31 marca 2019

Podkast AudioTechst i pierwszy odcinek: Tekst, nagość i literatura elektroniczna

Wreszcie słowo stało się rzeczywistością. Od początku roku myślałem o podkaście, w którym mógłbym gadać o literaturze elektronicznej i innych tematach. W końcu udało się zebrać materiał, nagrać pierwszy odcinek i wpuścić go do sieci. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić do słuchania.

Podkast AudioTechst to podkast poświęcony literaturze elektronicznej, technotekstom, cybertekstom, kulturze cyfrowej, zjawiskom z pola nowych mediów oraz relacji literatury z przestrzenią internetową. Opowiadam w nim o interesujących zjawiskach literackich występujących w cyfrowym świecie. Pierwszy odcinek jest trochę testowy, pełen błędów i niedoskonałości, jednak z czasem będzie coraz lepiej.

O czym mówię w pierwszym odcinku podkasu?

Przede wszystkim tłumaczę, dlaczego zatytułowałem go w taki a nie inny sposób. AudioTechst to nie tylko intrygująca gra słów, ale coś więcej. Poza tym mówię trochę o tym, co to znaczy, że bez tekstu, a więc po za lekturą, jesteśmy nadzy i co to ma wspólnego z literaturą.



Podkast dostępny jest na SoundCloud i Anchor, a wkrótce będzie dostępny na YouTube, Spotify i mam nadzieję, że także na iTunes.

Zachęcam do słuchania, komentowania, dzielenia się wrażeniami. Wiem, jakich rzeczy muszę się jeszcze nauczyć i nad czym popracować, jednak każde słowo wsparcia i konstruktywnej krytyki jest dla mnie bardzo ważne. Zatem jeśli tylko chcesz się czymś podzielić, pisz śmiało.


20 marca 2019

Poezja cybernetyczna początku XXI wieku jako przykład literatury ograniczonego dostępu?

Poezja cybernetyczna, wydawana zarówno w formie papierowej (drukowanej), jak i elektronicznej może stanowić przykład literatury dotkniętej pewnymi ograniczeniami. Pytanie  tylko - co to za ograniczenia i co z tego wynika.

"Przyszłość poezji nowomedialnej w Polsce jest nierozpoznana, znaczące jest jednak, że twórcy poezji cyfrowej wydają tomiki drukowane, w których nadal poruszają problem wpływu Internetu na życie człowieka (jak w przypadku Skanowania balu Podgórniego) czy zagadnienie języka programistycznego jako języka poetyckiego (918-578 Bromboszcza). Autorzy nie odchodzą od wersji papierowej, jakby mieli świadomość, że tylko taka postać jest w stanie dotrzeć do współczesnego odbiorcy – niegotowego jeszcze na formy wyłącznie cyfrowe" [Pawlicka 2015: 209].

Tak pisze Urszula Pawlicka-Deger w ostatnim akapicie artykułu "Polska poezja i nowe media po roku 2000", który ukazał się w książce "Poezja polska po roku 2000. Diagnozy - Problemy - Interpretacje", pod redakcją Tomasza Dalasińskiego, Aleksandry Szwagrzyk oraz Pawła Tańskiego, w serii krytycznej Biblioteki toruńskiego dwumiesięcznika  „Inter-”. Książka ukazała się w 2015 roku.

Przywołuję ten fragment dlatego, że odnoszę wrażenie, iż ucieczka w cyfrową przestrzeń przez wspomnianych autorów jest jedynie gestem, manifestem twórczym, zaś praktyka społeczna oraz sytuacja obiegu literackiego - przynajmniej w naszym kraju - niejako wymusza wprowadzenie do systemu obiegu tekstu utrwalonego na nośniku materialnym, w tym przypadku chodzi o papierowe wydanie książki.

Zatem można zaryzykować stwierdzenie - i ja w tej chwili ryzykuję - że forma cyfrowa jest w tym przypadku ograniczona, jeśli mowa o dystrybucji utworu. Ograniczenie zaś nie wynika z założeń twórcy czy wydawcy (np. reglamentacja dostępu itp.), tylko z sytuacji publiczności literackiej (czytelników), która najzwyczajniej w świecie może po prostu danego utworu cyfrowego nie zauważyć w polu literatury.

Najogólniej rzecz ujmując, książka "Poezja polska po roku 2000. Diagnozy - Problemy - Interpretacje" jest próbą opisu  najbardziej znaczących, zdaniem redaktorów tomu, zjawisk i tendencji w polskiej poezji początku XXI wieku. Zaś celem artykułu Pawlickiej-Deger jest opisanie relacji między poezją a nowymi mediami w Polsce po 2000 roku. Książkę można w formie elektronicznej znaleźć w sieci. W komentarzach podaję link do otwartych zbiorów "Otwórz Książkę".

Poezja polska po roku 2000. Diagnozy - Problemy - Interpretacje, red. T. Dalasiński, A. Szwagrzyk, P. Tański, Toruń 2015, http://otworzksiazke.pl/images/ksiazki/poezja_polska_po_roku_2000/poezja_polska_po_roku_2000.pdf (17.03.2019).

16 marca 2019

J.R. Carpenter, Fishes and Flying Things jako przykład elitarnego utworu cyfrowego

Czytam artykuł J.R. Carpenter Writing on the Cusp of Becoming Something Else, znajdujący się w świeżo wydanej książce Whose Book is it Anyway? A View from Elsewhere on Publishing, Copyright and Creativity pod redakcją Janis Jefferies i Sarah Kembe.

Cała książka poświęcona jest tematyce praw autorskich i publikowaniu tekstów, a artykuł Carpenter dotyka m.in. problematyki praktyk twórczych, wykorzystujących już istniejące teksty i źródła.

Przy tej okazji pomyślałem, że podrzucę informację na temat utworu Carpenter, o którym wspomina, zwłaszcza, że dotyczy to utworu jej autorstwa z 1995 roku i podaje przy tym ciekawą informację dotyczącą elitarności utworów cyfrowych tego czasu.

Autorka wspomina, że gdy była na stażu naukowym w The Banff Centre for the Arts w Kanadzie w 1995 roku, chciała stworzyć drukowaną książkę, która opowiadałaby historię na okrągło (circular story), a więc taką, która z założenia nigdy się nie kończy.

Carpenter jednak przyznaje, co oczywiste, że kodeksowa forma książki działa tak, że czytelnik docierając do końca książki, kończy też lekturę. Wtedy artyści pracujący w studiu obok zasugerowali Carpenter użycie języka HTML, czyli stworzenie swojego projektu w formie strony internetowej, której ostatnia część mogłaby prowadzić do pierwszej i dzięki temu lektura nie miałaby końca - zapętlałaby się i cyrkulowałaby wciąż na nowo.

Tak powstał webowy utwór (web-based work) zatytułowany Fishes and Flying Things. Carpenter jednak wspomina, że po powrocie ze stażu do Montrealu jej przyjaciele powiedzieli, że ten projekt jest elitarny, ponieważ wiele osób nie ma do niego dostępu, a Internet tego nigdy nie zmieni.

Rzeczywistość okazała się jednak inna. Co zresztą Carpenter zaznacza, pisząc, że Internet z miejsca zastrzeżonego i drapieżnego stał się miejscem znacznie bardziej dostępnym, zwłaszcza jeśli chodzi o praktyki twórcze. Dzięki temu utwór Carpenter jest dostępny do dziś w sieci i spokojnie można go przeczytać.

12 marca 2019

Literatura elitarna i literatura popularna

Podział na literaturę elitarną i literaturę popularną, zniesiony przez wpływy myśli postmodernistycznej, zdaje się sztucznym konstruktem, przywoływanym najczęściej w socjologicznej refleksji nad wartościowaniem literatury. Ale czy na pewno?

Nie chodzi mi o stawianie kontrowersyjnych czy prowokacyjnych tez. Nie chodzi mi nawet o zadawanie zaczepnych pytań - choć ta pokusa jest silniejsza. Chodzi mi raczej o zwrócenie uwagi na pewien problem, z którym sam zetknąłem się przy pracy naukowej na temat obiegu literatury elektronicznej.

Drążę temat elitarności i literatury elitarnej. Nie po to, by wartościować określone lub nieokreślone teksty. Nie po to też, by uzbroić się w narzędzia czy też bardziej w oręż naukowy, dzięki któremu mógłbym uzasadniać takie a nie inne wybory lub argumentować za podjęciem takich a nie innych tez. (Nie piszę zbyt konkretnie, wiem, jednak póki co nie chodzi mi też o wskazywanie dokładnych punktów swoich przemyśleń.)

Otóż, przy szukaniu informacji na temat literatury elitarnej lub chociażby nawet encyklopedycznej definicji tejże literatury, zauważyłem jedną - dość intrygującą mnie w tym momencie - prawidłowość.

Zauważyłem, że badacze - bez względu czy to literaturoznawcy, czy kulturoznawcy, medioznawcy czy socjologowie z literaturoznawczym zacięciem - nie mają problemu z pisaniem o literaturze popularnej jako popularnej. Jednak kiedykolwiek pojawia się określenie literatury elitarnej, pojawia się również głos, że takie wartościowanie jest wywyższaniem jednej kategorii literatury nad drugą, że takie stawianie sprawy i kreślenie podziału to zamach na porządek rzeczy.

Jeśli więc podział na literaturę elitarną i literaturę popularną jest sztuczny lub nieuzasadniony, skąd taka popularność (popularność!) określenia "literatura popularna" oraz skąd tyle opracowań naukowych, nie tyle poświęconych temu tematowi, ale wprost (lub w mniej lub bardziej zakamuflowany sposób) tytułowanych w taki a nie inny sposób, z odniesieniami do literatury popularnej właśnie?

Dlaczego zatem można zaobserwować - przynajmniej ja to zauważyłem po jednodniowej kwerendzie - spory deficyt badawczy, jeśli chodzi o zagadnienie jakim jest literatura elitarna? Nawet nie chodzi mi tu o roztrząsanie tego w odniesieniu do literatury przedmodernistycznej, czy już w szczególności modernistycznej, tylko zastanawia mnie podjęcie się tej refleksji własnie w odniesieniu do literatury postmodernistycznej.

Jak to więc jest - teraz zadaję pytanie prowokujące, tym bardziej prowokujące, że naiwne, może bezrefleksyjne, jednak o to mi teraz chodzi - że w kontekście zniesienia podziału na literaturę elitarną (określaną czasem literaturę wysoką) oraz literaturę popularną (określaną mianem literatury niskiej) - pomijam fakt istnienia tak zwanej literatury środka - większy akcent kładzie się na literaturę popularną, pomijając niejako literaturę elitarną?

Oznacza to, że takowej literatury już nie ma? Może wraz z zatarciem granic przepadła, zmieszała się z literaturą masową, przestała być rozpoznawalna. Skolonizowały ją tendencje gatunkowe, konwencjonalne, komercyjne i tak dalej... A może po prostu nie wypada o niej pisać? Może ona sama nie chce być tak określana, a literaturze popularnej nie przeszkadza bycie popularną?

Według mnie zarysowana powyżej tendencja wpisuje się trochę w marksistowską krytykę kultury i społeczeństwa. Chodzi w niej z grubsza to o, że nie możemy - jako uczestnicy kultury oraz jako twórcy i odbiorcy - akcentować, że istnieje klasa wyższa i klasa niższa (kultura wyższa i kultura niższa), ponieważ każdy - jako człowiek (i to jest ciekawe, że dochodzi tu do zmieszania różnych porządków) - jest równy i powinienem mieć taki sam dostęp do dóbr.

Z kolei należy wskazywać na to, że klasa niższa boryka się z problemami, które trzeba rozwiązać. Dlatego wspominanie o klasie wyższej jest krzywdzącą apoteozą lub przynajmniej aprobatą, jest upokarzającym, bo przypominającym o własnej pozycji, aktem demaskacji - a na to nie można pozwolić. Tak myślą - wydaje mi się - osoby lub badacze zafascynowani ideologią marksistowską. Dlatego akcentują to, co niskie i twierdzą, że nie ma różnic między niskim i wysokim. Z kolei nie przyglądają się temu, co wysokie, bo to w ogóle nie znajduje się w polu ich widzenia. To nie ma prawa istnieć.

08 marca 2019

Prezentacje Prezi i literatura elektroniczna, czyli Böhmische Dörfer Alexandry Saemmer

Pamiętam, jak jeszcze na studiach wykorzystywałem Prezi do robienia prezentacji, które biły o głowę te robione w PowerPoincie. Właściwie mogłem wówczas gadać o czymkolwiek, a efekt i tak byłby zadowalający. Nie sądziłem jednak, że można Prezi wykorzystać do tworzenia literatury elektronicznej.

Przekonałem się o tym, trafiając na tweet Electronic Literature Lab (@ElitLab), które z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet (w sumie: samych dobroci życzę Czytelniczkom ElektroLitery i Biblionetoteki – żadnych bad pixeli w życiu, niech się Wam darzy) przypomniało o „Böhmische Dörfer” autorstwa Alexandry Saemmer. Autorka jest  profesorem w Uniwersytecie Paryskim (dokładnie w VIII Vincennes Saint Denis). Jak podaje ELMCIP, zajmuje się semiotyką i estetyką mediów cyfrowych, a także pisaniem i czytaniem w środowisku cyfrowym.

Utwór „Böhmische Dörfer” powstał w 2011 roku. Na marginesie tylko dodam, że samo Prezi uruchomiono w 2009 roku na Węgrzech, zatem dość szybko po pojawieniu się narzędzia powstał utwór je wykorzystujący. Prezi pozwala na tworzenie nielinearnej i wizualnej narracji, wykorzystując układ mapy, nawigację polegającą na przybliżeniach i oddaleniach widoku, przesuwaniu się pomiędzy elementami w dynamiczny sposób, właściwie bez ograniczeń co do kierunku itd. Zatem to ciekawy sposób na opowiedzenie literackiej historii w niekonwencjonalny sposób.

Pod względem treściowym utwór nawiązuje do wydarzeń z maja 1945 roku. Po zakończeniu II wojny światowej, tysiące niemieckojęzycznych mieszkańców wyzwolonego przez Armię Czerwoną Brna zostało wysiedlonych i zmuszonych do wyczerpującego marszu do granicy z Austrią. Odległość wynosiła około 60 kilometrów. Pod drodze jednak, w Marszu Śmierci – jak nazwano to wydarzenie – mnóstwo osób poniosło śmierć (różne są szacunki co do liczby, jedni podają 1600, inni, że od 2 do 5 tysięcy – tak czy siak: bardzo dużo). Wśród osób, które wówczas musiały opuścić swój dotychczasowy dom była matka Alexandry Saemmer, która – jak czytamy w opisie utworu – w 2007 roku pokazała swoim dzieciom miejsce, w którym żyła.

Treść prezi-wiersza („Böhmische Dörfer” ma w Electronic Literature Collection 3 etykietę „poetry” i „prezi”) to jedna rzecz. Dla mnie interesujące jest to, że przestrzeń i płaszczyzna mapy w prezentacji nie tylko uwypukla doświadczenie przemieszczania się, marszu, przechodzenia z miejsca na miejsce, ale ponadto koresponduje z treścią, nawiązuje do tragicznych wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat.

Utwór Alexandry Saemmer można przeczytać w trzech wersjach językowych: angielskiej, niemieckiej i francuskiej. Na całość składa się 122 „widoków”, pomiędzy którymi przemieszczamy się nierzadko przechodząc od jednego do drugiego i z powrotem (figura powrotu, rekursji jest tu bardzo wyraźna). Na stronie ELC3 można poza linkami do utworu w poszczególnych językach obejrzeć również film, będący właściwie formą wideo-lektury. Całość nie zajmuje zbyt wiele czasu.

31 stycznia 2019

Wspólnota odczytowa jako forma życia literackiego

Justyna Górny w artykule "Ja zaś dodam...". Odczyt jako forma życia intelektualnego w pierwszej połowie XX wieku na przykładzie wystąpień poświęconych pracy Ottona Weiningera Płeć i charakter[1] pisze o odczytach, jako wspólnotowej formie życia literackiego, a nawet intelektualnego.

Odczyt stanowi tutaj bezpośredni kontakt autora tekstu ze słuchaczami. Zatem nie należy tego rozumieć jako spotkanie autorskie, lecz bardziej jako wykład. I choć forma odczytu było najpopularniejsza bodajże w XIX i na początku XX wieku, to współcześnie również można mówić o pewnych pokrewnych formach, jak właśnie wykład, czy spotkanie autorskie, podczas którego autor odczytuje tekst przed zebraną publicznością. Sam spotkałem się nawet z wydarzeniami nazywanymi "audiobook live", które dodatkowo zyskiwały oprawę muzyczną, co już zbliża tego typu działania do performansu.

Górny pisze też, że wspólnota odczytowa daleka jest od wcześnie znanych form takich jak salon, ponieważ w sytuacji odczytu autor występuje niejako z pozycji autorytetu i ma wpływ na przebieg odczytu. Co prawda autorka nie teoretyzuje, skupia się w głównej mierze na omówieniu przykładów, na historycznej perspektywie odczytów, to powyższe spostrzeżenie można z tego wyciągnąć.

Piszę o tym dlatego, że forma odczytu przypomniała mi o kolektywnych odczytaniach (a może czytaniach?) tekstów cyfrowych, w których co prawda nie występuje figura autora, prelegenta, wykładowcy, lecz grupa ludzi spotyka się, by wspólnie czytać jeden tekst, np. powieść hipertekstową, a następnie wymieniać doświadczeniami, głównie związanymi z indywidualną ścieżką lektury. W takiej sytuacji wytwarza się swoista wspólnota odczytowa, ponieważ tę grupę osób łączy gest lektury (od-czytania). Ponadto można nawet powiedzieć o wspólnocie fabularnej, bo jednak, skoro wszyscy czytają ten sam tekst, mogą, rozmawiając o danej fabule, tworzyć wspólnotę powstałą w wyniku połączenia poprzez elementy pochodzące z danego tekstu, czyli intrygę, bohaterów, akcję itd.

Wyraźną różnicę - i to już napiszę na koniec - stanowi fakt, że wspólnota odczytowa jest efemeryczna, temporalno-spacjalna (a więc zakorzeniona w tu i teraz, w danym miejscu i czasie), odnosi się do zdarzenia (i nawet wpisuje się w rozumienie literatury jako zdarzenie). Z kolei wspólnota fabularna może rozwijać się poza czasem i miejscem spotkania, może skupiać w sobie osoby, które nawet niekoniecznie muszą się spotykać, ponieważ mogą na przykład dyskutować na ten sam temat na tym samym portalu, nawet bez odwoływania do siebie nawzajem.
_________

[1] Justyna Górny, "Ja zaś dodam...". Odczyt jako forma życia intelektualnego w pierwszej połowie XX wieku na przykładzie wystąpień poświęconych pracy Ottona Weiningera Płeć i charakter, [w:] Nie tylko salon. Wspólnotowe formy życia literackiego, red. Ewa Łukaszyk, Krystyna Wierzbicka-Trwoga, Warszawa 2016, s. 57-65.

05 stycznia 2019

Scott Rettberg, Electronic Literature. Nowa książka o literaturze elektronicznej

Ukazała się właśnie nowa książka poświęcona literaturze elektronicznej. Jej autorem jest amerykański artysta i wykładowca, profesor na Uniwersytecie w Bergen, założyciel Electronic Literature Organization - Scott Rettberg. Książka nosi tytuł Electronic Literature i została wydana nakładem wydawnictwa Polity Press.

Jest to moim zdaniem jedna z ważniejszych książek o literaturze elektronicznej ostatniego czasu. Choć od równie ważnej książki N. Katherine Hyles zatytułowanej Electronic Literature. New Horizons for the Literary minęło zaledwie 10 lat, to wciągu ostatniej dekady w polu literatury elektronicznej zdążyło wydarzyć się tak wiele, że kolejna pozycja na ten temat jest jak najbardziej na miejscu. Zwłaszcza, że związana z tą literaturą technologia znacznie się rozwinęła.

Kiedy powstawała chociażby definicja literatury elektronicznej (przypomnę, był to 2007 rok) media społecznościowe dopiero zyskiwały na popularności, nie znaliśmy iPhonów (pierwsze urządzenie tego typu zaprezentowano pod koniec czerwca 2007 roku), iPadów (kwiecień 2010), na rynku dopiero co zaczęły pojawiać się mobilne komputery osobiste, np. netbooki (pierwszy tani netbook w szerokiej sprzedaży, ASUS Eee PC, pojawił się pod koniec 2007 roku), panowała technologia Flash, która obecnie ustępuje technologii HTML5, a przetwarzanie danych w chmurze (cloud computing) stanowiło jedynie zapowiedź przyszłości. Obecnie możemy jeszcze dodać technologię rzeczywistości rozszerzonej (AR, czyli Augmented Reality) czy też rzeczywistości wirtualnej (VR – Virtual Reality), nie zapominając o możliwościach sztucznej inteligencji (AI – Artificial Intelligence). To są okoliczności, które mają ogromny wpływ zarówno na społeczeństwo i kulturę, jak i literaturę elektroniczną, jako części kultury cyfrowej [1].

Dlatego książka Scotta Rettberga Electronic Literature jest tak ważna. Co prawda publikacji na temat literatury elektronicznej, jej gatunków, zjawisk w niej występujących powstaje dość sporo. Są publikowane na bieżąco, więc osoby zainteresowane mogą bez problemu poznać najistotniejsze elementy tego zagadnienia. Jednak Rettberg zbiera dotychczasowe spostrzeżenia (fragmenty niektórych rozdziałów ukazywały się jako samodzielne artykuły) i przedstawia w zwartej całości w postaci monografii naukowej, która dopiero co pojawiła się na rynku.

Electronic Literature przedstawia więc nowe formy i nowe gatunki literatury elektronicznej. Rettberg omawia między innymi hipertekst, fikcję interaktywną (interactive fiction), literaturę grywalną (gamelike forms), powstającą np. przy wykorzystaniu platformy Twine, poezję kinetyczną czy też interaktywną (kinetic and interactive poetry), która obejmuje poezję wizualną (visual poetry), dźwiękową (sound poetry), poezję opartą o technologię Flash, HTML5, JavaScript, język programowania BASIC, czy też ruchome litery (moving letters). Pisze również o literaturze powstającej w sieci (network writing), rozpatrywanej jako zbiorowe doświadczenie użytkowników Internetu - pisze więc m.in. o utworach opartych na kodzie (codeworks), flarfie, powieściach mejlowych (email novels), twitteraturze (twitter ficion), netprovie czy też o narracjach zbiorowych (collective narrative). Zatem sięga też do zagadnień z pola wspólnot twórczych czy odbiorczych, co można wpisać w pole zagadnień dotyczących komunikacji lub kultury literackiej, a jeszcze szerzej: socjologii literatury.

Rettberg w swojej książce prezentuje piśmienność uwikłaną przede wszystkim w kontekst współczesnych zjawisk cyfrowych, które są dynamiczne, zmienne i nierzadko nieuchwytne. Ponadto autor porządkuje i umiejscawia najbardziej znaczące przykłady również w kontekstach historycznym, technologicznym i kulturowym (a nawet społecznym). Dzięki temu obraz literatury elektronicznej może być pełniejszy i bardziej zrozumiały, przede wszystkim współcześnie. Zresztą, już z okładki książki możemy dowiedzieć się, że Rettberg przekonuje nas, iż literatura elektroniczna wymaga postawy, w której czytamy ją zarówno przez pryzmat zjawisk eksperymentalnych, charakterystycznych dla ruchów awangardowych, a więc początku XX wieku, jak i przez pryzmat wyjątkowych właściwości (afordancji) nowych technologii wykorzystywanych do powstawania i funkcjonowania e-literatury.

Warto dodać, że w blurbach N. Katherine Hayles, Nick Montfort i Robert Coover - a więc jedne z najistotniejszych osobistości świata literatury elektronicznej - zgodnie przyznają, że Electronic Literature Scotta Rettberga to książka z jednej strony rzucająca światło na nowe części całego pola tej literatury, a z drugiej strony stanowiąca znakomity przewodnik po świecie, który już znamy. Nie można więc przegapić tej pozycji i zaniedbać jej lektury.

Sądzę więc, że książka powinna znaleźć się w bibliotece nie tylko badaczy literatury elektronicznej, ale również osób, które interesują się tym specyficznym rodzajem literatury i chcą wiedzieć na jej temat trochę więcej niż to, co można przeczytać z artykułów naukowych czy popularnonaukowych, dostępnych chociażby w sieci. Książka Rettberga została napisana w języku angielskim. Można ją kupić w zagranicznych sklepach internetowych, jednak powinna być wkrótce dostępna również w Polsce. Do tej pory widziałem ją jedynie w katalogu Świata Książki za nawet przystępną cenę (zwłaszcza w stosunku do przeliczenia ceny podstawowej z dolarów na złotówki).

____________
Scott Rettberg, Electronic Literature, Cambridge-Medford 2019.
Rettberg S. (2019) Electronic Literature. Cambridge-Medford: Polity Press.

____________
Przypisy:
1. Flores Leonardo, Offenhartz Jake, Electronic Literature In 2016: Definitions, Trends, Preservation, And Projections, https://entropymag.org/electronic-literature-in-2016-definitions-trends-preservation-and-projections/ (06.09.2018).

31 grudnia 2018

Podsumowanie 2018 roku i plany na przyszłość

Koniec starego i początek nowego roku skłaniają do podsumowania minionego czasu. Stwierdziłem, że ja również spojrzę wstecz i sprawdzę, co ciekawego zdarzyło się w moim życiu w ubiegłych dwunastu miesiącach. Zatem jaki był dla mnie ten 2018 rok?

Właściwie gdy zacząłem pisać podsumowanie 2018 roku, to po spisaniu wielu spraw, uświadomiłem sobie, że niepotrzebnie chcę napisać o prawie wszystkim, co mnie spotkało. Nie chodzi o nadmierny ekshibicjonizm, po prostu początkowo zamierzałem przepleść zbyt wiele wątków, przez co obraz pewnie byłby pełniejszy, barwniejszy, jednak nie pasowałby do prezentowanych tu treści.

Przesiadując w niszy dotyczącej literatury elektronicznej, kultury cyfrowej, nowych mediów i wszystkiego tego, co dotyczy w mniejszym lub większym stopniu tych tematów, nie mogę sobie pozwolić na przedstawianie elementów nie pasujących do tej układanki. Dlatego poniżej przedstawiam tylko część tematów, które wydały mi się najlepsze do tytułowego podsumowania. Z kolei podsumowanie konferencji naukowych, w których brałem udział, a które mają związek z tym wszystkim, napisałem osobno i już opublikowałem.

Biblionetoteka

Zacznę od tego, że w 2018 roku w Biblionetotece ukazało się, łącznie z tym, 27 wpisów. Nie jest to może oszałamiająca liczba, którzy potrafią zrobić to w trzy miesiące, może pół roku, jednak dla mnie i tak jest to liczba satysfakcjonująca. Udało się podtrzymać motywację do tworzenia tego miejsca, do opisywania interesujących zjawisk, na które nie tyle w swoim czasie trafiłem, ile po prostu miałem ochotę o nich pisać. Nie będę tutaj nawet wypominał sobie, ilu tematów nie zrealizowałem, ilu tekstów ostatecznie nie opublikowałem.

Cieszę się też z jeszcze innego powodu. Otóż niejednokrotnie myślałem o zmianie formuły, o nieco innym podejściu do tematu, może nawet zarzuceniu całości, by zająć się czymś innym. Dlatego cały czas szlifuję swój pomysł, zastanawiam się nad paroma zmianami. Chcę wszystko dopracować tak, by mieć większą swobodę pracy, by nie odczuwać zniechęcenia, a przy tym, móc pojawiać się tam, gdzie sądzę, że warto. Myślę więc, by publikować też na innych platformach, np. Medium czy Bloglovin’ - choć wciąż nie mam pewności, czy rzeczywiście warto, czy znajduje się tam odpowiednia publiczność.

ElektroLitera

ElektroLitera to właściwie kanał dystrybucji treści na Facebooku, choć myślę, że swobodnie można potraktować go jako bloga. Do tego bloga autonomicznego, ponieważ piszę tam czasami o takich zjawiskach, o których nie wspominam w Biblionetotece. Jest to więc moja nowa przestrzeń sieciowa, która stanowi wydłużenie już zagospodarowanych przestrzeni.

Z założenia ElektroLitera ma być miejscem, gdzie mogę pozwolić sobie na większą swobodę, a tym samym, mogę bardziej angażować innych, zwłaszcza tych, którzy nie do końca rozumieją, o czym piszę. Jeszcze inaczej niż tutaj.

Blog powołałem w czerwcu, trochę na fali ponownej fascynacji mediami społecznościowymi. Wówczas też wszedłem głębiej w Instagram, choć w ciągu pół roku zdążyłem się tym ostatnim znudzić i zniechęcić. Na FB wciąż działam, traktuję to miejsce jako swoiste archiwum moich odkryć, jako szufladę, w której gromadzę ciekawostki i intrygujące znaleziska. Nie ukrywam, że zarówno dzięki Biblionetotece, jak i ElektroLiterze mogę wrócić pamięcią do wielu kwestii i wygrzebać je z czeluści swoich notatek, zapisanych adresów stron, czy wielu wielu dokumentów lub książek, na które natrafiam w sieci. Wcześniej nie było to tak proste.

Podkast i blog naukowy

Nie ukrywam, że w związku z różnymi działaniami i wcześniejszymi inspiracjami, chciałbym rozwinąć repertuar kanałów, dzięki którym upowszechniałbym swoją pracę. Jednym z takich kanałów jest podkast. Już dawno temu myślałem o dźwiękowej formie utrwalania swoich przemyśleń. Jestem do tego przygotowany pod względem technicznym. Wystarczy tylko usiąść i ponagrywać to, co trzeba. Mam nadzieję, że nowy rok zaowocuje takimi nagraniami i że znajdzie się audytorium, które zechce tego wszystkiego słuchać.

Ponadto chciałbym na przygotowywanej stronie autorskiej (już powstaje i jestem z niej bardzo zadowolony) wygospodarować miejsce na bloga naukowego z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście to dla mnie spore przedsięwzięcie i wyzwanie, któremu nie wiem czy podołam. Niemniej chciałbym regularnie (choć pewnie niezbyt często) publikować tam konkretne materiały naukowe z pola zagadnień, którymi się na co dzień zajmuję. Może udałoby mi się pisać także o sprawach zawodowych i blog naukowy byłby też blogiem branżowym. Tak czy siak, chciałbym sobie to wszystko uporządkować i posegregować.

Artykuły naukowe

Zacznę od tekstów największego kalibru, czyli od artykułów naukowych. Co prawda część z tych tekstów napisałem zdecydowanie wcześniej, jednak proces redakcyjny i wydawniczy ma swoje prawa, dlatego dopiero w 2018 roku mogłem paroma rzeczami się pochwalić i teraz mogę je tutaj wymienić.

W grudniu ukazał się artykuł zatytułowany “Warstwa dźwiękowa hipertekstowej powieści kryminalnej Piksel Zdrój”, znajdujący się w wieloautorskiej monografii naukowej “Kryminał. Ćwiczenia z komparatystyki kulturowej”, zredagowanej przez Adama Regiewicza, recenzowanej przez Mariusza Czubaja, a wydanej przez gdańskie Wydawnictwo Naukowe Katedra. Pisałem o tym w jednym z wcześniejszych wpisów, dlatego tutaj nie będę się zbytnio rozwodził. Cieszę się, że ta publikacja w końcu ujrzała światło dzienne i jest dostępna w księgarniach.

Ponadto ukazał się jeszcze artykuł zatytułowany “Komparatystyka translatologiczna literatury nowych mediów. Zarys problemowy na przykładzie polskiego tłumaczenia powieści hipertekstowej Michaela Joyce'a Zmrok. Symfonia”, znajdujący się w zbiorowej publikacji “Tłumaczenia w XXI wieku” pod redakcją Anny M. Szczepan-Wojnarskiej, Agaty Mikołajko i Łukasza Kucharczyka. Niestety nie miałem jeszcze książki w rękach (czekam cały czas na egzemplarz autorski), jednak widziałem ją w katalogu nowości Biblioteki Instytutu Badań Literackich PAN, zatem podejrzewam, że fizycznie ta publikacja istnieje, a w niej mój artykuł. Względnie spróbuję książkę kupić, jeśli tylko trafi do dystrybucji

Artykuły popularnonaukowe

Poza tekstami naukowymi udało mi się też opublikować parę tekstów popularnonaukowych. Takie również są ważne. Z jednej strony upowszechniają naukę, z drugiej strony stanowią świetną motywację do szukania tematów, to budowania bazy ciekawych zjawisk, które potem można zebrać i przeanalizować.

W przypadku tekstów popularnonaukowych chodzi mi przede wszystkim o współpracę z magazynem internetowym “Techsty”, prowadzonym przez Mariusza Pisarskiego, którego miałem okazję poznać podczas wydarzeń (warsztatów i konferencji) organizowanych przez Festiwal Dekonstrukcji Słowa Czytaj! w Częstochowie (który, na marginesie, pomagam organizować). Na początku roku ukazały się dwa takie teksty: “Jak sterować obrazem, czyli interaktywny komiks animowany” oraz “Bezprzewodowa poezja”. Wcześniej było parę innych artykułów.

Niestety, moja przygoda z “Techstami”, rozpoczęta w 2017 roku, szybko się skończyła, a może raczej zawisła w próżni, ponieważ pod naporem różnych obowiązków nie byłem już w stanie pisać rzetelnych i ciekawych tekstów. Dlatego w zestawieniu nie znajduje się tego za wiele, a wszystkie teksty republikowałem w Biblionetotece. Spokojnie można więc do nich zajrzeć. Polecam.

Planowane publikacje

Wśród zaplanowanych publikacji, o których może nie powinienem pisać w podsumowaniu 2018 roku, ale jednak pisałem je właśnie w tym czasie, znajduje się chociażby artykuł wysłany do czasopisma naukowego “Acta Humana”. Liczę na publikację w tym roczniku, ponieważ znajduje się na liście ministerialnej (na liście B), ale nawet bardziej dlatego, że w artykule poruszam zagadnienia związane z moją rozprawą doktorską. Zatem jeśli nawet nie dojdzie do publikacji, to same recenzje będą przydatne. Dokładnie podjąłem się tam omówienia podstaw obiegu literatury elektronicznej. Jest to więc swoiste wprowadzenie do tego, czym zajmuję się naukowo. Z pewnością będę jeszcze nie raz o tym tutaj raportował.

Do listy planowanych tekstów muszę dodać również rozdział monografii naukowej poświęconej związkom literatury z szeroko rozumianymi grami, przygotowywanej wspólnie z osobami z mojej uczelni. Akurat ja podjąłem się spojrzenia na literaturę elektroniczną przez pryzmat pojęcia gry. W tekście nie dość, że rekonstruuję definicję pojęcie gry jako takiej (a więc podejmuję się zadania wręcz niemożliwego, biorąc pod uwagę spór definicyjny), to również uzgadniam definicję pojęcia literatury elektronicznej (tutaj także istnieje wiele niedomówień). I dzięki temu mogę spojrzeć na wybrane przykłady e-literatury, głównie pochodzących z Electronic Literature Collection (tak na marginesie, to w przyszłym roku ma być nowy zbiór!) przez soczewkę estetyki czy mechaniki gry. Praca wciąż jest w przygotowaniu, dlatego pewnie wiele jeszcze może się zmienić.

Podsumowanie podsumowania

Właściwie to mam jeszcze parę pomysłów w zanadrzu, a tak naprawdę w 2018 roku wydarzyło się zdecydowanie więcej. Nie o wszystkim jednak piszę. Jak wspomniałem we wstępie, chciałem tutaj napisać jedynie o tych sprawach, które mają dość bliski związek z blogiem, czy też z moją działalnością naukowo-popularyzatorską. Trochę to też skróciłem.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku wrzucę wyższy bieg, że zdecydowanie częściej będę pisał i zdecydowanie więcej będę publikował treści związanych z moją rozprawą. To bardzo interesujący temat, a w myśl nie tylko otwartej nauki, ale też w myśl skutecznego prowadzenia badań, chciałbym skonfrontować swoje przemyślenia, wnioski i odkrycia nie tylko z moim promotorem na seminarium doktorskim, nie tylko w wąskim gronie na konferencjach, lecz z szerszą publicznością, dzięki której moja praca naukowa i badania (jeśli je tak określimy) będą miały znacznie szerszy zakres i większe znaczenie.

Zatem niech Nowy Czas będzie dobrym czasem! Czego sobie i wszystkim czytającym zbiory Biblionetoteki lub zaglądającym w inne internetowe zakamarki, gdzie można mnie spotkać, życzę.

30 grudnia 2018

Konferencyjne podsumowanie 2018 roku

Pisząc podsumowanie 2018 roku za pierwszym razem, uwzględniłem dość szczegółowo konferencje naukowe, w których wziąłem udział w minionym roku. Pomyślałem jednak, że lepiej pod tym względem podsumować ostatnie 12 miesięcy osobnym wpisem. Dlatego poniżej podsumowuje jedynie same konferencje, a na resztę przyjdzie pora za moment.

W 2018 roku wziąłem udział w paru ciekawych konferencjach i wydarzeniach naukowych. Ponadto zorganizowałem (wspólnie z koleżankami z uczelni) konferencję (a właściwie drugą jej edycję) “Szanse, możliwości, zagrożenia współczesnej literatury”. Zająłem się wówczas tylko “ogarnięciem” całości i czuwaniem, by każda rzecz była na swoim miejscu, więc nic nie prezentowałem. Nie chciałem też zabierać czasu innym osobom.

Za to pod względem czynnego udziału, a więc przedstawiania efektów swoich badań i poszukiwań, to muszę wymienić następujące konferencje:

  • Ogólnopolska Konferencja Naukowa W labiryncie struktur. Ergodyczność tekstów kultury, zorganizowana przez Koło Badaczy Nowych Mediów, Koło Badaczy Gier, Koło Naukowe Antropologów Literatury, która odbyła się 27 października 2018 na Uniwersytecie Łódzkim. Przedstawiłem wówczas referat zatytułowany "Instrumentalizacja tekstu, czyli parę słów o graniu na tekście", w których chciałem przyjrzeć się zjawisku tekstu-instrumentu oraz brzmieniowości (akustyczności) literatury elektronicznej. Najogólniej rzecz ujmując, tekst, czy nawet poszczególne elementy, takie jak litery, znaki, stają się swoistymi narzędziami do generowania dźwięków lub też są nośnikami dźwięków, które użytkownik tekstu (a może właściwie gracz, muzyk tekstu) może wykorzystać do tworzenia indywidualnych sekwencji lub nawet melodii. Jest to jedynie drobny wycinek szerszych badań, które wciąż prowadzę. W większej perspektywie podejmowałem ten temat na konferencji w Pokrzywnej, o czym piszę nieco niżej.

  • I Międzynarodowa Konferencja Naukowa Wokół humanistyki: Początek, zorganizowana przez Radę Samorządu Studentów Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Ośrodek Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Koło Naukowe Studentów Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego 21-22 kwietnia 2018 w Krakowie. Wówczas przedstawiłem referat, odwołujący się do mojej powstającej rozprawy doktorskiej, zatytułowany "Źródła e-litarności". Pisząć krótko: moje badania nad funkcjonowaniem literatury elektronicznej, a także jej społecznym (a może społecznościowym - w kontekście mediów społecznościowych) odbiorem i obiegiem pokazują, że wciąż zasadne jest wskazywania na cechy elitarności i ekskluzywności. Patrząc na tę problematykę z perspektywy socjologii literatury, zwłaszcza jej współczesnych aspektów oraz humanistyki cyfrowej, doszukuję się początków i źródeł e-litarności (a więc swoistej elitarności literatury elektronicznej), ponadto rozumianej jako zjawisko procesualne, a więc zmienne, znajdujące się cały czas w procesie. O tym z pewnością będę pisał tu niejednokrotnie. 

  • Konferencja naukowa Gra w kulturze i życiu codziennym, przygotowana przez Instytut Polonistyki i Kulturoznawstwa, Katedra Kulturoznawstwa i Folklorystyki Uniwersytetu Opolskiego w Pokrzywnej, która odbyła się 11-13 kwietnia 2018. Całość była dla mnie również wyzwaniem logistycznym, ponieważ podróż nie do ośrodka akademickiego, lecz do ośrodka wypoczynkowego była ciekawą przygodą. A na miejscu udało się, jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa, poznać wielu bardzo miłych i mądrych ludzi. Na konferencję pojechałem, by przedstawić referat zatytułowany "Litegratura, czyli literatura i gry. Wprowadzenie", który - jak sam tytuł wskazuje - stanowi wprowadzenie do zaznaczonego problemu. Chciałem przyjrzeć się temu, jak wygląda granie w literaturę, granie na literaturze oraz granie literatury. Tak się składa, że poza rozprawą doktorską, w aktualnie prowadzonych przeze mnie badaniach nad literaturą elektroniczną, która wykorzystuje estetykę czy mechanikę gry, wyróżniam zasadniczo trzy aspekty rozumienia gry: gra-gra (np. gra wideo czy gra komputerowa), gra-rola, gra-instrument i co za tym idzie trzy aspekty literatury elektronicznej: ludyczność, performatywność, muzyczność. Z tych właśnie perspektyw przyglądam się literaturze grywalnej, którą roboczo określam kategorią litegratury, sugerującej połączenie literatury z grą, ponadto akcentującą pierwszeństwo literatury.

  • Seminarium otwarte zatytułowane „Wszystko na sprzedaż”. Bóg - Pieniądz - Kultura, zorganizowane przez Instytut Filologii Polskiej Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, a więc moją Alma Mater, 26 marca 2018. Wtedy zaproponowałem temat, który sformułowałem następująco: "Ekonomia wyboru. Problem kanonu literackiego". Rzecz w tym, że kwestia kanonu literackiego nie pojawia się często w dyskursie naukowym na temat literatury, ponieważ jest to kwestia sporna i problematyczna. Znacznie częściej pojawia się w dyskursach oświatowych, dotyczących kanonu lektur szkolnych i instytucjonalizacji listy tekstów czytanych przez uczniów lub studentów w procesie edukacji i kształcenia. Zależało mi więc na podjęcie dyskusji na temat kanonu literackiego w kontekście napięcia między elitarnością i egalitarnością, ekskluzją i inkluzją (kulturową, medialną, technologiczną).

  • Konferencja naukowa Wypatrywanie. Filozoficzne aspekty języka, literatury i edukacji, przygotowanej przez Katedrę Dydaktyki Języka i Literatury Polskiej oraz Instytut Filozofii Uniwersytetu Śląskiego 12 marca 2018 w Katowicach, gdzie przedstawiłem referat zatytułowany: "Widzieć, wiedzieć, być - od biblijnego drzewa poznania do wirtualnej rzeczywistości". To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, tym bardziej, że udało mi się przygotować tekst na ten temat i mam nadzieję, że kiedyś ujrzy on światło dzienne. Tutaj przytoczę po prostu abstrakt, który wysłałem wówczas do organizatorów: Zmysł wzroku i kultura „oka” są nie tylko istotne w kontekście rewolucji wizualnej (Bolter, Vandendorpe) i współczesnej kultury obrazowej, lecz przede wszystkim konstytutywne dla zachodniej, okulocentrycznej cywilizacji. Przechodząc od biblijnej opowieści o grzechu pierworodnym, związanym ze zmysłem wzroku i poznaniem dokonanym przez patrzenie, przez starożytną filozofię (Platon), ustanowienie hierarchii zmysłów (Arystoteles), przejście z kultury oralnej do kultury piśmiennej (Ong), wzmocnionej przez przewrót gutenbergowski i kulturę druku (McLuchan), aż po rewolucję technologiczną i cyfrową, opartą o zmysł wzroku (Sartori) i wirtualność (Celiński), a także cyfrową piśmienność (Sandbothe, Lobin), chciałbym przyjrzeć się nie tylko współczesnej kulturze w szerokim ujęciu, co jej szczególnemu wycinkowi: literaturze elektronicznej. Stąd refleksja historyczno-filozoficzna będzie tylko pretekstem i tłem dla głębszej refleksji e-literaturoznawczej, skupiającej się głównie na aspekcie wizualnym nowych mediów i literatury elektronicznej. Spróbuję więc odpowiedzieć m.in. na pytania: co widać, a czego nie widać w literaturze elektronicznej, czy też w jaki sposób okulocentryczna cyberkultura wykorzystuje możliwości innych zmysłów? Będzie to także próba zastanowienia się nad tym, jak kultura „oka” powoduje ciągłe przechodzenie z pola widzenia do pola wiedzy, przez pole władzy, na polu istnienia kończąc, co wydaje się charakterystyczne i znaczące dla człowieka osadzonego we współczesności.

  • Seminaria naukowe Literatura a/i media, przygotowane i zrealizowane przeze mnie na mojej uczelni w ramach projektu badawczego "Szanse, możliwości, zagrożenia współczesnej literatury", czyli nieco szerszego działania, dzięki któremu chciałem przyjrzeć się, co tam w literaturze współczesnej widać i słychać, z jakimi wyzwaniami się mierzy i problemami boryka. Na początku roku (w styczniu) zaprezentowałem temat "Socjalizacja literatury w mediach społecznościowych. Społecznościowy charakter literatury", a na wiosnę (w marcu) przedstawiłem temat "Literatura a/i media. Wprowadzenie do badań". Całość była zakrojona na więcej spotkań i finalizację tego w formie publikacji, jednak z czasem parę rzeczy się rozjechało i niestety nie udało się tego kontynuować. Jednak tamten czas nie był stracony. Zaowocował wieloma ciekawymi spostrzeżeniami.

Pełna lista konferencji, w których brałem udział znajduje się na podstronie “autor”, do której polecam zajrzeć, jeśli ktoś miałby zamiar prześledzić moje działania, które staram się na bieżąco dokumentować.

Pozostałe wydarzenia, czy sprawy związane z mijającym rokiem, przedstawię w kolejnym wpisie, z pewnością zaraz po tym.

Czytaj więcej…

Zotero 7 Update

Najnowszy update Zotero, czyli wersja programu oznaczona numerem 7, to doprawdy wielka nowość, mimo że zakres wprowadzonych zmian nie jest t...

Możesz przeczytać jeszcze…