobem na nowe myśli dzięki metodzie Zettelkasten według Boba Doto

Rekontekstualizacja sposobem na nowe myśli dzięki metodzie Zettelkasten - takie stwierdzenie prezentuje Bob Doto w tekście Inspired Destruction: How a Zettelkasten Explodes Thoughts (So You Can Have New Ones).

Zacznę od tego, że moim zdaniem Doto nie odkrył niczego zaskakującego. Na uwagę zasługuje fakt, że przywołał pojęcie kłącza oraz intertekstualności w kontekście metody Zettelkasten. O kłączu pisałem już we wpisie Co ma wspólnego system notatek Zettelkasten Niklasa Luhmanna z metaforą kłącza Gillesa Deleuze'a i Feliksa Guattariego?.

Główną myślą Doto jest stwiedzenie, że zmiana kontekstu myśli jest sposobem na tworzenie nowych. Zrozumienie, że myśli mogą funkcjonować w różnych kontekstach, sprawia, że mogą powstawać nowe, np. poprzez ich połączenia. Doto pisze, że Zettelkasten na to pozwala. (Zob. Doto 2023: 1z, 2z; D23ID1)

Doto patrzy więc na metodę Zettelkasten poprzez pojęcie intertekstualności i teorii kłącza, a jego pointa jest następująca: Zettelkasten, a już przede wszystkim w odniesieniu do pracy twórczej (on wspomina pisarzy), pozwala zestawiać ze sobą myśli, które pozornie ze sobą nie przystają, które nie mają wiele wspólnego; Zettelkasten dla niego to możliwość komunikacji między ideami bez względu na to, do jakiego tematu, gatunku czy stylu należą, a przede wszystkim - w jakim kontekście funkcjonowały.

Zatem Doto, wykorzystując termin intertekstualności, przedstawianej przez niego jako przenikanie się wszystkich dotychczasowych tekstów, ich łączenie, wzajemne odwoływanie, dochodzi do wniosku, że na to właśnie pozwala metoda Zettelkasten i to stanowi o jej sile.

Tekst w tytule sugeruje odpowiedź na pytanie: jak Zettelkasten rozsadza (rozbiera) myśli, dzięki czemu można mieć nowe. Zakłada zatem, że na podstawie już istniejących myśli (pomysłów, obserwacji) możemy stworzyć własne, nowe, świeże, czy to poprzez ich zestawianie i łącznie czy poprzez kompletne tworzenie od podstaw.

Doto składa więc obietnicę: pokażę ci, jak mieć nowe myśli, wykorzystując te, które już istnieją. Wykorzystuje do tego głównie pojęcie intertekstualności. Problem tkwi w tym, że odpowiedź Doto na tę obietnicę brzmi: Zettelkasten pozwala na wykorzystanie myśli poza ich źródłem, poza ich pierwotnym kontekstem, w nowych miejscach.

Według mnie nie jest potrzebne ani pojęcie kłącza, ani pojęcie intertekstualności do tego, aby przedstawić możliwości notowania metodą Zettelkasten, czy notowania w ogóle.

Zbieraniem cudzych myśli, przetwarzaniem ich i wykorzystywaniem na nowo ludzie zajmują od swojego zarania, odkąd tylko zaczęli posługiwać się językiem (notabene, już w kulturze oralnej tak było, stąd tak wiele różnych wersji tych samych opowieści).

Intertekstualność nie jest więc narzędziem, nie jest metodą pozwalającą na zrozumienia tego rodzaju notowania. Może służyć za pojęcie do zrozumienia charakteru takich tekstów, choć i tak nie do końca jest adekwatne, gdyż intertekstualność odnosi się do tekstów kultury.

Zatem, podsumowując, Doto pyta: jak, wykorzystując Zettelkasten, mieć nowe myśli? Odpowiada na to: łącząc i wykorzystując dotychczasowe myśli w nowych kontekstach.

Notatki w Hypothes.is do tego tekstu.

18 maja 2023

Myślenie pismem istotą Zettelkasten

Moim zdaniem istotą metody Zettelkasten jest myślenie pismem.

Sam Luhmann w tekście Kommunikation mit Zettelkästen. Ein Erfahrungsbericht stwierdza, że myślenie poza pismem nie jest możliwe [zob. Luhmann 1981: 222]. A przynajmniej nie jest możliwe to złożone, pogłębione myślenie. A takie myślenie właśnie praktykował Luhmann.

Myślenie pismem jest szczególną praktyką.

Pismo jest technologią myślenia.

Pismo utrwala myśli, pozwala następnie nimi operować, dokonywać na nich operacji, zwłaszcza tych logicznych. Pismo pozwala utrwalać szerego przemyśleń, a następnie pracować z nimi tak, aby tworzyły coś więcej.

Obecnie, jako ludzie piśmienni, nie bylibyśmy w stanie przeprowadzać tak złożonych i skomplikowanych procesów myślowych bez użycia pisma, bez pisania, czyli bez utrwalania naszego myślenia.

Pytanie innego rodzaju, na ile pismo wciąż wytrzymuje próbę czasu. Na ile oddchodzimy od piśmiennego myślenia do myślenia obrazem, do myślenia innymi sposobami? Tylko czy potrafimy procesować myśl obrazem?

Myślenie pismem to osobne zagadnienie samo w sobie. Jednak w odniesieniu do zettelkasten wydaje mi się, że jest o tyle istotne, o ile odnosi się do sposobu pisania i notowania przez samego Luhmanna. Jego kartoteka to bowiem świadectwo jego myślenia, to zapis procesu jego dochodzenia do prawdy, którą opisywał w swoich tekstach.

To nie tylko zbieranie informacji, to coś więcje, to myślenie.

I wydaje mi się, że to jest najistotniejsze w odniesieniu do tej metody. Notowanie w stylu Zettelkasten to myślenie pismem. Poszczególne notatki służą do myślenia, do pracy z myślami, przemyśleniami, spostrzeżeniami. Notatki, poszczególne karteluszki, służą jako elementy intelektualnego obrotu ideami, niczym wartościowa waluta - można dokonywać transakcji, których przedmiotem są myśli.

Dzięki temu, że poszczególne przemyślenia są zapisane jako notatki, to są utrwalone, a więc można je przywołać, odnieść się do nich, w każdej chwili skomentować lub rozszerzyć, sfalsyfikować czy też zweryfikować, możemy je aranżować w dowolny sposób, możemy tworzyć z nich coś więcej, ustalać ich kolejność i kontekst.

A nawet więcej - przekazywać dalej, dzielić się nimi, wystawiać na krytykę, poddawać sądom innych, a tym samym uczestniczyć w dalszej wymianie idei oraz rozszerzać zasób wiedzy swój i innych.

Do pewnego stopnia temat ten poruszyłem też w artykule Notowanie i pisanie eseju - dwie podstawowe umiejętności myślenia.

Zettelkasten i Zettel's Traum Arno Schmidta z Szekspirem w tle

Arno Schmidt jest autorem powieści Zettel's Traum. Tytuł nawiązuje do postaci Nicka Bottoma, postaci szekspirowskiej komedii Sen Nocy Letniej, a dokładnie do niemieckiego tłumaczenia jego imienia i nazwiska, które przybrały postać Niklaus Zettel.

Mamy więc ciąg połączeń: Nick Bottom -> Niklaus Zettel -> Zettel's Traum.

W polskim tłumaczeniu Bottom to Spodek - co w kontekście tego, o czym tutaj piszę nie ma sensu. Istotniejszy jest jednak jego zawód - jest bowiem tkaczem. (Chyba, że termin spodek pojawia się w tkactwie?)

Jednak w przypadku niemieckiego tłumaczenia ma to znacznie, ponieważ Zettel tłumaczy się nie tylko jako kawałek papieru, lecz również jako osnowę (zob. chociażby: Yi 2016), a więc - jak podaje słownik języka polskiego - „układ nitek biegnący wzdłuż tkaniny” lub „przędza przeznaczona na te nitki”.

Pasuje to więc do zawodu i nazwiska szekspirowskiego Bottoma/Zettela.

Warto jednak zwrócić uwagę, że osnowa ma także metaforyczne znacznie - zwłaszcza w odniesieniu do opowieści, czy dokładniej - literatury.

Osnowa w tym przypadku to sytuacja przedstawiona w utworze, na tle której rozgrywa się akcja. Osnowa to podstawa fabularna utworu - coś, na czym fabuła się opiera i z czego wynika.

Nie bez powodu też w odniesieniu do tekstu używamy chociażby terminu wątku czy kanwy.

Metaforyki włókienniczej w literaturoznawstwie bowiem nie brakuje. Wystarczy wspomnieć jeszcze przedstawianie tekstu jako tekstury czy tkaniny (zob. Barthes 1975: 64; Barthes 1997: 92), w którym przeplatają się różne wątki fabularne, które można ciągnąć, a tym samym tkać i snuć opowieści.

Ale co to może - a raczej ma - wspólnego z metodą Zettelkasten?

Otóż Zettel, jako osnowa i notatka, stanowi podstawę czegoś, z czego wynika coś większego, z czego snujemy większą opowieść, bez względu na to, czy to będzie tekst (tekstura, tkanina) fabularny czy naukowy.

Zatem notatkarz (osoba pisząca notatki) gromadzi notatki niczym nitki, wątki, prowadzi je, przelata, tka z nich tekst-tkaninę, z którego wynika coś większego niż z pojedynczej notatki.

Tworzy też z nich sieć. Nie bez powodu w teorii literatury obecna jest także metaforyka odwołująca się do pajęczej sieci i figury pająka (zob. Burzyńska 2007: 409, 411, 426). To jednak potraktujmy tutaj jako dodatek na marginesie.

Ponadto powieść Schmidta powstała z ponad 120 tysięcy notatek, zapisanych na skrawkach papieru (a więc Zettel). Ponoć autor trzymał je w drewnianych pudłach (Yin 2016). Odwołuje się to więc do Zettelkasten nie na poziomie wyrazu Zettel, także na poziomie procesu powstawania, czyli tworzenia notatek.

He compiled roughly a hundred and twenty thousand scraps of paper, or Zettel, in shallow wooden boxes, which he spread out on his desk. […] After twenty-five thousand hours of knitting the pieces together, Schmidt handed the manuscript to his publisher in a large cardboard box tied with a curtain sash.
Yi E., A Great Translator Takes on One Final and Nearly Impossible Project, „The New Yorker”, 3.11.2016, https://www.newyorker.com/books/page-turner/a-great-translator-takes-on-one-final-and-nearly-impossible-project.

Archwium notatek Schmidta można znaleźć na stronie poświęconej jego osobie i twórczości.

Tworząc więc notatki metodą Zettelkasten i teksty na ich podstawie, jesteśmy jak tkacz, który dobiera wątki, nici i przeplatając je, tworzy tkaninę, która ma swój wzór i zastosowanie.

I co ciekawe, zauważa to też artysta Jan-Peter Sonntag, który w opisie swojego projektu artystycznego - prezentowanego w berlińskiej galerii Diskurs w 2018 roku - wspomina o tym wszystkim.

The German Zettel for a weaver means warp – in German: Kettfaden, Kette, Zettel or Werft. Christoph Martin Wieland had translated the name Nick Bottom in Shakespeare's Midsummer Night´s Dream into Niklaus Zettel in 1762 – „because it hath no bottom“ – no ground. The bottom is a weaver in its double sense – verknäult u/a-nd verzettelt like Arno Schmidt´s Dream – the first page is based on 50 of this; lost in translation. Zettelkästen – boxes with index cards are an artistic and scientific technique, too – to weave a net.
Sonntag J.-P., Jan-Peter E.R. SONNTAG Zettel´s Dream #1, b.d., https://www.discursus.info/exhibitions/jan-peter-e-r-sonntag-zettel-s-dream-1/, 18.05.2023.

17 maja 2023

Aktualna biblionetografia na temat Zettelkasten w języku polskim

Spędziłem trochę czasu, aby zrobić małą kwerendę na temat polskojęzycznych źródeł poświęconych metodzie Zettelkasten. Poza tym, że wiele tekstów powiela te same treści, w tym mity na temat Zettelkasten, to doszedłem do innego wniosku: właściwie nie ma porządnego opracowania sieciowego na temat nie tyle samej metody Luhmanna, co katalogowo-indeksowej metody notowania.

Na końcu tej listy znajdują się co prawda moje wpisy z Biblionetoteki, ale one nie dotyczą Zettelkasten wprost, tylko raczej w kontekście innych obserwacji. Myślę, że z czasem mógłbym zebrać inne informacje i napisać coś nowego, zwłaszcza w oparciu o źródła naukowe lub popularnonaukowe. Jednakże tutaj już muszę odwołać się do publikacji anglojęzycznych.

Zatem na marginesie powstaje pytanie: jak to jest, że tak ugrunotowana historycznie, posiadająca bogatą tradycję i wielki wpływ metoda notowania nie jest kompletnie opisana? Czy naprawdę brakuje dobrych i wyczerpujących materiałów na ten temat?

Muszę powtórzyć kwerendę, tym razem pod innym kątem i z większym naciskiem na źródła naukowe. Tutaj szukałem tylko publikacji, które mają charakter popularyzujący, są raczej wpisami blogowymi, poradnikowymi, drobnymi obserwacjami. Jednak i tak zadziwia to, jak bardzo powierzchowne i raczej przyczynkarskie są to teksty.

Postaram się też tę listę aktualizować. Możliwe, że nie do wszystkiego dotarłem, czy też coś pojawi się w przyszłości. Ponadto nie wszystkie wymienione poniżej teksty poruszają temat Zettelkasten na tyle wyczerpująco, że stanowią jakieś źródło wiedzy na ten temat. To jest wstępna kwerenda, zawierająca źródła, w których w ogóle pojawia się ten temat.

W przyszłości postaram się przygotować listę publikacji wartościowych, również z uwzględnieniem wybranych z poniższej listy, które zawierają wiele na temat Zettelkasten.

Jednakże, aby była jasność, poniżej znajdują się teksty, które można potraktować jako dobry początek. Póki co jednak jest tutaj wszystko, od tego, co warte naszej uwagi, do tego, co można przejrzeć i iść dalej. Niektóre teksty bowiem są na temat notowania, czy zarządzania wiedzą, a Zettelkasten wykorzystują jako nośne hasło.

Przyjmijmy więc, że to robocza lista…

  1. Agnes, Rób notatki jak ekspert — o książce “How to take smart notes”, 16.01.2021, https://nomadbynature.medium.com/r%C3%B3b-notatki-jak-ekspert-o-ksi%C4%85%C5%BCce-how-to-take-smart-notes-757e762232bf.
  2. bobiko, Zettelkasten – moja wersja, 22.01.2021, https://bobiko.blog/2021/01/zettelkasten/, 15.05.2023.
  3. Brzoskniewicz B., Czy warto rozwijać swoje mocne strony (talenty)?, 9.08.2022, https://barbarabrzoskniewicz.pl/czy-warto-rozwijac-swoje-mocne-strony/.
  4. Dołżycka-Uchto N., Jak mądrze organizować wiedzę? Metoda dla blogerów, biznesów kreatywnych i pracowników wiedzy, 5.07.2020, https://lifegeek.pl/zettelkasten/.
  5. Jendrzyca K., Praca bottom-up, czyli dlaczego pozbyłem się wielkiej listy niedowiezionych pomysłów i zacząłem robić notatki, 6.09.2021, https://krzysztof.io/bottom-up/, 15.05.2023.
  6. Junke M., Moja baza wiedzy – jakiej aplikacji używam? – Freelance Web Developer | Designer | Bloger, 27.01.2022, https://michaljunke.com/moja-baza-wiedzy/.
  7. Kacprowicz M., Modele zarządzania wiedzą i narzędzia, z których warto korzystać, 16.12.2021, https://sektor3-0.pl/blog/zarzadzaj-swoja-wiedza-oto-kilka-modeli-i-narzedzi-ktore-mozesz-wykorzystac/.
  8. Kadysz P., Zettelkasten – jak robić wartościowe notatki, 5.05.2020, https://pwlk.pl/zettelkasten/.
  9. Kozak D., Jak robić lepsze notatki - metoda Zettelkasten, 4.11.2020, https://www.jakrobicwiecej.pl/jak-robic-lepsze-notatki-metoda-zettelkasten/.
  10. Medanki, Metoda Zettelkasten, czyli Jak Robić Inteligentne Notatki, 1.04.2023, https://medanki.pl/zettelkasten/, 15.05.2023.
  11. Nomad by Nature, Jak zacząć swój Zettelkasten?, 16.09.2020, https://nomadbynature.xyz/jak-zaczac-swoj-zettelkasten, 15.05.2023.
  12. Nowakowska A., Metoda Zettelkasten, czyli jak być skutecznym mniejszym wysiłkiem, 13.03.2023, https://zwierciadlo.pl/psychologia/532636,1,metoda-zettelkasten-czyli-jak-byc-skutecznym-mniejszym-wysilkiem.read, 15.05.2023.
  13. Paper Lovers, Jak robić notatki?, 22.11.2020, https://paperlovers.pl/jak-robic-notatki/.
  14. ———, Zettelkasten z bliska — o katalogowanych notatkach, 21.02.2021, https://paperlovers.pl/zettelkasten-z-bliska-o-katalogowanych-notatkach/.
  15. Ruchniewicz K., Metoda kartoteki, 4.06.2016, https://krzysztofruchniewicz.eu/metoda-kartoteki/.
  16. ———, Zettelkasten – kontener ISO pracy naukowej, 30.12.2017, https://krzysztofruchniewicz.eu/zettelkasten-kontener-iso-pracy-naukowej/.
  17. Wilk M., Metoda zettelkasten i hipertekstowa organizacja wiedzy, 13.07.2021, https://biblionetoteka.blogspot.com/2021/07/metoda-zettelkasten-i-hipertekstowa.html.
  18. ———, Moje podejście do metody Zettelkasten. Wzloty i upadki, 1.08.2021, https://biblionetoteka.blogspot.com/2021/08/moje-podejscie-do-metody-zettelkasten.html.
  19. ———, Notatki indeksowe Umberto Eco i metoda zettelkasten Niklasa Luhmanna, 13.08.2021, https://biblionetoteka.blogspot.com/2021/08/notatki-indeksowe-umberto-eco-i-metoda.html.
  20. ———, Co łączy metodę zettelkasten Niklasa Luhmanna z pojęciem gramatologii Jaquesa Derridy?, 26.08.2021, https://biblionetoteka.blogspot.com/2021/08/zettelkasten-a-gramatologia.html.
  21. ———, Co ma wspólnego system notatek zettelkasten Niklasa Luhmanna z metaforą kłącza Gillesa Deleuze’a i Feliksa Guattariego?, 7.09.2021, https://biblionetoteka.blogspot.com/2021/09/zettelkasten-i-metafora-klacza.html.
  22. ———, Jak wygląda mój dotychczasowy system notatek zettelkasten? Przykłady i wyjaśnienia, 20.09.2021, https://biblionetoteka.blogspot.com/2021/09/moj-system-zettelkasten.html.
  23. Jak prowadzić bazę ręcznych notatek Zettelkasten - moja propozycja, 2023, https://www.youtube.com/watch?v=1-8ZooaZJj4.

02 kwietnia 2023

Istota notowania - gromadzenie w jednym miejscu

Zastanawiając się nad istotą notowania, a także próbując zrozumieć moje podejście do gromadzenia notatek w Biblionetotece, doszedłem do prostego wniosku: istotą tego wszystkiego jest gromadzenie informacji (czy notatek) w jednym, wspólnym miejscu - zatem tworzenie szczególnego rodzaju kolekcji.

I co ciekawe jest to wspólna cecha dla jakiegokolwiek systemu czy metody, bez względu na to, czy chodzi o commonplace book czy Zettelkasten. Właściwie te dwie metody różni tylko forma. Pierwsza zbiera notatki w formie zwartej, kodeksowej. Druga w formie luźnej, karteczkowej. Cyfrowe formy również dążą do tego, aby określone informacje znajdowały się we wspólnym miejscu, np. katalogu, pliku, wygenerowanym zestawieniu informacji opatrzonych określonym tagiem itd.

Tym, co ma łączyć notatki, jest określona przez nas właściwość. I tutaj nie ma uniwersalnego przepisu. Można kolekcjonować notatki zgodnie z ogólną klasyfikacją dyscyplin, jak robi to Scott Scheper w swoim zbiorze Antinet, można gromadzić notatki w celu wykorzystania do określonego projektu, jak to sugeruje Tiago Forte w swoim modelu PARA. Można kolekcjonować notatki na dany temat, dotyczące określonej osoby, zjawiska, a może określonego medium. Kryterium to kwestia wyboru.

W Biblionetotece polega to na tym, że tworzę plik na określony temat, np. interesuje mnie stworzenie pixelowej gry surwiwalowej, tworzę więc odpowiedni plik, będący swoistym kontenerem dla informacji na ten temat. I tam po prostu dopisuję kolejno informacje, jakie tego dotyczą, np. jaki silnik gry mogę wybrać, jakie narzędzia do rysowania mogę wykorzystać, jakie są wskazówki dotyczące produkcji czy publikacji takiej gry. Nawet jeśli to są informacje, które mogę wykorzystać przy innych okazjach, to mogę potem do nich odnieść lub po prostu przekopiować.

20 września 2021

Jak wygląda mój dotychczasowy system notatek zettelkasten? Przykłady i wyjaśnienia

Postanowiłem, że pierwszą próbę napisania paru zdań na temat mojego zastosowania metody zettelkasten przygotuję po przekroczeniu 100 notatek. I oto jestem. Właściwie w chwili pisania tego wpisu mam już 116 notatek w swoim systemie.

Jeśli interesuje Cię proces zdobywania wiedzy i notowanie -- szczególnie metodą zettelkasten, a do tego chcesz poznać konkretne zastosowanie tej metody, koniecznie przeczytaj ten tekst.

Dzielę się w nim własnym doświadczeniem i zdradzam -- wydaje mi się, że dość sporo -- na temat tego, czego nauczyłem się do tej pory i jak obecnie pracuję przy użyciu metody zettelkasten i jej modyfikacji.



1. Pretekst

Zacznę od tego, że jakiś czas temu zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę dopiero uczę się tej metody -- w ciągu ostatnich dwóch miesiący wielokrotnie zmieniałem sposób robienia notatek. Wiem, że jeszcze wiele przede mną.

Dlatego niniejszy raport nie będzie nawet próbą wyczerpania tematu. Po prostu chciałem uchwycić pierwszy wyraźniejszy moment, w którym mój system notatek nabiera ciężkości i odsłania swoją mechanikę. Wydaje mi się, że dopiero teraz zaczynam rozumieć, co to znaczy nawigowanie po notatkach, myślenie notatkami, komunikowanie się z notatkami i tak dalej.

To bardzo ciekawa i zajmująca przygoda.

Wcześniej już przygotowywałem notatki ręczne, nie jest tak, że to dla mnie nowość -- w końcu chodziłem do szkoły, na studia, pisałem przy użyciu ołówka czy długopisu -- jednak chyba nigdy wcześniej nie sądziłem — czy też nie odczułem aż tak bardzo — aby to było coś, co może tak bardzo angażować -- samo w sobie, na poziomie organizacyjnym, a nie z jakiegoś powodu, np. nauki do egzaminu czy pracy nad pracą dyplomową.

Podobną metodę -- dokładnie metodę fiszkową -- stosowałem bowiem przy pisaniu pracy licencjackiej i magisterskiej. Zbierałem wtedy rozproszone informacje, pojawiające się w różnych dziełach literackich, które czytałem i analizowałem. Musiałem zbierać informacje w ten sposób, aby móc z łatwością do nich w dowolnym momencie powrócić, gdyby się okazało, że trzeba coś zweryfikować.

Ponadto moja przygoda z metodą zettelkasten łączy się z faktem, że na poważnie zacząłem 1) korzystać z menadżera bibliografii Zotero, który był wcześniej obecny w mojej pracy, ale podchodziłem do niego po macoszemu; oraz — jak już pisałem — 2) używać programu Obsidian jako osobistej wiki, a więc programu do Personal Information Management, a nie Personal Knowledge Management, do czego — moim zdaniem — Obsidian się nie nadaje (dlatego z niego nie korzystam w ten sposób).

To wszystko złożyło się na to, że notowanie wielu różnych przemyśleń i poźniejsza praca z nimi (z przemyśleniami, notatkami) stało się zajęciem bardziej interesującym, nierzadko podobnym do wykopalisk, w których pod warstwą kurzu i pyłu odkrywamy coś cennego, coś zapomnianego, coś, co trzeba odsłonić i podziwiać. Nie bez powodu zresztą coraz częściej o swoim podejściu do nauki myślę jako pewnego rodzaju archeologii myśli.


2. Dodatkowy kontekst

W ogóle ukułem sobie termin archeozofii na określenie namysłu nad tym, co ludzie kiedyś już wiedzieli [z43], ponieważ sądzę, że wiele idei zostało zapomnianych czy porzuconych.

Dlatego lubię czasem docierać do takich reliktów przeszłości i odkrywać, że pewne innowacyjne rozwiązania, jakie współcześnie się proponuje, wynikają z czegoś, o czym już myślano dekady czy nawet wieki temu. Wiedza bowiem nie jest zawieszona w próżni, a nie brakuje wizjonerów czy myślicieli, których odkrycia zostały zignorowane i zapomniane.

I jak na ironię mój niby wymyślony wyraz okazał się już wymyślony...

Problem więc w tym, że termin archeozofii (archeosophy) kilkadziesiąt late temu wymyślił już Tomasso Palamidessi, włoski ezoteryk, założyciel szkoły ezoterycznej Associazione Archeosofica. I z tego co zrozumiałem, dla niego archeozofia była nauką o przeszłej wiedzy, sięgającej początków czy podstawowych zasad [z43.1]. Dla mnie jednak to po prostu namysł nad tym, co ludzie kiedyś wiedzieli, a więc trochę taka filozoficzna historia idei (zresztą historia idei, jako odrębne pojęcie istnieje na opisanie dyscypliny badającej przemiany ludziej myśli).

Pojęcia wydają się tożsame, ja jednak nie mieszam w to ezoteryki.

Ponadto gest archeologa, odkopującego szczątki, wydaje mi się bardzo sugestywny, tym bardziej, że istnieje również dziedzina nazywana archeologia mediów|archeologią mediów. Pomyślałem więc o pewnego rodzaju pokrewnej postawie, ale bardziej abstrakcyjnej, wpisujacej się w archeologię informacji czy myśli.

Zatem przeglądając różne wyrazy, oddające to, co mam na myśli, pomyślałem, że archeozof, a więc filozof sięgający do tego, co było wcześniej, do dawnej myśli, byłby najlepszym określeniem. Co prawda sam archeolog powinien wystarczyć, głównie ze względu na odniesienie do logosu, ale ze względu na to, że jednak archeologiem jest ktoś, kto prowadzi wykopaliska i bada dzieje ludzkości na podstawie śladów materialnych, a logos nie jest materialny, to sprawa się pokomplikowała.

Podobnie zresztą miałem z kartografią, ponieważ dla mnie to nie tylko nauka o sporządzaniu map, ale rejestr notatek, czy właściwie kart z informacjami [L2].


3. Tekst właściwy

Wracając jednak do systemu notatek zettelkasten czy metody tak nazwanej, muszę jeszcze dodać, że wciąż uczę się tego, jak rozumiał to sam Niklas Luhmann i jak rozumieją to współcześni ludzie (nie brakuje sporów co do tego, jakie są zasady dotyczące tworzenia notatek, głównie w kontekście wielu narzędzi cyfrowych).

Używam tego terminu, choć nie mam pewności, czy tworzę notatki zgodnie z jakąkolwiek metodologią, którą można tak określić. Być może tworzę właśnie swój własny system. Używam tego terminu jako terminu pomocniczego, pozwalającego się zorientować co do określonego zbioru refleksji na temat notowania i zdobywania wiedzy.

Właściwie mógłbym też używać określenia 'metoda karteluszkowa' [z34], ponieważ notatki powstają i funkcjonują na karteluszkach, czyli niewielkich kawałkach papieru. Metoda zettelkasten jest również nazywana metodą kartoteki (Ruchniewicz 2016).

3.1. Początek rejestrowania

Rejestrować swoje notatki -- na potrzeby tego raportu w formie listy, a więc zapisując numer notatki, jaka pojawiła się w systemie -- zacząłem 11 sierpnia, mając włąściwie już kilkadziesiąt notatek w systemie. Skończyłem rejestrować notatki 31 sierpnia, a więc po 21 dniach w ogóle, a 11 dniach notowania, ponieważ nie codziennie pojawiały się nowe notatki. Pisząc tu o rejestrze mam na myśli zwykły spis notatek, które powstały w czasie, kiedy chciałem sprawdzić ile notatek tworzę.

Mała uwaga: moje przemyślenia, które tutaj zapisuję, dotyczą nie tylko tego konkretnego okresu, dotyczą całego dotychczasowego czasu, który poświęciłem na robienie notatek metodą zettelkasten. Wskazany okres jest jedynie punktem odniesienia i pewną miarą, pozwalającą określić, ile i jak tworzyłem notatki.

Ponadto dzięki temu mogłem sobie przypomnieć chociażby to, że dzień wcześniej stworzyłem notatkę [z6cc], która jest gdzieś w środku całości, a jej odnalezienie wymagałoby przeszukanie niemal całego zbioru, jeśli akurat nie pamiętałbym jej treści. Nie jest bowiem łatwo zapamiętać ciąg cyfr składających się na adres notagraficzny (o tym poniżej). Jednakże rzadko jest tak, że staram sobie przypomnieć "notatkę z wczoraj", po prostu raczej wiem, czego dotyczy notatka i trafiam tam inną drogą.

W tym czasie -- czyli od 11 do 31 sierpnia 2021 -- stworzyłem 51 notatek. Nie uwzględniam notatek indeksowych (tych obecnie mam 73), a więc kart z hasłami czy nazwiskami, ponieważ one funkcjonują zupełnie inaczej. W trakcie przygotowania notatek stwierdziłem bowiem, że posiadanie osobnego indeksu rzeczowego i osobowego będzie dobrym pomysłem. I przyznaję, wielokrotnie dzięki temu udało mi się szybciej odnaleźć to, co chciałem, ponieważ pamiętałem termin, hasło lub nazwisko, a nie identyfikator notatki.

Średnio więc w tym czasie tworzyłem 4,63 notatki dziennie -- uwzględniam tylko dni, w których wprowadzałem notatkę w systemie, nie biorę pod uwage notatek tymczasowych, które wymagają jeszcze przepracowania i wprowadzenia do systemu. Przepracowanie polega tu na przepisaniu jej w zwięzłej formie na odpowiedniej karcie (zdarza mi się, że w pierwszej kolejności notuję na byle czym i bardzo niewyraźnie) oraz nadaniu identyfikatora.

W tym czasie stworzyłem więc następujące notatki:

Data Identyfikator
11 sierpnia 2021 z20.1c.1; z20.1c.1b; z20.1c.1c; z20.1c.2
13 sierpnia 2021 z29; z22a; z22b
16 sierpnia 2021 z20.1d; z4.1; z4.1b; z4.1c
17 sierpnia 2021 z8b; z15b; z15ba; z15c; z30; z30b; z30ba; z30c; z31; z31.1
18 sierpnia 2021 z23/2b
19 sierpnia 2021 z32; z21b; z25c; z33
25 sierpnia 2021 z24b; z34; z34.1; z34.1b; z35; z36; z37; z38; z31.2
27 sierpnia 2021 z6c; z6cb; z6cc; z6c1; L5
29 sierpnia 2021 z39; z39b
30 sierpnia 2021 z33b, z23/2c; z40; z23/2e; z23/2eb; z23/2ec; z23/2f
31 sierpnia 2021 z16.1; z16.1b

Najwięcej notatek jednego dnia w tym okresie pojawiło się w moim systemie 16 sierpnia, a najmniej 18 sierpnia. Nie ma tu jakiejś zasady, nie ma też regularności, ale to nie na tym polega.

Poza tym to, że jakaś notatka pojawia się w systemie w danym dniu, nie oznacza, że dana myśl przyszła mi do głowy akurat w tym czasie. To oznacza, że wtedy przepracowałem daną notatkę i dodałem ją do systemu. Dlatego wystarczy, że w ciągu tygodnia stworzę 10 notatek tymczasowych, a w weekend siądę i wszystkie wprowadzę do systemu. Na przykład notatka [z31.1], którą dodałem do systemu 17 sierpnia, tak naprawdę powstała 30 lipca (co mogę odczytać po zapisywanej dacie). Jak widać, tyle czasu zajęło mi (ponad dwa tygodnie!), aby się nią zająć i dodać ją do systemu.

Nierzadko też podczas wprowadzania notatek tymczasowych do systemu powstają kolejne notatki, ponieważ akurat pomyślę o czymś szerzej, może przypomnę sobie coś, o czym nie pomyślałem w chwili tworzenia notatki, a może po dowiedzeniu się czegoś nowego w tym czasie, mogę rozszerzyć daną myśl i tak dalej. Cały proces bywa nieprzewidywalny i zaskakujący, ale jest za to bardzo odświeżający i ekscytujący.

Wydawać by się mogło, że to czasochłonne i szkoda czasu na to wszystko. Tylko wobec tego trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy nie szkoda nam czasu na myślenie i zapamiętywanie informacji? Poza tym, nie chodzi o to, by spisywać wszystko i za każdym razem. Choć może to wydawać się czasochłonne, to w perspektywie długoterminowej, jest to znaczna oszczędność czasu czy -- tak naprawdę -- inwestycja w czasie [por. z11].

3.2. Notagrafia, czyli adres notagraficzny

Każda notatka stworzona w mojej wersji systemu zettelkasten otrzymuje identyfikator.

Chcąc zróżnicować notatki powstałe ręcznie w takiej formie od innych notatek, które także mają swoje identyfikatory, np. w Obsidianie czy w Zotero, nie nadawałem notatkom tylko numeru porządkowego, czyli kolejno: 1, 2, 3..., 23, 24, 25 i tak dalej. Przed każdym numerem notatka ma małą literę 'z', abym wiedział, że to notatka z systemu zettelkasten.

Dlatego mogę mieć dwie notatki o tym samym numerze, ale innym identyfikatorze. Od jakiegoś czasu staram się, aby notatki z różnych systemów się ze sobą komunikowały w sposób zrozumiały. W związku z tym notatka [z6], mówiąca o tym, że notowanie to myślenie, łączy sie z notatką [o6], która dotyczy podobnego zagadnienia, choć powstała wcześniej i zawiera nieco inne informacje. Nie chciałem ani naruszać struktury, ani zmieniać i tworzyć nowej notatki, która by je połączyła.

Jednakże fakt, że mają ten sam numer nie jest przypadkowy. Tam, gdzie mogę (nie zawsze jest to możliwe), staram się o tym pamiętać, aby łatwiej odnajdywać relacje miedzy notatkami ręcznymi (dla mnie ważniejszymi) i notatkami cyfrowymi, które powstały na samym początku, kiedy jeszcze traktowałem je jako mój PKM a nie PIM.

Dlatego niektóre notatki w Obsidianie mają identyfikatory, inne ich nie mają. W samym Obsidianie nie potrzebuję identyfikatorów, ponieważ wystarczą nazwy plików i wikilinki. Relacje są dynamiczne, mogę jest również dostrzeć w widoku grafu czy w panelu z linkami.




Chcąc jednak przywołać notatkę z Obsidiana w systemie zettelkasten przyda się zwięzły i stały identyfikator, ponieważ: 1) nazwa pliku jest za długa; 2) nazwa pliku może z czasem się zmienić.

Zresztą, w pewnym momencie nawet zastanawiałem się, jak monitorować przepływ notatek i ich relacje w różnych systemach notatek. Myślałem nawet o pewnym rejestrze notatek na wzór rejestru publikacji, takim jak w Zotero. Dzięki temu miałbym podgląd na wszystkie adresy notagraficzne w ogóle.

To był jeszcze czas, gdy chciałem tworzyć zbiory notatek zarówno ręcznych, jak i cyfrowych na tych samych zasadach. Dopiero rozstrzygnięcie, że podstawowym rodzajem notatek, w których gromadzę ważne informacje i które wykorzystuję do myślenia, są notatki ręczne, pozwoliło mi na rozwiązanie tego problemu.

W PKM każda notatka musi być zidentyfikowana, z kolei w PIM niekoniecznie. Dlatego w Obsidianie identyfikuję tylko te notatki, do których odnośniki pojawiają się w moim systemie zettelkasten.

3.3. Struktura karty z notatką

Każda notatka poza swoją treścią posiada określoną strukturę.

3.3.1. Identyfikator

Na początku identyfikator notatki zapisywałem w lewym górnym rogu karty formatu A6.

Notabene format A6 zapożyczyłem z oryginalnej metody zettelkasten, ponieważ na takich notował sam Luhmann, a dokładniej na kartach formatu DIN-A6, czyli 105mm na 148mm (4.13 × 5.83 inches) [Luhmann b.d.: bn2; Scheper 2021.07.28, odc. 190; Wilk 2021.08.26].

Następnie w prawym górnym rogu zapisywałem dodatkowo identyfikator pomocniczy, czyli datę z czasem powstania notatki, zgodnie ze standardem ISO 8601 w formacie podstawowym daty kalendarzowej oraz zapisu czasu zegara 24-godzinnego, a więc w formacie: RRRMMDDGGMM (YYYYMMDDHHMM), a więc ROKMIESIĄCDZIEŃGODZINAMINUTA, czyli np. 202109071615.





Dodatkowy identyfikator ma mi tylko pomóc określić, kiedy mogłem spisać daną myśl, dzięki czemu czasem łatwiej odszukać w pamięci kontekst (mogłem czegoś słuchać lub coś oglądać w tym czasie), a także określić kolejność pojawiających się myśli. Nie jest to dla mnie identyfikator podstawowy, który stanowi podstawę do połączenia notatek. Taki numer jest moim zdaniem za długi na to, aby być linkiem.

Łatwiej jest bowiem zapisać dla przykładu [z16] -- notatka mówiąca o tym, że zettelkasten to zewnętrzna pamięć -- niż 202107111952. Już nawet łatwiej mi zapisać nieco rozbudowane identyfikatory, takie jak [z20.1c.1b] -- notatka mówiąca o tym, że tworzenie połączeń między notatkami jest porównywalne z procesem plastyczności synaptycznej -- niż identyfikator z datą i czasem powstania.

Ponadto identyfikator [z20.1c.1b] pozwala mi rozpoznać, że jest to kontynuacja notatki [z20.1c.1], która z kolei wynika z notatki [z20.1c], będącej kontynuacją notatki [z20.1b], kontynuującej notatkę [z20.1], która z kolei wynika z notatki [z20].

Chcąc przedstawić to hierarchicznie, stworzylibyśmy następujące drzewo (dodam jeszcze sąsiadujące notatki dla szerszego spojrzenia):

[...]
[z19]
|---[z19b]
[z20]
|---[z20.1]
    |---[z20.1b]
    |---[z20.1c]
        |---[z20.1c.1]
        |---[z20.1c.1b]
        |---[z20.1c.1c]
            |---[z20.1c.2]
    |---[z20.1d]
        |---[z20.1d1]
[z21]
|---[z21b]
[z22]
[...]
	

Jak pewnie zauważyliście, powyżej mam notatkę [z20.1d1], której zapis jest inny od tego przy np. notatce [z20.1c.1], to znaczy w pierwszym przypadku między literą a cyfrą nie ma kropki, w drugim przypadku kropka jest. To nie jest błąd. Otóż z czasem doszedłem do wniosku, że kropka nie jest konieczna pomiędzy znakami, które należą do różnych porządków: alfabetycznego lub numerycznego. Kropka między '20' i '1' jest konieczna, bo w przeciwnym razie otrzymałbym '201', a tego chcę uniknąć. Z kolei kropka między '1' i 'd' nie jest konieczna, bo czy zapiszę to '1d.1' czy '1d1', to jest bez znacznia, a i tak jest to czytelne. Ponadto mam też notatki, w których używałem ukośnika, np. [z11/2], którego obenie nie stosuję, ponieważ powodował problem w przypadku nazw plików, w których nie można używać tego rodzaju znaku. Na szczęście to nie jest wielki problem.

Inny przykład -- bardziej abstrakcyjny, ponieważ nie mam jeszcze tak rozbudowanej struktury:


[...]
[z15]
[z16]
|---[z16b]
|---[z16c]
    |---[z16c1]
        |---[z16c1b]
        |---[z16c1c]
        |---[z16c1d]
            |---[z16c1db]
            |---[z16c1d1]
                |---[z16c1d1b]
        |---[z16c1e]
    |---[z16c2]
|---[z16.1]
    |---[z16.1b]
    |---[z16.1c]
|---[z16.2]
    |---[z16.2b]
        |---[z16.2bb]
        |---[z16.2b1]
            |---[z16.2b1b]
            |---[z16.2b1c]
        |---[z16.2b2]
        |---[z16.2b3]
    |---[z16.2c]
        |---[z16.2c1]
|---[z16.3]
[z17]
[...]

W powyższym przykładzie mamy bardzo rozbudowaną i wielostopniową strukturę. Wątpię, bym kiedykolwiek tworzył takie gniazda. Przykładowa notatka [z16c1d1b] ma aż 6 poziomów: [z16][c][1][d][1][b], to bardzo dużo i w wielu sytuacjach może okazać się problematyczne. Podaję to jednak jako eksperymentalną wizualizację.

To, że jakaś notatka kontynuuje poprzednią (np. [z0b; z0.2c], lub wynika z niej (np. [z0.2; z0.3], zależy od stopnia pokrewieństwa myśli. Z pewnością jeszcze do tego kiedyś powrócę, ponieważ to również interesujący i ważny temat, a u mnie zmienił się i ciągle zmienia. W rejestrowanym okresie pojawiły się na przykład takie twory jak [z15ba] czy [z6cc]. Jak przyjdzie więc odpowiednia pora, to również to opiszę.

3.3.2. Etykieta

Poza identyfikatorami w notatce zapisuję czasem, wówczas kiedy jest to dla mnie istotne, etykietę (tag) notatek, która pozwala mi zgromadzić notatki, które w pewnym sensie się ze sobą łączą, ale nie bezpośrednio. Na przykład tag #myślenie_pismem to etykieta (a zarazem osobna karta indeksowa), na której zapisuję identyfikatory notatek, które w jakimś stopniu dotyczą tego zagadnienia.



Same notatki nie muszą się ze sobą łaczyć. Nie chodzi też o to, by je na siłę łączyć. Łączy je bowiem pewien namysł, a tym namysłem jest właśnie związek myśli i pisma i zagadnienie myślenia pismem. Łączy je też ta notatka indeksowa, zatem są ze sobą skomunikowane, tak czy inaczej.

Na początku myślałem o tym, by jako etykiet używać dużych kategorii, na przykład #notowanie, ale z czasem doszedłem do wniosku, że to doprowadzi do tego, że zgromadzę pod tą etykietą zbyt dużo notatek i nie będzie to dla mnie przydatne. Tym bardziej, że notatek na temat notowania mam już sporo. Po co mi więc karta indeksowa ze spisem 20 czy 30 notatek?

W związku z tym, pomimo tego, że posiadam taką kartę indeksową, z pewnością w przyszłości doprecyzuję poszczególne grupy notatek i stworzę bardziej czytelne indeksy.




Dlatego obecnie wolę stosować -- jeśli w ogóle stosuję, bo robię to naprawdę rzadko, ponieważ poruszam się poprzez same notatki, wewnętrznie, nie zewnętrznie poporzez hasła czy słowa kluczowe -- etykiety, które pozwalają mi uchwycić jakieś konkretne zagadnienie, a nie całą kategorię.

Dlatego też jeśli tworzę trzecią notatkę na temat tego, jakie są mity na temat metody zettelkasten, to zamiast zapisywać te notatki pod etykietą #zettelkasten, zapisałbym je raczej pod etykietą #mity_zettelkasten, a tę z kolei mógłbym umieścić pod etykietą główną.

Wyglądałoby to więc trochę jak tworzenie spokrewnionych etykiet, czy też tagów drugiego rzędu. W Obsidianie można to łatwo osiągnąć zapisując po prostu: #zettelkasten/mity_zettelkasten, czy nawet #zettelkasten/mity (w efekcie teraz mam aż ty etykiety dotyczące tego samego, ale w Obsidianie nie stosuję za bardzo etykiet, mam więc nadzieję, że się nie pogubię).

3.3.3. Węzeł

Dana kategoria z kolei znajduje się na osobnej karcie -- notatce węzłowej. O niej samej mógłbym sporo napisać, tutaj tylko wspomnę, że to notatka gromadząca informacje o innych notatkach. Czasem rozpisuję sobie takie węzły w formie grafu na osobnej karcie formatu A4, dodając informacje na temat typu relacji. Tego rodzaju notatki znajdują się w osobnym zbiorze i stanowią dla mnie swego rodzaju mapy myśli (jeśli ktoś bardzo chce, to można je określić modnym w społeczności Obsidiana terminem MOC, czyli Maps of Content).

Na samym początku notatki węzłowe powstawały tak, jak wszystkie inne notatki, czyli na kartce formatu A6, z identyfikatorem i tak dalej. Dodatkowo nawet umieszczałem znak 'x', symbolizujący węzeł, czy też splot. Dlatego w swojej kartotece mam notatkę [z10x] z hasłem NOTOWANIE, zawierającą cztery adresy notagraficzne, po czym stworzyłem jednak kartę indeksową #notowanie -- umieściłem w [z10x] stosowny odnośnik -- w której mam już 18 adresów notagraficzny, z dopiskami precyzującymi czego niektóre notatki dotyczą, np. notowanie i myślenie, notowanie i pamięć, notowanie ręczne a notowanie cyfrowe.



W związku z tym, że taka karta indeksowa znajduje się w osobnym zbiorze, dostęp do niej jest wygodniejszy, a nawigowanie po notatkach sprawniejsze. Karty indeksowe nie są rozsiane po całym zbiorze.

Zagadnienie węzła łączy się z zagadnieniem gniazda i mapy, o których piszę dalej.

3.3.4. Odwołania, czyli linki

Na początku w ogóle określiłem sobie, że w notatkach będę miał dwa rodzaje linków: inlinki i outlinki. Inlinki to miały być linki wchodzące, dośrodkowe (in link), czyli adresy notagraficzne, które prowadzą do danej notatki -- na wzór backlinks w Obsidnianie. Outlinki to miały być linki wychodzące, odśrodkowe (out link), czyli adresy notagraficzne, do których prowadzi dana notatka -- na wzór outgoing links w Obsidianie.

Te pierwsze miałem zapisywać u góry karty, a te drugie na dole, dzięki czemu miałbym też wizualnie jasność, które i gdzie prowadzą. Symulowałoby to trochę pewną kolejność, jaką stosuje się w przypadku tekstu -- piszemy i czytamy (w naszej kulturze) z góry na dół i od lewej do prawej. To byłaby też jakaś symulacja hierarchii.





Dzięki temu na przykład notatka [z6b] u góry ma adresy: [z6b.1], [z6c] oraz jeden adres bibliograficzny [Wilk 2021.08.16], a na dole ma adresy: [z6], [oSg1]. Ponadto wymyśliłem sobie, że będę przy adresach dodawał strzałki lub nawiasy ostrokątne, pomagające mi zrozumieć, co do czego prowadzi.

Obecnie mam różne zapisy, dlatego we wspomnianej notatce [z6b] pierwszy odnośnik to [z6b.1>], a trzeci [>z6], co należy rozumieć, że notatka [z6b.1] prowadzi do [z6b], z kolei ta prowadzi do [z6].

Zatem jeszcze raz, przykładowa kolejność wyglada tak: [z6b.1] -> [z6b] -> [z6].

Z czasem jednak zrezygnowałem z takich oznaczeń, ponieważ wydały mi się komplikujące życie -- za dużo pisania, niepotrzebne pamiętanie o kierunkach. Do tego na początku sam nie mogłem zdecydować, czy zapis powinien wyglądać tak: [>z6] czy tak: [z6>], a może tak: [z6<].





Ostatecznie postawiłem więc na nieco inne, bardziej intuicyjne rozwiązanie (intuicja to jedno z kluczowych zagadnień w przypadku notowania). Strzałek za to używam, ale w innym celu.

Obecnie u góry zapisuję adresy notatek, które prowadzą do danej notatki, zapisuję je bez strzałek czy nawiasów ostrokątnych. Samo ich umiejscowienie tam jest czytelne. Wiem, że to są adresy notatek, które wspominają tę notatkę, którą akurat mam przed sobą.

Z kolei jeśli dana notatka prowadzi do innych notatek, to z pewnością jest to wspomniane w treści, nie muszę więc powtarzać adresów na dole. Z kolei jeśli w tekście nie ma wzmianki na temat notatki, do której chcę odwołać, a chcę to zrobić, to po prostu zapisuję takie odwołanie, dodając przy tym opis, dlaczego akurat odwołuję dalej, aby zrozumieć, co znajdę w następnej notatce.

Czasem jest to kontynuacja myśli -- kartka formatu A6 czasem nie jest wystarczajca -- jakieś pytanie, jakiś kontrapunkt -- w każdym jednak przypadku zapisuję krótko, dlaczego akurat odwołuję dalej.

Na przykład w notatce [z28] -- na temat "myślenia papierem", pomimo wykorzystywania technologii cyfrowych -- zapisałem na dole: "czytaj dalej na z28b". Zasadniczo to zrozumiałe, ponieważ litera 'b' sugeruje, że to ciąg dalszy -- co jest zrozumiałe jednak na poziomie notatki [z28b] -- a dzięki temu dopiskowi w [z28], na co miałem miejsce na karcie, wiem, że po więcej informacji powinienem przejść do kolejnej notatki, czyli [z28b].

Innym przykładem może być notatka [z23/2d], mówiąca o tym, że choć notowanie ręczne wydaje się bardziej czasochłonne, ma wymierne korzyści, co łączy się z tym, co pisałem w notatce [z11] na temat długoterminowego zysku z inwestycji w takie działanie. Dlatego w [z23/2d] napisałem "korzyście, czy też zysk - zobacz notatkę z11".



Ponadto obecnie identyfikator notatki zapisuję na środku karty, a nie w lewym górnym rogu. Stworzyłem sobie nawet mały kartonowy szablon, który pozwala mi odrysować bardzo szybko i sprawnie linie, dzięki którym mam od razu wyznaczone miejsce dla adresów wchodzących, identyfiatora notatki, identyfikatora dodatkowego i etykiety. Dzięki temu też poszczególne elementy wyróżniają się od treści notatki, co dla mnie jest bardzo czytelne.

Często też stosuję kolory. To znaczy mam długopisy: czarny, niebieski, zielony, czerwony - dokładnie to cienkopisy marki Pilot. Mam też czarny flamaster i pomarańczowy zakreślacz marki Zebra. (Na marginesie dodam, że obie marki -- wbrew swojsko brzmiącym nazwom -- nie są polskie, tylko japońskie.) Dzięki temu, jeśli chcę wyróżnić jakiś fragment, albo dopisać identyfikator, ale jest mało miejsca i obawiam sie, że między wyrazami zapisanymi czarnym długopisem kolejny czarny element będzie nieczytelny, to dla kontrastu stosuję czerwony długopis, wtedy wszystko jest dla mnie czytelne.




Zresztą, specjalnie kupiłem te cienkopisy po to, aby prowadzić nieco wyraźniejsze notatki. Dzięki temu mogę pisać nieco ciaśniej, nierzadko bardzo drobnymi literami, i wszystko jest czytelne. Do tego naprawdę dobrze prowadzi się te pisaki i używanie ich nie spowalnia wcale mojego procesu przygotowania notatki.






3.3.4.1. Linkowanie intencjonalne i twarde, nie automatyczne

Połączenia między notatkami również muszą spełniać pewne kryteria, dzięki którym nie stworzymy struktury, która nas przytłoczy. Łączenie wszystkiego ze wszystkim to oczywiście zły pomysł. Nawet łączenie notatki z możliwie jak największą liczbą innych podobnych notatek nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Siła notatek, zwłaszcza tych wykonanych metodą zettelkasten, leży w linkowaniu i kojarzeniu ze sobą informacji, a nie w liczbie notatek [z20]. Dlatego uważam, że wystarczy jeden dobry link i da się odnaleźć odpowiednią notatkę, nawet odległą [z20], a także przeprowadzić owocny proces myślowy. A im bardziej przemyślane połączenie na wejściu, czyli podczas tworzenia notatki, tym łatwiejsze działanie na wyjściu, czyli podczas szukania notatki.

NIe oznacza to jednak, aby unikać polegania na skojarzeniach czy intuicji. Jeśli uważamy, że coś się z czymś łączy, warto to odnotować, ponieważ bardzo możliwe, że później, chcąc sobie to przypomnieć, będziemy poruszać się tą samą drogą skojarzeń.

W ogólnym rozrachunku jednak połączenia między notatkami powinny być intencjonalne, a nie automatyczne [z20.1d1], ponieważ chcemy zapamiętać tę relację, a nie zapamiętamy jej, jeśli sami jej nie wskazaliśmy. Dlatego notatki cyfrowe są obarczone pewnym ryzykiem w przypadku bezwiednego i niemal natychmiastowego łączenia i kojarzenia notatek, choć także mają swoje przewagi nad notatkami ręcznymi, chociażby w przypadku indeksowania czy przeszukiwania notatek.

Świadome tworzenie połączeń między notatkami odpowiada jednak procesowi zapamiętywania, czyli tworzeniu czy wzmacnianiu połączeń nerwowych w naszym mózgu [z20.1c; temp29; Kossut 2016; 2017]. Warto więc zadbać o to, aby nasz umysł mógł zarejestrować taką relację. Bo choć -- jak to jest teraz modne -- ktoś może tworzyć swój "drugi mózg", to ryzykuje zwolnieniem swojego pierwszego mózgu, a to jednak ten pierwszy jest najważniejszy i bez niego na nic zda się jego cyfrowy odpowiednik [temp25; temp25b; por. Scheper 2021.07.31, odc. 194: 9:30].

Scott Scheper -- i tutaj akurat się z nim zgadzam -- mówi za Johannesem Schmidtem o linkach selektywnych (selective links) [z20.1d; por. Scheper 2021.08.15, odc. 208: 8:50; Scheper 2021.08.18, odc. 211: 7:01; Schmidt 2016: 309]. Schmidt właściwie pisał o relacjach selektywnych, to znaczy relacjach, które są przez nas starannie dobrane.

A Second Brain is NOT About Relations Between Notes... It's About a Specific Type of Relations, The Daily Scott Scheper ↗

Z kolei twarde linki oznaczają połączenia o solidnych podstawach, a więc takie, które są pewne, zrozumiałe, jednoznaczne.

Jako ciekawostkę dodam, że w latach 80. XX wieku, powstawało wiele programów komputerowych do zarządzania informacją osobistą. Wśród nich znajdował się AskSam. I tak w programie telewizyjnym Personal Information Management (Nichols 1989) M.H. McKinney, prezes AskSam Systems, mówił, że różnica pomiędzy programami AskSam i HyperCard polega na tym, że HyperCard ma tak zwane hard links, czy też static links, z kolei w AskSam każdy wyraz jest linkiem, to znaczy -- jak już sam to tłumaczę -- jest hipertekstowo aktywny (Nichols 1989: 13:58).



Różnica więc polega na tym, że twardy link to wybrany, wyselekcjonowany link i nie każdy element (w naszym przypadku notatka, myśl, zdanie, hasło) odwołuje gdzieś indziej. Są jednak takie systemy hipertekstowe, gdzie każdy element prowadzi dalej i pozwala na wyświetlanie danych powiązanych z danym elementem. Pytanie tylko, jaki wynik wówczas otrzymujemy.

Nas -- w przypadku systemu zettelkasten -- interesują linki twarde i wyselekcjonowane.

3.4. Notateka, czyli zbiór notatek

Jak na wzór bibliografii stworzyłem notagrafię, czyli adres notatki, tak na wzór biblioteki stworzyłem notatekę, czyli zbiór notatek. Można by ją nazwać jeszcze kartoteką, czyli zbiorem kart z notatkami. Wówczas rejestrem tych kart byłaby kartografia. [L2]

Obecnie mam małą przegródkę i pudełko.

Właściwie ta przegródka to jeden z elementów zestawu metalowych przyborników (organizerów) biurkowych, ale świetnie nadający się na przechowywanie małej liczby notatek i kartek. Aktualnie mieści się tam wszystko, co do tej pory zgromadziłem. Do tego jest to niewielkich rozmiarów i jest przenośne, więc sprawdza się wyśmienicie.










Jeśli jednak kolekcja się rozrośnie, z częścią notatek przeniosę się do kartonowego pudełka, w którym aktualnie trzymam czyste, gotowe do zapisania bloki z gładkimi kartkami formatu A6. Używam kartek o gramaturze 80g, choć zastanawiałem się, czy to dobry pomysł. Jednakże mam sporo tych bloków, bo to zwykłe notesy z klejonym grzbietem, które kiedyś zamówiłem, więc chce je wykorzystać. Być może jak mi się skończą, to zastanowię się nad zmianą gramatury papieru.

Idąc więc dalej, jeśli przygotowuję notatkę, to spisuję ją, a następnie odrywam kartkę z bloku i umieszczam we właściwym miejscu. Nierzadko tworząc notatki tymczasowe nie odrywam kartek od razu, nie ma to jednak większego znaczenia.

Nie mam też jednego zbioru notatek. To znaczy mam notatki tymczasowe, mam notatki stałe, mam notatki indeksowe. Notatki tymczasowe od stałych oddzielam kartonowymi kartami większych rozmiarów. Karty indeksowe z kolei są posegregowanie alfabetycznie, w związku z tym każda litera ma swoją osobną przegródkę-kartę z literą -- ta karta segregująca ma większą gramaturę (ok. 120g), przez co lepiej się nawiguje po całym zbiorze.

Tak naprawdę całość przypomina dobrze znany kartkowy katalog biblioteczny. Pod tym względem nie ma tu niczego nadzwyczajnego. Sądze, że to sprawdzony i bardzo dobry sposób na organizację tego rodzaju obiektów. Warto więc inspirować się tym, co już ktoś wymyślił. Dla mnie kartkowy katalog biblioteczny to dobre narzędzie.

3.5. Nawigowanie po notatkach

Nawigowanie po notatkach, czy nawigacja poprzez notatki, to bardzo prosta sprawa. Wystarczy tylko przestrzegać kilku zasad, do których należy przede wszystkim bezwzględne umieszczanie odnośników zarówno na notatce, którą akurat piszemy i z której odwołujemy do innej, jak i na tej, do której odwołujemy. W środowisku hipertekstowym takie odnośniki nazywa się hiperłączami dwukierunkowymi (bidirectional links).

To bardzo istotne, ponieważ z każdego miejsca możemy dowiedzieć się tego, która notatka odwołuje do której. Zacząłem nawet robić to samo w przypadku publikacji i cytatów. To znaczy w Zotero -- jeśli cytuję jakiś tekst -- dodaję notatkę, w której zapisuję, w jakiej notatce cytuję ten tekst. Dzięki temu następnym razem, kiedy trafię na tę publikację, będę wiedział, że gdzieś o niej wspominam. I nie będzie to dla mnie tajemnicze gdzieś, zagubione w pamięci, wymagające przywołania mglistych szczegółów, tylko konkretne miejsce, posiadające swój dokładny adres. Wielokrotnie już dzięki temu miałem dostęp do szerszego kontekstu swoich myśli.



Dzięki temu mogę też monitorować przepływ cytowań. I przyznam, że to jest jedno z wyzwań, które wydaje mi się bardzo interesujące i warte większej uwagi. Z pewnością jeszcze do tego wrócę, jednakże dodam tylko tyle, że baza danych na temat cytowań pozwala nie tylko na prowadzenie bibliometrii i oceny punktowej pracy naukowej, ale również na lepszy obieg informacji naukowej. Dlatego podobają mi się takie narzędzia jak Citation Gecko, czy Research Rabbit. Dlatego uważam, że powinien istnieć globalny indeks na wzór katalogu WorldCat.



I tak, notatki odwołują jedne do drugich, a przy obecnym stanie mojego zbioru nie jest trudne ich odnajdywanie. Dlatego po jakimś czasie, kiedy kartoteka się rozrośnie, przygotuję kolejny raport. Ciekaw jestem, czy dojdę do 500 notatek i jak wówczas będę patrzył na swój system.

3.5.1. Przestrzeń

Z kolei dzięki temu, że moje notatki to karty formatu A6, to w razie potrzeby mogę je rozłożyć na biurku i spojrzeć na wybrane zbiory jednym rzutem oka -- to jest dla mnie wyraźna przewaga nad notatkami cyfrowymi. Powierzchnia biurka jest zdecydowanie większa od rozmiarów mojego 13-calowego ekranu. Dlatego wyświetlenie kilkunastu notatek obok siebie byłoby trudne, choć pewnie możliwe (przy zmniejszeniu okien, ale przy jednoczesnej zmianie rozmiaru tekstu).




Dlatego też nieraz wyświetlałem notatki nie w Obsidianie, który sztywno określa umieszczenie poszczególnych paneli z notatkami -- wówczas otrzymujemy kafelkowy widok notatek -- ale w TextEditorze, czyli moim systemowym edytorze tekstu, który otwiera poszczególne pliki w osobnych oknach, dzięki czemu mogłem wyświetlić kilkanaście notatek, dostosować rozmiary okien i nawet ponakładać niektóre z nich, jeśli akurat miałem na to ochotę.



Poza tym notatki ręczne mogę wyciągać i wkładać bez obawy, że się pomieszają. Mają swoje identyfikatory, więc dobrze wiem, gdzie ich miejsce. Rozkładając je, mogę grupować i już dostrzegać relacje pomiędzy nimi.

Z kolei fizyczne, a więc przestrzenne ogarnięcie notatek to zupełnie inne doświadczenie. Odczuwalny jest ich rozmiar, ciężar, zasięg. Mogę spojrzeć na nie od razu i wykorzystać. W tym czasie mogę np. notować dalej lub po prostu pisać tekst -- jak chociażby teraz -- na komputerze, bez potrzeby przełączania okien, programow, pulpitów i tak dalej, co czasem bywa rozpraszające.

3.5.2. Gniazdowanie notatek

Pierwsza notatka, którą stworzyłem ma identyfikator [z1], ostatnia, która obecnie znajduje się w moim systemie ma indentyfikator [z43.1b], mógłby więc ktoś zapytać, jak to możliwe, że mam ponad 100 notatek?

Otóż w zbiorze mam dużo notatek, które kontynuują lub rozgałęziają jakąś myśl, przez co moje notatki nie otrzymują kolejnego numeru porządkowego, tylko dodatkową literę lub numer. Zależy to od rodzaju relacji, jaka łączy notatki.

Ponadto jeśli pojawia się kolejna notatka, która bezpośrednio nawiązuje do innej, to rozważam umieszczenie jej w sąsiedztwie. Dopiero po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że takie grupowanie notatek, czy też gniazdowanie (notatki tworzą swoiste skupiska, gniazda), pozwala mi z jednej strony na gromadzenie notatek na podobny temat obok siebie [z13.1b], więc nawigowanie po nich jest łatwiejsze, a z drugiej strony na zaznaczenie ich relacji.

To znaczy, że nie muszę patrzeć do notatek po to, aby wiedzieć, że notatka [16.2] łączy się z notatką [z16], ponieważ widzę to po ich adresach. To zdradza mi również, że z pewnością istnieje notatka [z16.1], która ma coś wspólnego z tymi notatkami. Ponadto adres notatki [z16.1b] mówi mi, że nie tylko to kontynuacja mysli z notatki [z16.1], ale że jest to związane z tym, co pisałem w notatce [z16].

To także pozwala mi domyślić się, czego może dotyczyć dane zagadnienie. Jeśli piszę o notowaniu w kontekście pamięci [z23/2] i przywołuję notatkę [z16.2], a wiem, że notatka [z16] dotyczy ujęcia metody zettelkasten jako zewnętrznej pamięci, to wiem, że [z16.2] dotyczy pokrewnego zagadnienia. I tak się akurat składa, że ta notatka mówi o tym, że tekst jest ujmowany jako uzewnętrznienie pamięci.





Takie numerowanie czy gniazdowanie nie jest jednak obligatoryjne. To znaczy, jeśli stworzenie takiego gniazda wymagałoby ode mnie zbyt długiego namysłu czy rozstrzyganie, czy notatka powinna być tu czy tam, jaki identyfikator powinna posiadać, czy litera, czy kolejna cyfra, to wówczas rezygnuję z tego i nadaję notatce odpowiedni identyfikator, będący po prostu kolejnym numerem porządkowym.

Całość bowiem ma usprawniać moją pracę, a nie utrudniać i generować kolejne zadania do wykonania. A jeśli notatki się łączą, to przecież to odpowiednio zaznaczę i umieszczę w nich stosowne odnośniki. Najważniejsze, aby notatki były odnajdywalne [z25b].

3.5.2.1. Gniazda i klastry

Gniazdo [z13.1b] koresponduje trochę z węzłem, jednakże to odrębne zagadnenia [z13.1], funkcjonują na nieco innych zasadach, choć w wielu punktach wykazują te same właściwości, czyli skupiają w sobie powiązane notatki. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że węzeł to notatka, gniazdo to grupa notatek. Co prawda mogę stworzyć notatkę węzłową, która przedstawi mi gniazdo, jednakże nie jest to konieczne, a nawet wówczas będę miał do czynienia z notatką węzłową, a nie gniazdem.

Dla przykładu w notatce [z13] zapisałem, że węzeł można nazwać również klastrem, ponieważ klaster -- etymologicznie -- odnosi do gromady, zespołu, wiązki. Po jakims czasie klaster skojarzył mi się -- na zasadzie rymu -- z plastrem, dokładnie plastrem miodu, ponieważ zawiera wiele części. I tę myśl zarejestrowałem sobie jako [z13b], choć pewnie w danym momencie mogłem nadać jej numer [z14].

A teraz, dodając do tych notatek kolejne (ponieważ w trakcie pisania postanowiłem to doprecyzować -- bo nie miałem notatek na ten temat), dodałem notatkę [z13.1], która odnosi się do zagadnienia węzła, ale tworzy nową wiązkę (stąd cyfra "1" w identyfikatorze) na temat relacji węzła z gniazdem. W związku z tym, że nie miałem osobnej notatki na temat gniazda, to notatka na ten temat zyskała numer [z13.1b].

W ten sposób powstają węzły, gniazda, klastry, wiązki, czy jakkolwiek to określić. Nazewnictwo nie jest tu najważniejsze. Staram się tu jednak przekazać myśl mówiącą o tym, że notatki na ten sam temat -- mógłbym nawet opisać to jako wątek, pewien ciąg -- gromadzę obok siebie, ale właściwie tylko wtedy, kiedy nie muszę się nad tym zbytnio zastanawiać i jest to dla mnie intuicyjne.

3.5.3. Mapowanie notatek

O węzłach i mapach pisałem krótko już wcześniej, tutaj jednak jeszcze to rozwinę.

Otóż chcąc nieco bardziej uchwycić pewne zagadnienie zebrane w kilku notatkach, czasami rozpisuję sobie poszczególne kwestie w formie grafu czy też mapy w osobnej notatce na kartce formatu A4. Jeśli ktoś bardzo chce, może to nazywać mapą myśli, MOC (Maps of Content - termin Nicka Milo, jednego z ambasadorów Obsidiana). Dla mnie to po prostu kolejna notatka, tylko znajdująca się w innym zbiorze, posiadająca inny rodzaj identyfikatora.

3.5.3.1. Notatki w formacie A4

Notatki sporządzone na kartkach formatu A4 początkowo oznaczałem numerem porządkowym umieszczonym po nazwie formatu kartki, aby mieć jasność, że o te notatki właśnie chodzi. Zapisywałęm więc np. [A4.2], co oznaczało, że to druga z kolei notatka w formacie A4. Notatki tego rodzaju gromadziłem w odpowiedniej teczce.

Po pewnym czasie jednak przestało to być dla mnie czytelne z dwóch powodów.

Po pierwsze, teksty, które piszę w Obsidianie -- takie, jak ten -- również oznaczam identyfikatorem, aby móc zarejestrować wszelkie zmianki notatek i innych przypisów. A w identyfiaktorze tych tekstów znajduje się wielka litera 'A'. Utrzymując konsekwetnie zapis charakterystyczny dla Obsidiana i plików .md, przed tą literą dodaje jeszcze małe 'o'. I tak, na przykład ten tekst ma identyfikator [oA9] -- wiem wówczas, że to dziewiąty (9) artykuł (A) napisany w Obsidianie (o).

Po drugie, cyfra pojawiająca się w nazwie formatu A4 była myląca. Łapałem się parokrotnie na tym, że nie wiedziałem, czy notatka [A4.2] to rozgałęzienie jakiejś notatki, czy nie. Dlatego stwierdziłem, że powinienem to zmienić.

Ostatecznie wybrałem literę 'L' na oznaczenie notatek w formacie A4. Po prostu format A4 jest bliski amerykańskiemu formatowi papieru nazywanemu Letter. Z kolei wyrazy 'zettel' i 'letter' są do siebie bardzo podobne. Pomyślałem więc, że będę miał małe notatki A6 -- zettel (z), z kolei większe notatki A4 -- lettel (L).

Dzięki temu wiem, gdzie szukać określonej notatki, a także jakiego rodzaju informacji mogę się spodziewać. W większych notatkach gromadzę bowiem nieco inne informacje.

3.5.3.2. Mapy i indeksy

W notatkach na kartkach formatu A4 rozpisuję różne rzeczy -- jak już wspomniałem -- w formie grafu czy mapy. Jednakże czasem rysuję jakieś schematy, rozpisuję coś tabelarycznie, ogólnie notuję w sposób, który jest niemożliwy na niewielkim formacie A6.

Dla przykładu w notatce [L4] rozpisałęm sobie to, jak dzielę swoje notatki. Ma to być dla mnie notatka pomocnicza, pewnego rodzaju instrukcja, do której mogę wrócić, jeśli zapomnę, co sobie ustaliłem jakiś czas temu. To dla mnie także uchwycenie jakiegoś procesu. I jeśli po czasie co się zmieni, to będę mógł przekonać się, jak podchodziłem do tego wcześniej.

Notatki tego formatu pozwalą mi też na nieco inne indeksowanie pozostałych notatek, zwłaszcza jeśli to notatki pochodzące z różnych systemów -- zettel, lettel, Obsidian, Zotero. Na przykład w notatce [L5] rozpisałem sobie notatki i źródła, które odwołują się do zagadnienia relacji między metodą zettelkasten i pojęciem gramatologii.



Z kolei w serii notatek [L6], a więc kolejno [L6], [L6b], [L6c] na bieżąco i stopniowo rozpisywałem sobie, głównie zapisując adresy biblionetograficzne, ślady metafory kłącza i wzmianej Gillesa Deleuze'a w publikacjach naukowych na temat literatury elektronicznej i nie tylko.

Oba przykłady -- [L5] i [L6] -- są ciekawe, ponieważ pokazują pewien proces myślenia, pewne następstwo kolejnych etapów rozumowania. Tego na przykład nie jestem w stanie osiągnać w Obsidianie, nawet pomimo widoku grafu i możliwości włączenia trybu animacji, pokazującej łączenie się poszczególnych notatek.

3.5.3.3. Graf

Zresztą, na marginesie, jedną z funkcji, jakiej mi brakuje w Obsidianie, jest widok poszczególnych notatek w widoku grafu -- ale nie widoku ich nazw przy wierzchołkach, tylko widoku całej notatki, przy założeniu, że notatka jest krótka, a więc raczej w formie zettel, a nie długiego artykułu, jak ten.

Ponadto dobrym rozwiązaniem byłaby możliwść stworzenia stałego grafu, to znaczy takiego, który nie zmienia się za każdym razem, kiedy go wyświetlam, tylko wtedy, kiedy mu na to pozwolę. Na takim grafie mógłbym też zaznaczać lub opisywać typ relacji między notatkami, aby wiedzieć -- już na poziomie grafu -- dlaczego jakaś notatka łączy się z inną.





A to właśnie moge osiągnać rozpisując sobie graf czy mapę na kartce A4. Mogę zaznaczyć i zapisać hasłowo to, czego dotyczy notatka oraz to, co ją łączy z inną. Mogę też nie zapisywać pewnych notatek, jeśli akurat nie są potrzebne, czy dodać inne, które nie łaczą się bezpośrednio. Mogę dodawać inne elementy, adresy bibliograficzne, adresy notatek z innych systemów. Mogę notować.

Właściwie mogę zrobić więcej, a przy okazji -- mapując właśnie swoje notatki -- wzmacniam połączenie, a więc swój ślad pamieciowy. Tworząc bowiem takie metanotatki prowadzę określony proces myślowy, a to też ma znaczenie.

4. Podsumowanie

Podsumowując, zaznaczę to, że bardzo możliwe, że nie opisałem wszystkiego. Ponadto nie robiłem tego w sposób wyczerpujący i możliwe, że coś wymaga uzupełnienia. Chciałem uchwycić jedynie pewien stan, który pozwoli mi -- na zasadzie punktu odniesienia czy też punktu kontrolnego -- zrozumieć zmianę w stosunku, zarówno do tego, co było wcześniej, jak i do tego, co będzie później.

To wszystko to jest bowiem proces. Dlatego rzeczy się zmieniają, moje podejście również, kto wie, jak mój system będzie wyglądał za kilka tygodni czy nawet miesięcy. Może nawet w ogóle przestanę notować. Chcę jednak tworzyć takie okresowe raporty, ponieważ 1) mogę się tym podzielić i może komuś to w czymś pomoże, 2) sam sobie tłumaczę pewne rzeczy i bardziej je rozumiem.

Zatem ten raport to również istotna wskazówka dla mnie. Podczas pisania zrozumiałem parę kwestii, mogłem przyjrzeć się im z bliska. A tłumaczenie działania czegoś drugiej osobie może doprowadzić do sytuacji, w której uświadamiamy sobie to, czy coś działa czy nie działa. Nierzadko bowiem wydaje się nam, że wszystko jest w porządku i coś rozumiemy, ale kiedy trzeba to wyjaśnić, może okazać się inaczej.

Dlatego to właściwie pierwsza część szerszego opisu tego zagadnienia.

Kiedyś do notowania podchodziłem intuicyjnie. Wydawało mi się to czymś na tyle oczywistym, że niewymagającym namysłu, opisu. Po prostu, człowiek się czegoś uczy, no to notuje -- na początku w szkolnym zeszycie, później w różnych notesach, kalendarzach, kartkach, marginesach i tak dalej.

Jednakże nie pamiętam, aby ktokolwiek kiedykolwiek uczył mnie notowania. To znaczy na pewno w szkole, kiedy uczono nas prowadzić zeszyt, to wyjaśniano, jak należy spisywać lekcję. To jednak nie to samo. Owszem, pojawiały się też koncepcje map myśli, wizualizowania, notowania w punktach -- to jednak były tylko swego rodzaju ciekawe dodatki, o których tylko ktoś wspominał i nic więcej. A tu potrzeba wprowadzenia określonych zasad i konsekwencji, przykładów i wzorców.

Dlatego teraz -- po tylu latach formalnej edukacji, również tej na poziomie szkoły wyższej -- mam wrażenie, że uczę się na nowo, że niewiele mi zostało z ostatnich lat i pewne sprawy odkrywam na nowo (a może tylko sobie przypominam). W każdym razie inaczej teraz do tego podchodzę i z otwartością i z ciekawością czekam na to, co w związku z tym się wydarzy.

Ostatecznie może nie wydarzyć się nic.


Postscriptum

Tekst pisałem na początku września 2021 roku. Pierwszy szkic skończyłem 10 września 2021, przy stanie 116 notatek. Dodatkowe elementy, w tym zdjęcia notatek, dołączyłem 16 września. W tym czasie powstało kilka lub kilkanaście notatek.

Postpostscriptum

Tekst pisałem w Obsidianie, jako plik makrdown, następnie wyeksportowałem go w formie pliku html i edytowałem kod (dodałem kilka stylów, zwłaszcza w przypadku tabeli oraz struktury drzewiastej notatek) w Vimie. Dzięki temu mogłem wkleić kod html do edytora html w Bloggerze i ominąc toporny proces ustawiania wszystkich elementów w edytorze Bloggera, który jest uciążliwy.

Postpostpostscriptum

Cały ten proces uświadomił mi, że warto byłoby nauczyć się więcej na temat przygotowywania tekstu w uniwersalnym formacie, który umożliwiałby mi potem robienie z nim właściwie cokolwiek bym tylko chciał. Dlatego muszę lepiej nauczyć się składni Markdown, konwertera Pandoc i obsługi Vima, a w przyszłości również ogarnąc repozytorium GitHub i publikowanie strony tam, dzięki czemu nie będę musiał się tak zmagać z Bloggerem, który nie pozwala na wiele.

Czytaj więcej…

Zotero 7 Update

Najnowszy update Zotero, czyli wersja programu oznaczona numerem 7, to doprawdy wielka nowość, mimo że zakres wprowadzonych zmian nie jest t...

Możesz przeczytać jeszcze…